CZY GMINA BLACHOWNIA NIE MA WAŻNIEJSZYCH POTRZEB?

Czytam i nie dowierzam. Burmistrz Cezary Osiński wyda ogromne pieniądze na rozbudowę PSZOK w Blachowni.  Chodzi o kwotę blisko 1,2 mln zł. Nasz samorząd pierwotnie szacował wartość tego zamówienia na około 771 tys. zł, a podpisana umowa jest od tej kwoty wyższa o ponad 400 tys. zł. Czy rzeczywiście gmina nie ma pilniejszych potrzeb? W Blachowni nie brakuje przecież znacznie ważniejszych problemów. Mieszkańcy codziennie korzystają z dróg, chodników i lokalnej infrastruktury, której stan w wielu miejscach wymaga remontów, napraw i bieżącego utrzymania jak chociażby ul. Grabowa czy Dworcowa, w opłakanym stanie. Zamiast tworzyć kolejne obiekty i dokładać sobie następne koszty utrzymania na przyszłość, warto najpierw porządnie zadbać o to, co już zostało wybudowane za publiczne pieniądze. Tym bardziej, że PSZOK w Blachowni już funkcjonował. Jeśli problemem była jego przepustowość, przepełnienie czy trudności z oddawaniem odpadów, można było rozważyć rozwiązania znacznie prostsze i potencjalnie tańsze: zwiększenie częstotliwości odbioru zgromadzonych odpadów, wydłużenie godzin działania albo uruchomienie mobilnego PSZOK-u, który w określonych terminach odbierałby problemowe odpady bezpośrednio w różnych częściach gminy.

Tymczasem wybrano rozbudowę infrastruktury za prawie 1,2 mln zł. A każda nowa infrastruktura to nie tylko koszt jej postawienia. To późniejsze wydatki na konserwację, naprawy, oświetlenie, sprzątanie, obsługę i kolejne remonty. Łatwo przeciąć wstęgę przy nowym obiekcie, znacznie trudniej przez kolejne lata znaleźć pieniądze na jego utrzymanie. Dlatego trudno uznać tę inwestycję za przykład rozsądnego ustalania priorytetów. Budowanie dodatkowej infrastruktury tylko dlatego, że udało się pozyskać dofinansowanie, nie powinno być celem samym w sobie. Fundusze europejskie również są pieniędzmi publicznymi, a udział własny i późniejsze koszty funkcjonowania ponoszą ostatecznie mieszkańcy.

Jeżeli za rok czy dwa mieszkańcy rzeczywiście zobaczą wyraźnie sprawniejszy system odbioru odpadów, krótsze kolejki i większą dostępność PSZOK-u, będzie można ocenić efekty. Na dziś jednak pozostaje pytanie, czy zamiast wydawać niemal 1,2 mln zł na kolejną rozbudowę, nie należało najpierw naprawić dróg, chodników i zadbać o majątek, który gmina już posiada. Bo sam fakt, że inwestycję można zrealizować, nie oznacza jeszcze, że warto ją realizować. A dokładanie sobie kolejnego obiektu do utrzymania, gdy prostsze rozwiązania mogły osiągnąć podobny efekt, wygląda bardziej na kosztowną nadgorliwość niż rozsądne gospodarowanie publicznymi pieniędzmi.

BLACHOWNIA POD WODĄ? SPRAWA PRĄDU NA WCZASOWEJ

Blachownia tonie nie tylko od magicznej księgowości burmistrza suto wspomaganej kredytami, ale tonie nawet od niewielkich opadów deszczu – zauważa jedna z ważnych mieszkanek sołectwa Wyrazów. Pozalewane skwery, ulice, przelewająca się ze studzienek woda. Bez względu gdzie się człowiek nie wybierze to panta rhei. Także w Wyrazowie woda ma się „dobrze”,

a tyle było obietnic o odwodnieniu terenów za torami.

Jeszcze inna sprawa – pisze inny mieszkaniec z Wczasowej.  -Na naszej ulicy było gorąco. Ktoś nawpuszczał „kiełbasiarzy” i w efekcie, co chwilę brakowało prądu. Dochodziło do tego, że jeden pan musiał zwracać za rodzicom pieniądze za bilety, bo niestety, ale dmuchańce się składały przez zaniki prądu. Widać, że na czym jak na czym, ale ktoś w urzędzie dobrze zna się na elektryce.

WSZYSTKO GRA

Ścieżka edukacyjna dla dzieci i młodzieży w Blachowni.
Ważne, że w Urzędzie Miejskim wszystko gra – zauważa mieszkaniec Częstochowy, który odwiedził naszą gminę.

CZY BURMISTRZ CEZARY OSIŃSKI OKŁAMAŁ MIESZKAŃCÓW?

Czy burmistrz wprowadził mieszkańców w błąd? Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa zaprzecza słowom wygłoszonym podczas sesji Rady Miejskiej. Przypomnijmy podczas 32. sesji Rady Miejskiej w Blachowni (17 czerwca 2026 r.) burmistrz Cezary Osiński poinformował radnych i mieszkańców, że prowadzone są rozmowy z Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa dotyczące nieodpłatnego przekazania Gminie Blachownia działki nr 367/1 w Łojkach pod budowę budynków wielorodzinnych.

To była ważna informacja. Mogła sugerować, że procedura przekazania nieruchomości już trwa, a KOWR uczestniczy w przygotowaniu inwestycji. Tymczasem odpowiedź udzielona przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa stawia tę wypowiedź pod dużym znakiem zapytania. Jednocześnie informacja, że nie prowadzono formalnych rozmów, ani uzgodnień w sprawie przekazania działki, może przynajmniej częściowo uspokoić mieszkańców Łojek, którzy obawiają się realizacji w tym miejscu rozległej zabudowy wielorodzinnej. Z odpowiedzi KOWR wynika bowiem, że na obecnym etapie nie doszło, ani do złożenia formalnego wniosku przez gminę, ani do podjęcia decyzji w sprawie przekazania nieruchomości.

 

CO LUDZIE ✍️ CO LUDZIE 🗣️

Adam Wtorek 11.08, godzina 19:49, 17 stopni C. gdyby komuś było nadal zbyt ciepło, zapraszamy do Blachowni tu burmistrz leje wodę 

A mieszkaniec Ostrów Mam prośbę do pana burmistrza. Niech pan ustąpi z zajmowanego stanowiska bo to jak wyhamowała Blachownia zadziwia i cieszy nawet sąsiednie gminy. Wszystko przed panem świetnie hulało w gminie a teraz Blachownia żyje informacją że pan zatrudnia coraz więcej urzędników i to najczęściej z Wręczycy Wielkiej. Widać w Blachowni nie ma kompetentnych ludzi skoro zatrudnia pan obcych. A tak pan przed wyborami ciepło mówił o mieszkańca Blachowni. Teraz pan już woli ludzi z Wręczycy. Wstyd panie Osiński.

(UR….) Jestem codziennie w urzędzie i ostatnio zrodziło mi się pytanie po co wydajemy pieniądze podatników na gazetki skoro w dzisiejszej czasach rządzi internet gdzie można wyczytać wszelkie informacje. Jak pamiętam przed wyborami Pan Osiński zapowiadał spotkania z mieszkańcami, debaty, konsultacje, śniadania.  I co… powietrze zeszło z Pana burmistrza. Już nie pamięta co mówił. Śniadania były dwa i zniknęły suto zastawione stoły. Skończyła się wyżerka za darmo, a o spotkaniach mieszkańcy np. Łojek można pomarzyć. Ale wracając do gazetki – to jakieś nieporozumienie bo po co komu informacje co się działo w kwietniu czy maju. Jeśli już to powinna zawierać info np. zaproszenia co będzie się działo. Chyba, że nasz Pan Burmistrz potrzebuje ocieplenia i lansu bo można policzyć w ostatnim wydaniu, aż 20 zdjęć Pana Czarka. 
Jak wygląda to my wszyscy wiemy. Ma nowy garnitur i wypastowane buty (od jakiegoś czasu) i na kija – taki lans. Nie ma ważniejszych tematów. Promocja uśmiechu za nasze pieniądze. Ile kosztuje wydanie takiego informatora (pożal się Boże) historii fryzur Pana Burmistrza. Może lepiej kasę przeznaczyć na sprzątanie koszy, koszenie, a z mieszkańcami po prostu się spotykać i rozmawiać choćby pod Biedronką, albo przed targowiskiem jak to miało miejsce przed wyborami. Panie Burmistrzu niech się Pan nie boi spotkań pytań, zdjęcia z wyborcami mogą się przydać już niedługo.

Senior Dlaczego nic pan nie pisze o inwestycji drogowej powiatu częstochowskiego bo już słychać rozpowiadana plotkę że nowa Sienkiewicza to zasługa Cezarego Osińskiego. A wiadomo, że nowy asfalt to zasługa starostwa.

Ela Z przykrością obserwuję przepełnione kosze wokół naszego stawu widać, że brak jest tu właściwego gospodarza 

Orlik Porwane siatki na boisku chyba najlepiej świadczą o nowych władzach. Czy urząd gminy udaje, że nie widać tych porwanych siatek?

foto 1 źródło UM w Blachowni

Właściciel tego bloga nie zawsze zgadza się z opiniami autorów komentarzy.

CO LUDZIE ✍️ CO LUDZIE 🗣️

Konrad z Konradowa. Panie Marku, kilka słów o naszej gminie, do której tak turystów zaprasza burmistrz Cezary Osiński.
Blachownia ma potencjał – to prawda, ale nie widać gospodarza.
Są wakacje, a ludzi brak! Pytanie dlaczego? Otóż, ogólny brud i bałagan.
To miasto nie ma żadnych propozycji dla mieszkańców i turystów.
Zalew to zbiornik, który od wielu lat jest największym atutem naszego miasta, ale niestety brak jest jego zagospodarowania na poziomie oczekiwanym przez ludzi bo:
strona południowa zbiornika – ma nowy amfiteatr zarośnięty i nic się nie dzieje. Park – fontanna ledwo sika, tężnia śmierdzi moczem, park zarośnięty i zaniedbany, przedsiębiorcy próbują coś robić, ale szału nie ma.
Ścieżki zarośnięte i nawet nowy plac zabaw nie budzi pozytywnego efektu, po prostu jest brudno.
Strona zachodnia – mostki i wieża już stare (można je po prostu odświeżyć czyli wyczyści i pomalować). Trawa – chwasty, kosze pełne, butelki pod nogami i smród, błoto i syf. Strona Północna – wydaje się, że jak nie było „kąpieliska” ludzi było więcej. Woda nie budzi zaufania, ratownicy są…
Nowy wodny plac zabaw no cóż otwarcie było!! Jedni chcą odpoczywać w spokoju tak jak zawsze, a tu łomot z głośników piwo, srające psy i jak wszędzie smród i brud. Ścieżki były… I się zmyły, plaża, zarośnięta.

MDK-u nie widać!!! Krótko mówiąc Blachownia traci, a ten sezon wakacyjny? Pomimo oddanych super dwóch inwestycji nad zalewem, wielka porażka. Gdzie są służby odpowiedzialne za czystość i organizacje wypoczynku?
Adam Jak ktoś potrafi lać wodę to leje cały czas. Sobota 9.30 19 stopni C na dworze, a kurtyna wodna obok centrum przesiadkowego leje na całego tak jak i pan tego kramu. 

 

Anna Jak zobaczyłam spowalniacze na cmentarnej – ok zrozumiała pan „M” musi bezpiecznie wyjechać z posesji do Biedronki, ale jak zobaczyłam poduszkowe progi przed szkołą na Bankowej to zaczęłam się śmiać jak w cyrku. Kto wpadł na pomysł aby na osiedlu gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 20 km na godzinę zamontować progi ograniczające prędkość do 20 km. W takim razie proszę o podobne spowalniacze na Kubowicza albo może policja niech się ruszy może parę mandatów uspokoiłoby niektórych kierowców.

Właściciel tego bloga nie zawsze zgadza się z opiniami autorów komentarzy.

CO LUDZIE ✍️ CO LUDZIE 🗣️

Pol-ja Kto wymyślił progi przed szkołą na Bankowej? Przecież na Bankowej obowiązuje znak D40 strefa zamieszkania. A jak wiadomo próg to 20 km/h, podobnie jak cała strefa , więc nie ma potrzeby ludziom robić pod górkę. Inna sprawa czy ktoś myśli, że jakieś kierowca wyjedzie z Korczaka w Bankową na pełnym gazie? Proszę mi wierzyć odkąd odszedł na tamten świat pewien pan, już nie widać pędzącego auta ulicami osiedla. Według rozporządzenie ministra infrastruktury i rozwoju z dnia 3 lipca 2015 zamieszkania – oznakowanie progów nie jest wymagane. 

ratownik78 Gdzie są listy do referendum by odwołać Burmistrza Osińskiego? Ratujmy naszą gminę puki jest jeszcze co ratować.

Bata Nawet czat gpt podpowiada, że znak informujący o przejściu dla pieszych na ul. Cmentarnej sam się pochylił, żeby wyjść z zarośli i brudu i pokazać się państwu  M.

mieszkaniec drugiego sortu Szanowny Panie Burmistrzu. W związku z radosnym uruchomieniem procedury wydawania warunków zabudowy dla mitycznego osiedla bloków wielorodzinnych w Łojkach (działka 367/1), o którym tak pięknie Pan opowiadał, a o którym Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) dowiedział się prawdopodobnie z plotek, jako mieszkańcy i radni pragniemy pogratulować Panu niezwykłego wizjonerstwa. Wybudować osiedle bez zgody właściciela gruntu to wyczyn na miarę XXI wieku.
Mając jednak na uwadze brutalne zderzenie Pana obietnic z oficjalną odpowiedzią KOWR, prosimy o pilne i precyzyjne odpowiedzi na następujące pytania:
O strategię „ukrytego skarbu”:
KOWR w punktach 9 i 10 swojego pisma z rozbrajającą szczerością zauważa, że Gmina Blachownia posiada własne, idealne pod intensywną zabudowę działki w Ostrowach (nr 1/6 oraz fragment 1/18). Dlaczego ukrywa Pan przed instytucjami państwowymi oraz mieszkańcami fakt, że gmina ma gdzie budować?
Czy te działki są trzymane na jakąś inną, jeszcze bardziej tajną i wirtualną inwestycję, o której dowiemy się przed kolejnymi wyborami?
O syndrom „bogatego petenta”:
KOWR w punkcie 11 wprost przyznaje, że nawet nie analizował Pana wniosku o darmowe przekazanie ziemi, bo skoro gmina ma swoje grunty, to Pana prośba była nielogiczna. Kto w Urzędzie Miejskim wpadł na genialny pomysł, że KOWR odda nam ziemię za darmo tylko dlatego, że ładnie poprosimy w mediach społecznościowych, ignorując przy tym własne dokumenty planistyczne?
O logistykę w chmurach:
Z punktu 12 dowiadujemy się, że planuje Pan wcisnąć bloki wielorodzinne pomiędzy las, domki jednorodzinne i pola uprawne, z dojazdem od ulicy Kopalnianej. Czy przyszli mieszkańcy tego osiedla mają w pakiecie z mieszkaniem otrzymać gumowce i traktory, aby przedrzeć się przez te rolnicze tereny, o których „zapomniał” Pan wspomnieć w hucznych zapowiedziach?
O koszty wirtualnej rzeczywistości:
Skoro Spółdzielnia Mieszkaniowa w Blachowni złożyła już formalny wniosek, a Pan uruchomił machinę urzędniczą (obwieszczenie GN.6730.399.2026), to zaangażowani zostali urzędnicy, papier i czas pracy instytucji. Ile dokładnie kosztowało podatników z Blachowni procedowanie wniosku, który od samego początku był skazany na porażkę, ponieważ gmina nie miała i nie ma żadnych praw do tej ziemi?
Panie Burmistrzu, zarządzanie gminą to nie gra w Monopoly, gdzie kupuje się losowe kafelki na mapie bez posiadania gotówki i aktów własności. Czekamy na odpowiedzi – tym razem pisemne, podpisane i oparte na faktach, a nie na Pana bujnej wyobraźni.

SM Anonim Ile naprawdę będzie kosztować nas osiedle w Konradowie?
KOSZTY „NA PAPIERZE” (Do zapłaty przed budową):
40 000 zł – urzędowe analizy i podziały działek.
90 000 zł – raporty środowiskowe i badania geologiczne (teren pokopalniany). 300 000 zł – sam projekt przebudowy ul. Kopalnianej i nowych sieci. RAZEM ZA SAME PAPIERY: ponad 400 tysięcy złotych!
KOSZTY W TERENIE (Zanim powstaną bloki): 2,5 do 5 MILIONÓW ZŁOTYCH – fizyczne doprowadzenie wody, kanalizacji i budowa nowej drogi dojazdowej w szczere pole. NAJWIĘKSZE RYZYKO (Kara od KOWR):KILKA MILIONÓW ZŁOTYCH KARY – jeśli inwestycja się opóźni, państwo zażąda zwrotu rynkowej. 

Matka Bardzo się cieszę z progów na ulicy Cmentarnej przecież tam samochody pędziły 100 na godzinę między żałobnikami, trumną i wieńcami.

Żeromski Dla mnie ten burmistrz to katastrofa. Codziennie muszę jeździć przez Cmentarną i mam jedną myśl. Panie Osiński nic pan z obiecanych inwestycji nie zrobił dla Blachowni, ale kłody pan lubisz rzucać ludziom. Po co te progi na Cmentarnej? Co pani przewodnicząca nie może wyjechać bezpiecznie z posesji? Panie Osiński jak pan nie pomagasz to chociaż nie przeszkadzaj. 

TOM Kiedy bedzie to referendum? Bo nikt nie działa w tym temacie.

Urz Nikt nie jest przeciwnikiem nowych mieszkań w Blachowni. Tanie lokale dla młodych to świetny cel. Ale tak potężny projekt musi być policzony do ostatniego grosza! Tymczasem obecna władza całkowicie unika tematu kosztów i serwuje nam papierowe obietnice. Czy to tylko sprytna gra pod II kadencję? Oto fakty, o których burmistrz woli głośno nie mówić:
MILIONY NA UZBROJENIE POLA: Planowane 8 bloków przy ul. Kopalnianej ma stanąć w szczerym polu. Kto zapłaci za budowę nowych dróg, chodników, potężnych wodociągów i kanalizacji? Gmina! To będą miliony złotych z naszych podatków. Skąd je wziąć, skoro burmistrz właśnie odrzucił miliony z KPO na kanalizację w Cisiu, a budżet inwestycyjny Blachowni skurczył się o połowę?
CYROGRAF Z KOWR-em: Burmistrz chwali się, że dostaniemy ziemię od państwa „za darmo”. Haczyk? Jeśli gmina nie wybuduje bloków na czas (bo np. sprawa utknie w sądach przez protesty mieszkańców), KOWR naliczy nam wielomilionową karę o równowartości rynkowej gruntu! W Polsce samorządy zapłaciły już przez to ponad 60 milionów złotych kar. Blachowni na to nie stać!
GRA POD WYBORY: Do końca kadencji zostały niecałe dwa lata. Urzędowe procedury i projekty potrwają kilkanaście miesięcy. Burmistrz doskonale wie, że przed wyborami nie zostanie wbita nawet pierwsza łopata. Ale z hasłem „załatwiłem wam tanie mieszkania” idealnie idzie się po reelekcję. A ryzyko kar i długów? Spadnie na gminę i kolejną władzę za kilka lat.
Rozwój tak, ale z głową, a nie za cenę finansowej ruiny Blachowni!
A teraz pytania dla naszego burmistrza, które powinni zadać reprezentujący nas radni :
1. Z jakich konkretnie środków budżetowych Gmina Blachownia sfinansuje techniczne przygotowanie terenu (uzbrojenie działki w sieć wodno-kanalizacyjną o odpowiedniej przepustowości, rozbudowę sieci energetycznej oraz niezbędną, gruntowną przebudowę i poszerzenie ul. Kopalnianej)?
2. Czy Gmina dysponuje niezależną analizą ryzyka finansowego na wypadek niedotrzymania terminów zawartych w umowie z KOWR?
3. Dlaczego tak kluczowa i rewolucyjna dla krajobrazu Konradowa inwestycja jest procedowana bez wcześniejszych, otwartych konsultacji społecznych z obecnymi mieszkańcami?

Jerzy Zamontować progi w strefie zamieszkania na taki pomysł mógł tylko wpaść Osiński. Przecież to niedorzeczność kto tam mu doradza  w Urzędzie wystawia go na śmieszność? 

Właściciel tego bloga nie zawsze zgadza się z opiniami autorów komentarzy

SKUTERY NA WODZIE CZYLI KIEDYŚ ŚCIEKI DZISIAJ NATURALNY OSAD

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle – pytają wędkarze. Zgłaszają oni, że jest tak wspaniale nad zalewem, tak cicho, że aż przybyły skutery wodne.
Właśnie w tę strefę ciszy i miejsce wydzielone do kąpieli wpłynęły dziś skutery, aby rozpędzić, jak głoszono na stronie UM Blachowni „naturalny osad”. Ciekawe, że jeszcze 2 lata temu taki sam osad był przez blogerka z Cisia nazywany ściekami właśnie z tego sołectwa
. Dzisiaj, mimo że burmistrz Osiński chyba nie realizuje inwestycji kanalizacyjnych, wszystko jest wspaniale, a w wodzie mamy „naturalny osad”. Taki klimat, taka magia, takie Czarowanie w Blachowni.
Gdyby „naturalny osad” wygrał z burmistrzem Osińskim, zawsze można skoczyć do sąsiedniej gminy.

LIST MIESZKANKI W SPRAWIE ZATRUDNIENIA W ŻŁOBKU

Żłobek pod naszymi oknami, ale miejsca pracy nie dla nas? Mieszkam w Blachowni. Od lat jestem związana z tym miastem, tutaj pracowałam jako pielęgniarka, tutaj mam swoje życie i tutaj chciałam nadal służyć mieszkańcom swoim doświadczeniem. Kiedy tuż obok mojego domu powstawał nowy żłobek, patrzyłam na tę inwestycję z nadzieją. Miało powstać nie tylko miejsce opieki nad dziećmi, ale również nowe miejsca pracy. Wydawało się naturalne, że szansę otrzymają także mieszkańcy Blachowni — osoby wykwalifikowane, doświadczone i od lat związane z lokalną społecznością. Złożyłam dokumenty. Przeszłam rekrutację i uczestniczyłam w rozmowie. Przekazałam wszystkie informacje dotyczące swoich kwalifikacji i wieloletniej pracy pielęgniarskiej. Z prowadzonych ze mną rozmów wynikało, że mam zostać zatrudniona. Usłyszałam, że umowa jest przygotowywana. Zostałam także zaproszona na oficjalne otwarcie placówki.
Fotografowano mnie w otoczeniu osób związanych ze żłobkiem, a ja wykonywałam czynności organizacyjne potrzebne przy przygotowaniu uroczystości. Zachowywałam się jak osoba, która za chwilę rozpocznie pracę. Miałam ku temu podstawy, ponieważ nikt nie poinformował mnie, że decyzja o zatrudnieniu jest niepewna albo, że nadal rozważani są inni kandydaci.
Umowy jednak nie otrzymałam. Po otwarciu placówki nikt do mnie nie zadzwonił. Sama próbowałam uzyskać informację. Dopiero wtedy usłyszałam, że decyzja się zmieniła i na moje miejsce wybrano inną osobę. Można powiedzieć, że pracodawca ma prawo zmienić zdanie. Oczywiście — do momentu zawarcia umowy ostateczna decyzja może należeć do pracodawcy. Ale prawo do dokonania wyboru nie oznacza prawa do lekceważenia drugiego człowieka. Kandydat nie jest przedmiotem, który można ustawić do zdjęcia podczas uroczystości, poprosić o pomoc organizacyjną, zapewnić o przygotowywanej umowie, a następnie pozostawić bez telefonu i bez wyjaśnienia. Najbardziej niepokojące jest to, że moja historia prawdopodobnie nie jest odosobniona. W podobnej sytuacji znalazły się także inne osoby z Blachowni. One również czekały na powstanie żłobka i liczyły, że nowa gminna inwestycja da możliwość zatrudnienia mieszkańcom posiadającym odpowiednie kwalifikacje. Nie twierdzę, że mieszkaniec Blachowni powinien być zatrudniany wyłącznie dlatego, że mieszka w tej miejscowości. Każdy nabór powinien opierać się na kompetencjach, doświadczeniu i uczciwych zasadach. Oczekuję jednak przejrzystości. Według jakich kryteriów wybierano pracowników? Kiedy naprawdę zapadły decyzje? Dlaczego osoby, z którymi nie zamierzano podpisać umów, zapraszano na otwarcie i przedstawiano w sposób mogący sugerować ich związek z personelem? Dlaczego kandydatom nie przekazano jasnej informacji bezpośrednio po zakończeniu rekrutacji? Żłobek jest instytucją opieki i zaufania. Tym bardziej osoby odpowiedzialne za jego funkcjonowanie powinny pokazywać, że szacunek, uczciwość i odpowiedzialność nie są wyłącznie hasłami używanymi podczas oficjalnych uroczystości. Nie oczekuję współczucia. Nie domagam się stanowiska odebranego innej osobie. Chcę jedynie, aby sposób traktowania kandydatów został wyjaśniony, a podobna sytuacja nie spotkała kolejnych mieszkańców. Inwestycje publiczne powstają z myślą o lokalnej społeczności. Społeczność to jednak nie tylko budynki, wstęgi przecinane podczas otwarcia i pamiątkowe fotografie. Społeczność to przede wszystkim ludzie, którzy zasługują na prawdę, jasną informację i zwykły szacunek. Dlatego pytam publicznie: czy tak powinno wyglądać tworzenie nowych miejsc pracy w Blachowni?

Komentarz 

Po całym tym „zatrudnianiu” mieszkanka z Blachowni trafiła do szpitala na SOR. 


foto źródło UM w Blachowni

CO LUDZIE ✍️ CO LUDZIE 🗣️

AGA Mam wrażenie, że obecna władza postawiła przede wszystkim na igrzyska: tu śpiew, tam zabawa, wszędzie głośno, kolorowo i imprezowo. Udział w festiwalach, koncertach, wydarzeniach plenerowych i kolejnych uroczystościach ma sprawiać wrażenie, że w gminie wiele się dzieje i że władza jest aktywna. Problem w tym, że mieszkańcy nie żyją wyłącznie festynami. Oczekują przede wszystkim rozwiązywania codziennych problemów, inwestycji, sprawnej infrastruktury i konkretnych działań, które realnie poprawią jakość ich życia. Imprezy mogą być potrzebne i integrować lokalną społeczność, ale nie powinny zastępować odpowiedzialnego zarządzania gminą. Bo choć na scenie jest głośno i wesoło, mieszkańcom z każdym kolejnym nierozwiązanym problemem jest coraz mniej do śmiechu.

Arek z Marek Tak źle w Blachowni jeszcze nie było jak do tej pory dzisiaj przejeżdżając z ulicą starowiejską widziałem jak radny z tej okolicy kościół sam przystanki ubrał się w kamizelkę swoją prywatną kosą obkasza swój rejon. A co na to inni radni czy też tak będą robić ciekawe co zrobi mój radny z osiedla. 

Mieszkaniec drugiego sortu Zapiszmy to na zawsze, bo zdarza się rzadko, jak buta mej władzy idzie przez błotko :

Heliocentryczna Ballada o Blachowni

W Blachowni dzisiaj Kopernik płacze,
Bo nowe gwiazdy na niebie skaczą!
Oto Cezary, Słońce Jedyne,
Promieniem swoim tuli gminę.
Wokół Cezara – w tanecznym pędzie –Wszystko, co żywe, kręcić się będzie: flesze aparatów, rolki na fejsie,
By burmistrz miał jak najlepsze miejsce.

Refren: Fabryka Mediów od rana pyli,
Byśmy się w prawdzie nie pomylili!
Różowy lukier na każdą dziurę,
Pakujmy w złotko całą naturę!

Siedzą na sesji radni w powadze,
By hołd złożyć najwyższej władzy.
Edyta Mandryk porządku strzeże,
W swą mądrość wielką głęboko wierzy.
Gdy burmistrz czyta nudne papiery,
Nikt nie zapyta o żadne afery.
Czy on rozumie, co tam nastukał?
Mniejsza o sens to!
Piękna nauka!
Mieszkańcom sprytnie kaganiec dano,
By na debacie nic nie pytano.
Bo gdyby naród zaczął coś mącić,
Mógłby harmonię gwiazd na dół strącić!
Lecz nagle z mroku, niczym zła wróżka,
Szymańska rzuca liczby z fartuszka!
I czar pryska, gasną kamery,
Bo wyszły na jaw straszne numery!
Dług na mieszkańca? Skoczył do góry!
Z tysiąca pięciuset w dłużnicze chmury!
Dwa trzysta na łeb – ot, i nowina,
Tak oto rośnie bogata gmina!
A sam urzędas droższy dwukrotnie,
Z trzystu na siedemset pięćdziesiąt istotnie!
Za co płacimy? Za gębę w kadrze?
Za to, że burmistrz uśmiecha się ładnie?
Lecz hitem sesji, dumą Cezara,
Jest tajemnica, co szafę szarpie!
Program cyfrowy, co w szafie leżał,
Kupiono znowu! Kto by uwierzył?
„To wina tamtych! Musiałem kupić!”
Tak można tylko naród ogłupić.
Gdy coś już mamy, kupmy to znowu,
Wszak budżet gminy nie zna umiaru!
Przepadły miliony, wiszą już kary,
Kanalizacji brak – ot, ciężary!
Lecz w blasku fleszy, w medialnej pianie,
Nikt nie usłyszy o tym pytania.
Są piękne od radnych kwiaty, uśmiech, oklaski,
Cezary spija wyborców łaski.
A rachunek za ten cyrk premium srogi
Zapłacą dzieci, wnuki i drogi.

Paweł z C…. Kto korzysta z zakupionych zabawek w ramach polskiego ładu na wodny tor przeszkód i gdzie właściwie się znajduje?! Burmistrz wydał miliony złotych, których oczywiście nie pozyskał, ale przejeść przejadł!! No to burmistrzu gdzie jest wodny tor przeszkód?! Czy to prawda, że został udostępniony innemu podmiotowi i dlatego mieszkańcy naszej gminy zobaczą te atrakcje jak świnia niebo?!!!

Ostro-wianin Moi sąsiedzi z Biegańskiego przejrzeli na oczy nie ukrywają, że głosowali na Osińskiego a teraz zastanawiają się kiedy im za to odpadnie ręką którą głosowali. Ludzie obudźcie się. Osiński na razie otwiera i to z opóźnieniem to co praktycznie zbudowała Szymańska. Zadłużył gminę za zgodą swoich radnych i radnych Kolman. Gąsiorski z Cisia jakoś o tym już nie trąbi. Na sesji mam wrażenie, że radni mogą tylko zabierać głos jeśli chcą pochwalić Osińskiego. Ludzie zapomnijcie o basenie, o blokach też nie będzie, remont drogi Sienkiewicza czy remont przy przejeździe na drodze krajowej, który sobie przypisuje burmistrz to nie jego zasługa. Ulica Sienkiewicza jest powiatową drogą a remont przy przyjeździe robi główna dyrekcja dróg z Warszawy.  Niestety za 2,5 roku do wyborów nie będzie co zbierać w tej gminie. Mało tego podejrzewam, że prócz pani Ujmy kolejnej zbawczyni Blachowni i może pani Janas nikt odpowiedzialny nie zechce brać stery w gminie Blachownia. No cóż chciałoby się powiedzieć wybraliście no to macie.

Właściciel tego bloga nie zawsze zgadza się z opiniami autorów komentarzy

Z NIEPOKOJEM OBSERWUJE CO SIĘ DZIEJE W NASZEJ GMINIE – PISZE SYLWIA SZYMAŃSKA

Z niepokojem obserwuje co dzieje się w naszej gminie. Mam wrażenie, że obecne władze. nie mają spójnej wizji rozwoju Blachowni!!! Decyzję, które są podejmowane, to raczej pojedyncze, niespójne działania, których konsekwencje nie zostały należycie przeanalizowane. Trudno mówić o przemyślanej strategii, gdy kilka lat temu blokowano budowę mieszkań czynszowych w lokalizacji lepiej przygotowanej infrastrukturalnie, a dziś forsuje się budowę ogromnego osiedla na końcu wąskiej, wiejskiej ulicy. To nie wygląda na planowanie rozwoju, lecz na działania pozbawione konsekwencji i długofalowego myślenia. Rozwój jest potrzebny. Potrzebujemy nowych mieszkań, nowych mieszkańców, inwestycji i rozwiązań, które pozwolą młodym ludziom zostać w naszej gminie. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy pod hasłem rozwoju próbuje się realizować inwestycję całkowicie oderwaną od miejsca, jego charakteru i możliwości istniejącej infrastruktury.

Bo czy naprawdę ktoś uważa, że osiem budynków wielorodzinnych i około dwustu mieszkań przy ulicy Kopalnianej w Łojkach to dobry pomysł ? Łojki, czy Konradów są wsiami.  To nie osiedla miejskie, ani kolejne dzielnice Częstochowy, ale spokojne miejscowości, których największymi zaletami są przestrzeń, cisza i sąsiedztwo lasu. Wielu mieszkańców właśnie dlatego zdecydowało się tutaj zamieszkać. Kupowali działki, budowali domy i inwestowali oszczędności całego życia, licząc na to, że okolica zachowa swój kameralny, wiejski charakter.

Nikt, decydując się na mieszkanie na wsi, nie robi tego po to, aby po kilku latach obudzić się z blokowiskiem pod oknami. Dlatego trudno zrozumieć, dlaczego około dwustu mieszkań ma powstać właśnie przy ulicy Kopalnianej — wąskiej, bocznej drodze mającej około pięciu metrów szerokości, otoczonej domami jednorodzinnymi, polami, łąkami i lasem. Nie trzeba być urbanistą, ani inżynierem, by dostrzec, że coś tutaj się nie zgadza. Wystarczy przyjechać na miejsce. Trudno uwierzyć, że właśnie tę lokalizację wybrano pod jedno z największych nowych osiedli mieszkaniowych w gminie.

Najważniejsze pytanie brzmi więc: dlaczego właśnie tutaj? (red. moim zdaniem obecna władza gminy burmistrz i radni przez ponad 2 lata nic szczególnego nie zrobili dla mieszkańców. Nie rozpoczęli żadnej nowej inwestycji, o obiecanym basenie nie wspomnę i teraz w połowie kadencji się „pali” jest pośpiech, aby przed ludźmi pokazać, że coś chce się zrobić.)

W moim przekonaniu znacznie bardziej odpowiednim miejscem pod taką inwestycję była część działki położona między Domem Pomocy Społecznej a ośrodkiem zdrowia. To teren bliżej centrum Blachowni, usług publicznych, placówek ochrony zdrowia i istniejącej infrastruktury. Zabudowa wielorodzinna znacznie lepiej wpisywałaby się tam w otoczenie i odpowiadała codziennym potrzebom przyszłych mieszkańców.
Tymczasem dziś wybiera się miejsce, które z miejską zabudową wielorodzinną nie ma nic wspólnego.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że szukano nie lokalizacji najlepszej, lecz po prostu działki, na której najłatwiej będzie narysować osiedle.

Cała sytuacja jest tym bardziej niezrozumiała, gdy przypomna wydarzenia sprzed prawie trzech lat. Wspólnie ze Spółdzielnią Mieszkaniową w Blachowni rozpoczęliśmy wtedy działania zmierzające do budowy nowych mieszkań czynszowych w Blachowni. Była koncepcja, partner posiadający doświadczenie w zarządzaniu budynkami oraz realna możliwość pozyskania wielomilionowego finansowania.
Zamiast merytorycznej dyskusji spłynęła na nas fala hejtu. Do najbardziej zdecydowanych przeciwników należały osoby, które dziś zarządzają gminą.
W konsekwencji inwestycja nie została zrealizowana, a spółdzielnia utraciła promesę opiewającą na kilkadziesiąt milionów złotych. Mieszkania, które mogły powstać w Blachowni, w miejscu znacznie lepiej przygotowanym do zabudowy wielorodzinnej, nie powstały.
Dziś ci sami ludzie przekonują mieszkańców, że wielkie osiedle jest gminie potrzebne. Tyle, że tym razem ma ono powstać nie w Blachowni, w sąsiedztwie usług i infrastruktury, lecz na peryferyjnej, wiejskiej ulicy w Łojkach.  (red. punkt widzenia zależy od punktu siedzenia?)
Jak więc rozumieć tę zmianę stanowiska? Dlaczego wcześniej budowa mieszkań czynszowych była powodem do ataków i krytyki, a dziś osiem bloków przy nieprzystosowanej ulicy przedstawia się jako konieczny rozwój? Co zmieniło się przez ten czas — poza tym, kto obecnie sprawuje władzę?

I nie chodzi o sprzeciw wobec mieszkań komunalnych, społecznych czy czynszowych. Jestem wielkim zwolennikiem ich budowy. Uważam też, że osobom znajdującym się w trudnej sytuacji lokalowej należy pomagać. Gmina powinna rozwijać zasób mieszkaniowy i tworzyć warunki do pozostania w niej młodych rodzin. Pomoc nie może jednak oznaczać budowania osiedla tam, gdzie od początku brakuje podstawowej infrastruktury.
Przy ulicy Kopalnianej nie ma zbiorczej kanalizacji, ani sieci gazowej. Pojawiają się zatem informacje o konieczności budowy lokalnej oczyszczalni ścieków. Ogrzewanie osiedla będzie zapewne w znacznej części uzależnione od energii elektrycznej.
Czy istniejąca sieć energetyczna wytrzyma jednoczesne ogrzewanie około dwustu mieszkań?
Czy przeprowadzono odpowiednie analizy techniczne?
Kto zapłaci za niezbędną modernizację sieci, budowę przyłączy, urządzeń sanitarnych i ewentualnej stacji transformatorowej?
Inwestor, gmina czy ostatecznie wszyscy mieszkańcy?

Podobne pytania dotyczą komunikacji. Około dwustu mieszkań oznacza setki nowych mieszkańców i prawdopodobnie co najmniej kilkaset dodatkowych samochodów. Tymczasem ulica Kopalniana jest drogą stworzoną na potrzeby rozproszonej zabudowy jednorodzinnej. Gdzie będą parkować przyszli mieszkańcy? Czy liczba miejsc postojowych będzie wystarczająca? Czy samochody nie zaczną zajmować poboczy i blokować wąskiej jezdni? Czy straż pożarna, pogotowie i inne służby ratunkowe będą mogły bezpiecznie dotrzeć do każdego budynku? Te pytania powinny zostać zadane i rozstrzygnięte przed wydaniem decyzji, a nie dopiero wtedy, gdy osiedle będzie już zamieszkane. Wątpliwości budzi również sama skala przedsięwzięcia. Według informacji przedstawianych przez gminę liczba osób oczekujących na lokale komunalne i socjalne jest wielokrotnie niższa niż liczba planowanych mieszkań. Skąd zatem pomysł budowy około dwustu lokali? Czy przeprowadzono badanie rzeczywistego zapotrzebowania? Czy wiadomo, na jakich zasadach mieszkania będą przyznawane albo wynajmowane? Czy będą to lokale komunalne, socjalne, czynszowe, mieszkania w formule SIM lub TBS? Czy zbadano, ilu mieszkańców rzeczywiście będzie zainteresowanych zamieszkaniem w miejscu pozbawionym kanalizacji, sieci gazowej i dogodnego dojazdu?

Bo mieszkanie to nie tylko klucze, cztery ściany i uroczyste przecięcie wstęgi. To również koszty ogrzewania, transport, dostęp do szkoły, lekarza, sklepów i komunikacji publicznej. Szczególnie uważnie należy przeanalizować skutki środowiskowe. Teren planowanej inwestycji jest dziś łąką i gruntem rolnym. Przyjmuje wodę opadową, stanowi naturalny bufor między lasem a zabudową oraz jest miejscem bytowania i przemieszczania się zwierząt. Po wybudowaniu bloków, parkingów, chodników i dróg wewnętrznych duża część tej powierzchni zostanie uszczelniona. Woda, która dotychczas wsiąkała w ziemię, nie zniknie. Zacznie spływać w inne miejsca, w tym w kierunku sąsiednich nieruchomości.

Czy wykonano rzetelną analizę hydrologiczną? Czy zbadano poziom wód gruntowych? Czy oceniono ryzyko podtopień istniejących domów?
Gdzie będą odprowadzane wody opadowe i ścieki bytowe ?
Takich kwestii nie można rozstrzygać na podstawie zapewnień, że „jakoś to będzie”. Potrzebne są konkretne ekspertyzy, obliczenia i rozwiązania przedstawione mieszkańcom przed wydaniem decyzji. Nie można także pominąć wpływu inwestycji na wartość istniejących nieruchomości. Dom położony przy spokojnej, wiejskiej ulicy i lesie ma inne walory niż dom znajdujący się obok bloków, parkingów, intensywnego ruchu oraz instalacji oczyszczającej ścieki. Mieszkańcy budowali swoje domy legalnie i w zaufaniu do stabilności działań samorządu. Nie powinni teraz ponosić finansowych i życiowych konsekwencji decyzji, na które nie mieli żadnego wpływu. W tym wszystkim najważniejsze jest zaufanie. Samorząd powinien działać przewidywalnie. Powinien stosować te same standardy niezależnie od tego, kto zgłasza projekt i kto aktualnie sprawuje władzę. Trudno zaakceptować sytuację, w której kilka lat temu racjonalna inwestycja mieszkaniowa w Blachowni spotkała się z agresywnym sprzeciwem, a dziś znacznie większe przedsięwzięcie w nieprzystosowanej części Łojek przedstawia się jako oczywistą konieczność.

Mieszkańcy są wzburzeni i zaniepokojeni – nie sprzeciwiają się rozwojowi, Sprzeciwiają się rozwojowi pozornemu — takiemu, który nie uwzględnia infrastruktury, środowiska, charakteru miejscowości i interesu ludzi już tam mieszkających. Wieś nie jest gorszą wersją miasta. Ma własną tożsamość, skalę i rytm życia. Jeżeli ktoś wybiera mieszkanie na wsi, najczęściej robi to właśnie dlatego, że nie chce żyć między blokami, parkingami i zatłoczonymi ulicami. Nie można ludziom najpierw sprzedawać wizji spokojnego życia przy lesie, a następnie urządzać im pod oknami miejskiego osiedla. Dlatego przed podjęciem nieodwracalnych decyzji należy zapytać: czy naprawdę najlepszym miejscem dla tak dużej inwestycji jest wąska, wiejska ulica Kopalniana? Dlaczego odrzucono wcześniejszą możliwość budowy mieszkań w lepiej przygotowanej części Blachowni?

Dlaczego spółdzielnia musiała utracić kilkudziesięciomilionową promesę, a dziś gmina chce ponosić koszty uzbrojenia terenu, który do takiej zabudowy nie jest przygotowany? I wreszcie — czy w tej sprawie chodzi rzeczywiście o dobro przyszłych mieszkańców, czy jedynie o to, aby za wszelką cenę zrealizować jakąkolwiek inwestycję? Rozwój nie polega na tym, żeby z miasta zrobić wieś ani żeby ze wsi zrobić miasto. Nie piszę tego po to, by kogokolwiek krytykować. Krytyka sama w sobie niczego nie buduje. Piszę dlatego, że coraz bardziej niepokoi mnie brak długofalowej wizji rozwoju naszej gminy i utracone szanse.
A najbardziej martwi mnie to, że skutki nieprzemyślanych decyzji nie obciążą osób, które je podejmują. Zapłacimy za nie wszyscy – mieszkańcy. W kosztach rozbudowy infrastruktury, w utrudnieniach komunikacyjnych, w problemach środowiskowych, w spadku wartości nieruchomości, a przede wszystkim w utracie tego, co przez lata stanowiło o charakterze naszej gminy.

Moja zasada zarządzania gminą opierała się na idei, że samorząd powinien patrzeć nie tylko na najbliższą kadencję, ale przede wszystkim
na przyszłość. Wspólnie z radnymi i urzędnikami podejmowaliśmy działania z myślą o następnych latach. Bez wizji i strategii nawet najlepsze intencje mogą prowadzić do decyzji, których konsekwencje będziemy odczuwać przez pokolenia.

Red. Pani Sylwio mam nieodparte wrażenia, że chodzi o szum medialny. Niech ludzie mówią jak ten burmistrz się stara, że czuwa nad wszystkim jak przystało na dobrego gospodarza domu, że nie da on zrobić krzywdy nikomu, że Blachownia ponownie powita pielgrzymkę legnicką, że gmina będzie walczyć z barszczem Sosnowskiego, a potem usłyszymy, jak w przypadku kanalizacji, – „za krótki termin, że się nie da”. Chodzi o to, aby przed wyborami mieszkańcy widzieli, że burmistrz jednak chce zrobić dla gminy. 

3 zdjęcie źródło KWW Cezary Osiński Wspólnie dla Gminy Blachownia

SPOKOJNIE TO TYLKO… POWAŻNA AWARIA

Od dzisiaj praktycznie od północy mieszkańcy ul. Sportowej, Korczaka oraz Żeromskiego 2 są pozbawieni wody. To poważna awaria na Sportowej 4, która powtarza się co roku. Ostatnia awaria w tym miejscu była w marcu 2025 roku.

Rury azbestowe nie wytrzymują napięć podziemnych. Zgodnie z opinią Światowej Organizacji Zdrowia i Głównego Inspektoratu Sanitarnego picie wody przesyłanej rurami azbestowo-cementowymi jest uznawane za bezpieczne. Azbest staje się rakotwórczy wyłącznie przy wdychaniu jego włókien w postaci pyłu. Natomiast badania nie potwierdziły zagrożenia dla układu pokarmowego w przypadku jego spożycia z wodą. Krajowy program zakłada usunięcie wyrobów zawierających azbest do końca 2032 roku. Naprawa awarii przy ul. Sportowej ma potrwać do godz. 12 – informują wodociągi częstochowskie.

LUDZIE Z KOPALNIANEJ NIE ZGADZAJĄ SIĘ NA BUDOWANIE BLOKÓW MIESZKALNYCH POD ICH DOMAMI

Po zamieszczeniu tego obwieszczenia 

drogą mailową odebrałem kilka uwag od mieszkańców z ul. Kopalnianej. To jedna z nich bardzo merytoryczna 

Panie Marku ! Prosimy o nagłośnienie tej sprawy. Chodzi o sposób traktowania mieszkańców przez urząd gminy Blachownia i jej burmistrza. Otóż dowiedzieliśmy się przez przypadek , bo obwieszczenie jest ukryte na bip, oświadczam, że nikt z nami nie rozmawiał, a my się nie zgadzamy wobec planowanej budowy ośmiu budynków mieszkalnych wielorodzinnych przy ul. Kopalnianej. Rozpoczęliśmy już  zbieranie podpisów pod protestem i przygotowujemy pisma do Pana Burmistrza Blachowni, Rady Miejskiej, Wojewody Śląskiego oraz Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Z opublikowanego obwieszczenia przez Pana Burmistrza Osińskiego wynika, że prowadzone jest postępowanie dotyczące wydania decyzji o warunkach zabudowy dla inwestycji obejmującej budowę ośmiu budynków mieszkalnych wielorodzinnych wraz z infrastrukturą techniczną na fragmencie działki nr 367/1.
Podkreślamy,  że nie sprzeciwiamy się rozwojowi miasta ani budownictwu mieszkaniowemu. Sprzeciwiamy się natomiast lokalizacji tak dużego osiedla bloków w miejscu, które od wielu lat ma charakter zabudowy jednorodzinnej.
Podkreślamy nikt nas nie zapytał o zdanie. Największe oburzenie budzi fakt, że o planach dowiedzieliśmy się dopiero z obwieszczenia. Tak ważna decyzja dotycząca przyszłości całej okolicy nie powinna zapadać bez rozmowy z mieszkańcami. To my będziemy ponosić skutki tej inwestycji przez następne dziesięciolecia mówią to także moi sąsiedzi. Naszym zdaniem planowana inwestycja oznacza nie tylko budowę nowych mieszkań, ale przede wszystkim trwałą zmianę charakteru tej części Blachowni. To nie jest jeden blok tylko całe osiedle. W przestrzeni publicznej często mówi się o „budowie bloków”, podczas gdy w rzeczywistości postępowanie dotyczy aż ośmiu budynków wielorodzinnych, to inwestycja o skali, która całkowicie odmieni tę część gminy. Obawiamy się między innymi ogromnego wzrostu ruchu samochodowego, problemów z parkowaniem, przeciążenia lokalnych dróg, zwiększonego hałasu, pogorszenia bezpieczeństwa naszych dzieci,
przeciążenia sieci wodociągowej i kanalizacyjnej, utraty prywatności mieszkańców domów jednorodzinnych i co ważne spadku wartości nieruchomości.
Zastanawiamy się dlaczego wybrano właśnie tę lokalizację? W Blachowni istnieją rejony, w których od lat funkcjonuje zabudowa wielorodzinna i gdzie taka inwestycja byłaby bardziej spójna z istniejącym zagospodarowaniem.
Oczekujemy wyjaśnienia, jakie przesłanki zdecydowały o wyborze ul. Kopalnianej zamiast terenów, które już dziś mają charakter osiedli wielorodzinnych.
Wśród uwag od mieszkańców jakie otrzymuje pojawiają się również pytania dotyczące wcześniejszych dyskusji o lokalizacji zabudowy wielorodzinnej w innych częściach Blachowni. Podobne pomysły były wcześniej totalnie krytykowane m.in. przez obóz Pana Osińskiego i nie zostały zrealizowane. W związku z tym domagamy się jasnej odpowiedzi, czy wszyscy mieszkańcy gminy są traktowani według tych samych zasad oraz czy przy wyborze lokalizacji kierowano się wyłącznie przesłankami urbanistycznymi i interesem publicznym, jeżeli w przeszłości argumentem przeciwko budowie bloków była m.in. ochrona jakości życia lub wartości okolicznych nieruchomości, to takie same argumenty powinny być brane pod uwagę również w odniesieniu do naszej ulicy Kopalnianej. Zapowiadamy również informowanie mediów lokalnych i ogólnopolskich o przebiegu sprawy oraz o sposobie, w jaki rozpatrywane będą  nasze uwagi. Ta sprawa nie dotyczy wyłącznie jednej inwestycji – to sprawdzian tego, czy głos mieszkańców ma jeszcze znaczenie. Rozumiemy potrzebę budowy mieszkań, ale rozwój miasta nie może odbywać się kosztem jednej społeczności i bez poszanowania istniejącego ładu przestrzennego. Oczekujemy transparentnych decyzji i jednakowego traktowania wszystkich mieszkańców Blachowni Będziemy konsekwentnie monitorować postępowanie i walczyć o to, aby te terenu pozostały zabudową jednorodzinną – to słowa kolejnego mieszkańca ul. Kopalnianej. 
Jeszcze inny mieszkaniec zastanawia się czy wykonano szczegółowe badania geologiczne i geotechniczne, czy uwzględniono wpływ dawnej działalności górniczej na możliwość bezpiecznej realizacji inwestycji,
jakie będą koszty przygotowania terenu pod budowę, kto poniesie koszty ewentualnego wzmocnienia gruntu lub dodatkowych zabezpieczeń,
czy analizowano ryzyko związane z warunkami gruntowymi.
-Tak duża inwestycja powinna być poprzedzona pełnym przedstawieniem wyników badań i analiz, tak aby zarówno przyszli mieszkańcy, jak i obecni właściciele nieruchomości mieli pewność, że inwestycja nie będzie stwarzać zagrożeń , nie naruszy stosunków wodnych ani nie będzie powodować dodatkowych obciążeń dla gminy to trzeci głos jaki dotarł na moją pocztę.
Komentarz
I pomyśleć, że jeszcze przed wyborami Cezary Osiński podnosił larum nie zgadzając się, aby Urząd Miejski, wtedy z ówczesną burmistrz Sylwią Szymańską, wraz ze Spółdzielnią Mieszkaniową budowali bloki za ośrodkiem zdrowia dodajmy także w pobliżu domków jednorodzinnych. Czyżby punkt widzenia zależał od punktu siedzenia?