CO W GMINIE🗣️LIST OD URZĘDNIKA, KOMUNIKACJA, ŚMIECI, LIST DO RADNYCH, ZAPRASZAM NAD STAW

Urzędnik Błaganie o pomoc Bo mnie jest po prostu wstyd, Panie Redaktorze, kiedy to widzę, słyszę — i kiedy w tym tkwię. W urzędzie pracuję niemal od początku. Całe moje życie zawodowe związane jest z tym miejscem. Zanim zostałem zatrudniony, uczyłem się zawodu dzień po dniu. Potem były egzaminy. Nikt nie żałował tego wysiłku, bo wszyscy mieliśmy świadomość, że służba publiczna to odpowiedzialność, a urząd to nie tylko biurko i pieczątka — to praca dla ludzi. Nie było łatwo. Były różne czasy, różni przełożeni i zmieniające się przepisy. Ale tak źle, jak jest teraz, nie było nigdy. Od pewnego czasu obserwuję niepokojące zjawiska: masowe zatrudnianie osób powiązanych rodzinnie lub towarzysko z kierownictwem, pogorszenie standardów pracy i relacji oraz atmosferę strachu i milczenia. Pojawiają się krzyki, wulgarne zachowania, obrażanie pracowników, donoszenie, próby kontrolowania i zastraszania — a w skrajnych przypadkach działania, które wielu z nas odbiera jako mobbing. Dzieje się to w instytucji publicznej i za publiczne pieniądze. Pracownicy milczą, bo boją się konsekwencji. Coraz częściej słyszymy, że „nie ma środków” na podwyżki dla wieloletnich urzędników, podczas gdy nowe osoby przyjmowane w ostatnim czasie otrzymują wynagrodzenia znacząco wyższe. Takie dysproporcje niszczą morale, podważają zaufanie do zasad równego traktowania i budują przekonanie, że o awansie i płacy decydują nie kompetencje, lecz układy. To działa destrukcyjnie: część doświadczonych pracowników odchodzi, inni wycofują się i wykonują obowiązki w ciszy, by „nie podpaść”. A na tym tracą mieszkańcy — bo urząd nie działa lepiej, tylko gorzej, wolniej i w atmosferze ciągłego napięcia. Chcę zapytać wprost: czy takie standardy są dziś normalne? Czy to jednostkowy problem, czy szersze zjawisko, które wymaga kontroli i reakcji? Te sygnały są prawdziwe, to nie jest „plotka”, lecz kwestia interesu publicznego: transparentności zatrudniania, przestrzegania prawa pracy, równego traktowania oraz ochrony pracowników przed nadużyciami. To również sprawa jakości usług, jakie urząd świadczy mieszkańcom. Mój głos to głos urzędnika, który pamięta czasy, gdy służba publiczna oznaczała etos, kompetencje i odpowiedzialność. Dziś pada pytanie: czy to jeszcze urząd, czy już folwark? Warto o tym mówić głośno, merytorycznie i odważnie — zanim odejdą ci, którzy pamiętają, po co ten urząd w ogóle istnieje. To, co się dzieje w naszym urzędzie jest destrukcją, a jej skutki ponoszą mieszkańcy. Proszę: niech ktoś pomoże i ratuje to, co z normalnego urzędu jeszcze zostało… 

Babę zesłał  Bardzo chciałam podziękować za świetne skomunikowanie komunikacji. 2 października nie miałam jak dojechać do pracy. Musiałam z Wyrazowa dreptać na pieszo do centrum Blachowni. Brawo panie Osiński. Zaskakuje Pana nas mieszkańców cały czas. Jeszcze trochę a przyjedziemy z taczką.   

Bruneta Ja w sprawie Listu do Radnych- Bardzo dobrze napisane, logicznie i z sensem. Tylko obawiam się, że to jak o ścianę grochem. Większość „nowych” radnych dostało się do rady na fali nienawiści rozpędzonej poprzez kłamstwa pana z Cisia. Dostali się ludzie którzy byli najbardziej aktywni (…) byłej Pani Burmistrz i chyba nie bardzo wiedzą na czym polega bycie radnym. Tylko jeden, niby „niezależny” ze starszych i niby doświadczonych dołączył do grupy tej 11- „automatycznie podnoszących rękę” w zamian za profity w Urzędzie. Szanowny panie jestem przekonana, że nie dojdzie do Radnych ten tekst, im i tak dobrze się żyje. A troska względem mieszkańców dla nich to robienie na złość Szymańskiej, przecież tak dużo (…) przez „(…) z Cisia” tego chciało.

Z Miodowej Dobrze że w Ostrowach jest taki radny- Matuszewski który walczy o prawa mieszkańców. Jakby był ktoś pokroju tych 11 (…), to nikt by się nie dowiedział że w tym rejonie jakieś problemy są. Tam jest jeszcze jeden „reprezentant mieszkańców”, ale on cicho siedzi, nie chce swojego szefunia niepokoić.

Tomek Komunikacja busów gtv do obecnej Osińskiego wygląda jakbyśmy z pewexu skoczyli do GS. 

Eliza Zamknięte, bo śnieg pada — taki u nas cud, planów brak, konkretów brak — za to urzędników w bród … To jest gmina w trybie „jakoś to będzie”. Może jakoś wyjdzie, albo nie — kto to dziś wie. Obietnice były głośne a konkretów brak…. Kredyty rosną jak drożdże, etaty puchną jak pączki. Gdy pytasz: „gdzie efekty?” — słyszysz to hejt nie rób drak przyjdzie na to czas. Wręczyca się gości. Dla naszych nie ma litości. Nie ma pieniędzy dla strażaków, klubów, stowarzyszeń za to dla innych są śniadania, bombki, wyjazdy do Danii, czerwone autobusy, a budżet kusy. A potem zdziwienie że ludzie mają dość i stracili nadzieję na PRZYZWOITOŚĆ

Jacek Jak to „wykorzystać doświadczenia firmy GTV”? Takie bluźnierstwa głosić? To jak puścić głośnego bąka przy królowej brytyjskiej (niech jej ziemia lekką będzie). Albo próbować wyjaśnić Trumpowi, że towarzysz Putin robi z niego pożytecznego idiom.

Ola Co trzeba mieć w głowie, aby stworzyć rozkład jazdy i mówić na początku roku że będziemy ją zmieniać. Panie Osiński czy pan z nas robi idiotów?

Sportowa  Komentarz: Zapraszam na spacer nad staw tam wszystkie kosze pełne . Brak osoby odpowiedzialnej, gospodarza tej gminy nie widać. Nad tym nikt nie panuje.

Barbara Nie ma komu sprzątać. Wszyscy wyszli na patrol przystanków. Jeden taki propagandowy bloger z Cisia napisał że straszna jest dewastacja mienia Gminy, zrywają rozkłady jazdy i inne horrory dzieją się z transportem publicznym w Blachowni. Zawistni pasażerowie atakują MPK i Weslej! Tylko po co niszczyć rozkłady jazdy, których nikt nie wywiesił na przystankach.  Najpierw trzeba nakleić ogłoszenia. Szkoda, że bloger z Cisia tego nie wytłumaczył swojemu koledze . Dziwne, że nikt z mieszkańców nie zauważył zniszczenia rozkładów.

Właściciel tego bloga nie zawsze zgadza się z opiniami autorów komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.