Dwa lata pod nowymi rządami i można powiedzieć wreszcie coś się w Blachowni zmieniło. Poziom cierpliwości mieszkańców spadł do zera.
Dzisiaj mijają dwa lata od momentu gdy Cezary Osiński objął urząd burmistrza Blachowni. Wtedy to 6 maja 2024 roku w przeczytanym z kartki niecałym trzyminutowym wystąpieniu, nowy włodarz mówił m.in. „Najbliższe 5 lat będą okresem pracy na rzecz rozwoju naszego miasta i bezpieczeństwa mieszkańców. Będzie miejsce na sport, pojawią się ścieżki rowerowe, będą nowe trasy do biegania”. Przed wyborami kandydat obiecywał „będzie pływalnia bo nasze dzieci zasługują na to”. I na koniec to sławetne zdanie „Mam nadzieję, że uda mi się państwa zaskoczyć”.
I rzeczywiście zaskoczenie jest i to duże bo mieszkańcy nie takiego oczekiwali zaskoczenia. Po dwóch latach trudno wskazać konkrety. Może na plus należy zaliczyć uruchomienie kuchni w SP nr 1 oraz wprowadzenie autobusów MPK, choć w przypadku transportu mieszkańcy są średnio zadowoleni ze zmiany. Pytają o koszty i wątpią, czy nowe rozwiązanie rzeczywiście jest korzystniejsze dla gminy niż dotychczasowe. Cały czas są zmieniane rozkłady jazd busów.
Obiecanego basenu ni widu ni słychu. Nie ma nawet realnych planów popartych dokumentacją. Za to jest zadłużenie gminy o czym ludzie nie wiedzą. Na kulturę (MDK) idzie grubo ponad 2 razy więcej pieniędzy niż za poprzedniej burmistrz i większość ofert jest realizowana odpłatnie. 
Żłobek, mimo że obiekt był praktycznie gotowy w sierpniu 2025 roku, nadal nie funkcjonuje. Kanalizacja w Cisiu nie jest kontynuowana, bo słyszymy, „nie da się”, mimo że zadanie było dobrze przygotowane i gmina otrzymała na to środki. No, ale jak się nie da za burmistrza Osińskiego, to się nie da. Drogi, które od dawna wymagają remontu, nadal czekają. Kredyty zostały zaciągnięte, miały być remontowane szkoły i co… cisza. Skuteczność w pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych? To raczej przemilczmy, bo jest żadne.

Nie ma nowych inwestycji sołeckich. Pomysł budowy bloków, przygotowywany jeszcze za poprzednich władz, przepadł. A tymczasem mieszkańców i dzieci ubywa. Jeżeli nie będzie realnej polityki mieszkaniowej i działań zatrzymujących młode rodziny, za chwilę problemem będzie nie tylko brak inwestycji, ale również konieczność rozmowy o przyszłości szkół. Upadł projekt na OZE dla mieszkańców, głośno zapowiadane remonty szkół też są pod znakiem zapytania.
Po obietnicach wyborczych Cezarego Osińskiego miejscowe kluby sportowe zacierały ręce. Potem okazało się, że dostały tyle samo co 2 lata wcześniej za poprzedniej burmistrz. Czyli tak naprawdę mniej bo przez dwa lata wzrosły ceny. Organizacje pozarządowe nie mogą mówić o większym wsparciu. Strażacy również zostali w dużej mierze pozostawieni sami sobie, choć to właśnie oni są jednymi z pierwszych, na których liczymy w sytuacjach zagrożenia. Pieniądze przeznaczane na zarządzanie kryzysowe i zabezpieczenie mieszkańców powinny służyć realnemu bezpieczeństwu.
Ośrodek Sportu i Rekreacji – zamknięty. Choć nie do końca. Dla swojego kolegi z Cisia są dostępne (szczególnie nocą) pomieszczenia OSiR, mimo że obiekt jest zamknięty. Niedawno zapytała mnie sąsiadka – gdzie są te nowe ścieżki rowerowe? Odpowiedziałem – ja ich jeszcze nie widziałem. Osobiście nie widzę konkretów, które miały być symbolem rozwoju naszej gminy.
Mieszkańcy widzą za to wzrost zatrudnienia w urzędzie i wymianę urzędników na tych z Wręczycy Wielkiej. Coraz większe wydatki, zadłużenie gminy oraz brak jasnych efektów wielu zapowiadanych działań.
A zapomniałbym, były dwa śniadania z przedsiębiorcami, deklaracje współpracy, gastronomia full wypas i wszystko wygląda dobrze, ale tylko na zdjęciach. Bo trzeba przyznać, że promocja, także ta wspierana sztuczną inteligencją, wychodzi całkiem sprawnie. Tylko mieszkańcy pytają: co z tego realnie wynika dla nas?
O inwestycjach nad zbiornikiem nie wspominam, bo te były przygotowane i rozpoczęte wcześniej. Dobrze szło… ale się skończyło.
Co jeszcze? Uzyskanie informacji publicznej zaczyna graniczyć z cudem. Mieszkańcy, radni, organizacje i sołectwa powinni mieć jasny dostęp do informacji o tym, co dzieje się w gminie, na co wydawane są pieniądze i dlaczego podejmowane są konkretne decyzje. Podobno na odpowiedź od burmistrza można liczyć, ale pod warunkiem, że ma się skończone 80 lat i zgodę obydwojga rodziców.
A mieszkańcy cały czas czekają na obiecany basen, liceum, remonty dróg, i szkół, czekają na żłobek i na fundusze UE. Na wsparcie dla sołectw, klubów, organizacji i strażaków. Na transparentność i na skuteczność. Panie burmistrzu ludzie czekają na konkrety, a nie obietnice.
Dzisiaj można odnieść wrażenie, że w Blachowni do przodu idą głównie wskazówki na zegarze urzędu.

