
źródło obraz na podstawie zdjęcia wyborczego wygenerowany przez AI


źródło obraz na podstawie zdjęcia wyborczego wygenerowany przez AI
Oto nowa jakość inwestycji realizowanej przez Gminę Blachownia, którą od ponad 2 lat kieruje Cezary Osiński.
Kanalizacja na ul. Sosnowej odebrana 2-3 miesiące temu, a tak dzisiaj wygląda asfalt obok przepompowni w dzielnicy rodzinnej burmistrza.
Na ten fakt zwraca mi uwagę jeden z mieszkańców Ostrów.
A to już wybieg dla piesków i coraz wyższe pokrzywy – 300 m od urzędu miejskiego. Urządzenia obrzydliwie brudne. Takie widoki oglądają goście, którzy tak gremialnie przyjeżdżają do nas autobusami MPK i spacerują po pięknej Blachowni.
Jeśli jeszcze gdzieś Państwo widzicie w gminie takie widoki zachęcam do robienia zdjęć i przesyłania na moją pocztę marek.kulakowski@interia.pl Pokażemy je burmistrzowi, bo inaczej nie uwierzy, że zarządza tak piękną Blachownią.
Jutro sesja. Ważna debata o stanie Gminy Blachownia. Już wiadomo, że radni KWW Cezary Osiński „Wspólnie dla Gminy Blachownia” i KWW Renaty Kolman nie będą się specjalnie odzywać – no chyba, że trzeba będzie pochwalić (tylko za co) burmistrza Osińskiego. Gorzej będzie jeśli któryś z mieszkańców zechce zadać pytania. Ale i na takich jest sposób. Jeśli nie zebrał on 20 podpisów mieszkańców i na 24 godziny przed sesją nie zgłosił chęci uczestnictwa w sesji to przewodnicząca Rady zabroni zadawania pytań. Za poprzedniej władzy nie było takich regulaminowych „cyrków”. Nazywam to cyrków bo choć jest taki zapis w regulaminie to Szymańska względem mieszkańców nie stosowała takich regulacji. Nie bała się pytań od ludzi. Nikt nie musiał zbierać podpisów i informować o chęci udziału na 24 godziny przed sesją. Póki co Cezary Osiński może spać spokojnie. Przynajmniej 10 radnych zagłosuje za działaniami obecnego burmistrza choć ten nie wiele zrealizował z obietnic wyborczych. Prócz wprowadzenia drogiego przewoźnika do Gminy, który sporo kosztuje podatników. Być może na sesji ktoś z radnych odważy się zadać pytanie ile w końcu nas podatników kosztuje MPK. Urząd cały czas nie chce ujawnić kosztów. Inne pytanie też tajemnica – ile kosztowały nas trzydniowe Dni Blachowni. Zachodzi pytanie czy warto dyskutować skoro włodarz i tak miga się od odpowiedzi?4 radnych z opozycji wstrzyma się od głosowania.
foto źródło blachownia.pl
Sąsiad radnego Panie Marku niech pan zobaczy jak jeden z radnych z bloków może sobie przypisywać zasługi – sukces, że dwie wspólnoty mieszkaniowe z centrum osiedla robią sobie prywatny parking? Rozumiem, że przez 2 lata radny nie ma się czym pochwalić to teraz trzeba się podpinać pod czyjeś pomysł najlepiej wspólnoty.
mieszkaniec-drugiego-sortu Betonowe eldorado w Konradowie. Kto zarobi na „ucieczce przed prawem”, a kto zapłaci za błoto? Siedemnaście domów na jednej działce. Kawałek dalej – kolejnych szesnaście. W ciągu zaledwie kilku miesięcy urzędnicy dali zielone światło na budowę osiedli deweloperskich. Bez planu, bez analiz urbanistycznych i – co najważniejsze – bez infrastruktury. Zerknąłem, jak przedwyborczy i poreformatorski pośpiech w Urzędzie Miejskim w Blachowni otworzył furtkę dla zjawiska, które urbaniści nazywają wprost: dziką urbanizacją. Analiza dokumentów z Biuletynu Informacji Publicznej oraz rejestrów administracyjnych z ostatnich 24 miesięcy ujawnia porażający obraz: urzędnicza machina w latach 2024–2025 pracowała na najwyższych obrotach, taśmowo zatwierdzając wnioski komercyjnych inwestorów. Kluczem do deweloperskiego sukcesu okazały się Decyzje o Warunkach Zabudowy, popularne „WZ-ki”. W normalnych warunkach gmina Blachownia wydawała średnio około 150 takich decyzji rocznie – głównie dla osób prywatnych chcących wybudować jeden, własny dom. Jednak ostatnie dwa lata to czas absolutnego rekordu. Według szacunków, liczba wniosków skoczyła o kilkadziesiąt procent, a urzędnicy zatwierdzili plany budowy co najmniej 40–50 nowych budynków w samym tylko Konradowie. Nie mówimy tu jednak o pojedynczych domach. Przykładem bezprecedensowego pośpiechu są dwie inwestycje: lipiec 2025 roku (działka nr 233/1): Burmistrz wydaje decyzję nr GN.6730.238.2025 na budowę aż 17 domów jednorodzinnych na wąskim pasie dawnego pola o powierzchni 1,3 hektara. Październik 2025 roku (działka nr 259): Kolejna decyzja (GN.6730.337.2025), tym razem na gigantycznym, ponad 2-hektarowym terenie, otwierająca drogę do budowy 16 kolejnych domów. Do tego dochodzą mniejsze, sąsiadujące projekty, jak ten z przełomu lat 2024/2025 na działce nr 233/5, gdzie „odkrojono” grunt pod kolejne 3 budynki. Co było prawdziwym motorem decyzyjnym tego nagłego, deweloperskiego boomu? Odpowiedź kryje się w kalendarzu legislacyjnym i wielkiej reformie planistycznej, której ostateczny termin wdrożenia mija właśnie 30 czerwca 2026 roku. Inwestorzy doskonale wiedzieli, że po tej dacie zmienią się zasady gry. Nowe prawo wprowadza dwie potężne bariery: decyzje WZ wydawane od 2026 roku będą ważne tylko przez 5 lat (te z 2025 roku są bezterminowe!), a ich uzyskanie będzie możliwe tylko na ściśle określonych przez gminę obszarach uzupełnienia zabudowy. Deweloperzy rzucili się więc do urzędu, aby zdążyć przed wejściem w życie Planu Ogólnego Gminy Blachownia. Uzyskując bezterminowe decyzje pod koniec 2025 roku, zapewnili sobie „święty spokój” i gigantyczny wzrost wartości gruntów. Prawdziwe pytanie brzmi jednak: dlaczego władze gminy tak chętnie i szybko uległy tej presji czasu, zamiast chronić ład przestrzenny własnego regionu? W tym miejscu dochodzimy do sedna problemu, jakim jest tzw. dzika urbanizacja. Mechanizm ten na całym świecie wygląda tak samo: deweloper kupuje tanio grunt rolny, sprytnie omija restrykcyjne konsultacje społeczne (które byłyby wymagane przy tworzeniu planu miejscowego), buduje domy, inkasuje wielomilionowe zyski ze sprzedaży i znika. Co zostaje na miejscu? Analiza planów inwestycyjnych i zamówień publicznych Urzędu Miejskiego w Blachowni na lata 2025–2026 czarno na białym pokazuje, że gmina nie zaplanowała ani złotówki na infrastrukturę w rejonie tych działek. Konradów w planach inwestycyjnych nie istnieje. Nowi mieszkańcy 33 domów wybudowanych na działkach 259 i 233/1 wprowadzą się do budynków stojących w szczerym polu. Gdy zaczną brodzić w błocie na nieutwardzonych drogach, gdy w kranach spadnie ciśnienie wody, a po zmroku zapadną egipskie ciemności, przyjdą do Urzędu Miejskiego. I będą mieli pełne prawo żądać od gminy budowy dróg, oświetlenia i sieci sanitarnych. Wtedy za błędy i pośpiech urzędników z lat 2024–2025 zapłacimy my wszyscy – z podatków mieszkańców Blachowni. Pieniądze, które mogłyby pójść na remonty szkół czy inwestycje strukturalne, zostaną wpompowane w uzbrajanie terenów, na których prywatne podmioty zarobiły wcześniej miliony. Oliwy do ognia dolewa fakt, jak gmina informowała (lub raczej nie informowała) o tych postępowaniach. W strukturze cyfrowej BIP Blachownia panuje trudny do zrozumienia chaos. Oficjalne obwieszczenia o zebraniu dowodów czy wydaniu decyzji WZ dla kluczowych inwestycji w Konradowie noszą systemowe daty publikacji z maja i czerwca 2026 roku, podczas gdy w treści pism widnieją daty… z końca 2025 roku. Czy to zwykłe niedofinansowanie kadrowe referatu urbanistyki, czy może celowy zabieg, by sąsiedzi planowanych mega osiedli dowiedzieli się o nich w momencie, gdy minął już 14-dniowy termin na jakiekolwiek odwołania do Samorządowego Kolegium Odwoławczego? Reforma 2026 roku ma raz na zawsze ukrócić patologię rozlewania się miast. W Blachowni, w cieniu gabinetów, deweloperzy zdążyli jednak postawić gminę przed faktem dokonanym. Prace nad Planem Ogólnym trwają, ale dla pięknych terenów Konradowa ratunek przyszedł po prostu za późno.
A oto kilka pytań do naszych szanownych radnych :
1. Czy Radni posiadają szacunkową wycenę kosztów, jakie budżet Gminy Blachownia będzie musiał ponieść w najbliższych latach w celu doprowadzenia infrastruktury drogowej, oświetlenia oraz sieci wodno-kanalizacyjnej do nowych osiedli deweloperskich na działkach nr 259 i 233/1 w Konradowie?
2. Biorąc pod uwagę, że obecny plan inwestycyjny gminy na lata 2025–2026 nie przewiduje rozbudowy sieci w tym rejonie Konradowa, z jakich innych zadań publicznych (np. remonty szkół, dotacje dla sołectw) zostaną przesunięte środki, gdy nowi mieszkańcy zaczną formalnie żądać obsługi komunalnej?
3. Czy Rada Miejska zamierza podjąć uchwałę zobowiązującą Burmistrza do bezwzględnego naliczenia maksymalnej stawki renty planistycznej (30%) oraz opłaty adiacenckiej wobec inwestorów, którzy uzyskali tak drastyczny wzrost wartości gruntów rolnych w Konradowie?
4. Czy Radni z okręgu Konradowa zbadali sprawę rażących rozbieżności w datowaniu obwieszczeń urbanistycznych w BIP Blachownia? (Dokumenty z podpisami z końca 2025 roku zostały wprowadzone do systemu dopiero w maju i czerwcu 2026 roku).
5. Czy Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej podejmie doraźną kontrolę w Referacie Gospodarki Nieruchomościami i Zagospodarowania Przestrzennego w celu zweryfikowania, czy proces wydawania tych decyzji pod koniec 2025 roku nie nosił znamion niedozwolonego lobbingu lub celowego działania na rzecz ucieczki deweloperów przed reformą planistyczną?
6. W jaki sposób uchwalany właśnie Plan Ogólny Gminy Blachownia (którego ostateczny termin wdrożenia mija 30 czerwca 2026 r.) zabezpieczy pozostałe, zielone tereny gminy przed dalszym rozlewaniem się zabudowy?
7. Czy w projekcie Planu Ogólnego obszary sąsiadujące z działkami 259 i 233/1 zostaną wyłączone z tzw. Obszarów Uzupełnienia Zabudowy (OUZ), aby powstrzymać proces dalszego „pączkowania” megainwestycji w tym rejonie?
Podsumowując należy zapytać gdzie leży punkt zapalny całego zamieszania z „WZ”-mi.
Moim zdaniem wszystkie decyzje WZ wydane przed końcem 2025 roku zostały wydane w interesie podmiotów prywatnych, bez korelacji z planami finansowymi i inwestycyjnymi samej Blachowni.
Gmina nie przygotowała infrastruktury, ponieważ urzędnicy działali pod presją czasu wywołaną wnioskiem inwestora. Koszty tej decyzji (w postaci konieczności rozbudowy kanalizacji, oświetleni, dróg) zostaną najprawdopodobniej przerzucone na budżet miasta i wszystkich podatników ale to już może w następnej kadencji, no chyba , że nowo wybudowane domy szybko się sprzedadzą to wtedy weźmiemy kredyt no bo i z czego to wszystko wybudować!
TeniSisTa Po spektakularnych sukcesach burmistrza Osińskiego związanych z budową obiecywanych orlików przyszedł czas na kosza, a właściwie na kosze. Jak by pan podjechał na teren osiru i zobaczył jak dzisiaj wygląda kort tenisowy. To magazyn koszy na śmieci żal PL. Jak wszystko niszczeje
BIZN Ja w sprawie tego przetargu i ogłoszenia na BIP. Panie Kułakowski trzeba zadać pytania urzędnikom czyli burmistrzowi: 1.Kiedy dokładnie ogłoszenie o zamówieniu zostało zamieszczone w BZP?
2. Czy dokumentacja była dostępna wykonawcom od 18 maja, czy dopiero od 26 maja?
3. Czego dotyczyła modyfikacja z 26 maja i czy urząd analizował obowiązek przedłużenia terminu składania ofert?
4. Dlaczego na platformie widnieje data utworzenia postępowania 3 czerwca, skoro ogłoszenie w BZP pochodzi z 18 maja, a załączniki z 26 maja? I koniecznie trzeba wyjaśnić czy po zmianach z 26 maja wykonawcy realnie mieli wystarczający czas na przygotowanie ofert? Oj coś mi się wydaje, że urząd tu kręci. Trzeba to zgłosić gdzie trzeba.
Właściciel tego bloga nie zawsze zgadza się z opiniami autorów komentarzy
Burmistrz Cezary Osiński z radością poinformował mieszkańców, że Blachownia jako jedyna gmina w województwie śląskim otrzyma środki na Dzienny Dom Seniora. Gmina Blachownia złożyła najwyżej oceniony wniosek, dzięki czemu otrzymała dofinansowanie w wysokości -143.860 zł. Kilka dni później kolejna, zwalająca z nóg informacja, Blachownia dostała jeszcze -20.000 zł za projekt „Seniorzy razem – integracja, aktywizacja i współpraca międzypokoleniowa w Gminie Blachownia”, który otrzymał najwyższą ocenę w konkursie.
A teraz trochę historii, żeby było jasne. Pierwszy projekt na dzienny dom seniora był na 1.005.384 zł, a teraz 163 tys. zł. Trochę zabawne bo najpierw seniorzy zostali przeniesienie do CAO, zamykając im świetnie funkcjonującą placówkę prowadzoną przez PSONI. Projekt „Nasz dom – naszą szansą” Dzienny Dom Pomocy w Blachowni był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Regionalnego Programu Województwa Śląskiego na lata 2014-2020. Gminny projekt był realizowany w partnerstwie: Polskie Stowarzyszenie na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną Koło w Częstochowie. Okres realizacji od 1 lipca 2020 do 31 marca 2023 roku.
Celem projektu było zwiększenie dostępności i jakości świadczonych usług środowiskowych i opiekuńczych w zakresie opieki nad co najmniej 24 osoby z niepełnosprawnościami i osoby potrzebujące wsparcia w codziennym funkcjonowaniu z terenu gminy Blachownia.
Obecnie kwota 163.860 zł na utworzenie czegoś nowego co wcześniej znakomicie funkcjonowało brzmi jak żart. W praktyce trzeba zapytać: co dokładnie da się za te pieniądze stworzyć, skoro obecnie nie ma żadnego wyposażenia ani gotowego zaplecza?
Poprzedni projekt realizowany przez PSONI miał wartość ponad miliona złotych i zapewniał szeroki zakres wsparcia. Teraz mówimy o kwocie kilkukrotnie niższej, która ma wystarczyć na uruchomienie miejsca od podstaw. To rodzi poważne wątpliwości, czy seniorzy otrzymają realną, codzienną pomoc, czy jedynie symboliczną ofertę, którą teraz chełpi się burmistrz Osiński. Potrzebne są konkrety: ile osób zostanie objętych wsparciem, jakie zajęcia będą prowadzone, kto będzie je realizował, czy będzie wyżywienie, czy będzie opieka, rehabilitacja, pomoc specjalistów i środki na bieżące funkcjonowanie. Bez odpowiedzi na te pytania trudno mówić o sukcesie.
foto źródło UM w Blachowni
Panie Kułakowski ten przedsiębiorca, który tak dokładnie przejrzał BIP sprawdzając terminy ogłoszenia i zakończenia przetargu na remonty szkół i przedszkola chyba był pryszczaty na jedno oko bo moim zdaniem postępowanie przetargowe dostępne było właściwie tylko 5 dni. Wskazuje na to data złożenia postępowania. Mam nadzieję, że wewnętrzna komórka kontroli urzędu oraz odpowiednie służby wyłapią nieprawidłowości, pod którymi podpisał się Cezary Osiński burmistrz Blachowni. 




„Zaszyj dziurkę, póki mała” – Mama Zosię przestrzegała.
Ale Zosia, niezbyt skora, Odwlekała do wieczora.
Z dziurki dziura się zrobiła. A choć Zosia i zaszyła,
Popsuła się suknia cała. Źle, że matki nie słuchała. Stanisław Jachowicz 
Od marketu biedronka do posesji państwa Mandryków na ul. Cmentarnej naliczyłem przynajmniej 10 dziur w drodze – informuje mnie pan Mariusz.
Dziwię się, że nawet pani przewodniczącej rady gminy to nie przeszkadza i nie interweniuje w tej sprawie. A jeśli interweniuje to chyba mało skutecznie.


Parafia pw. św. Michała Archanioła planuje utworzenie elektronicznej ewidencji grobów najstarszego cmentarza w Blachowni. Wersja papierowa już jest.
Cmentarz ma też zyskać nową kostkę brukową w kolejnych alejkach. Parafia przypomina, że opłat cmentarne są przyjmowane w kancelarii parafialnej, a nie jak do tej pory w zakładzie pogrzebowym „Calla”.
Psistanek w Blachowni to obraz nędzy i rozpaczy – zwraca mi uwagę p. Urszula z Częstochowy.
Wasz wybieg dla piesków w okropnym stanie każe zapytać kto jest gospodarzem tego terenu. Brudne elementy urządzeń, ławki toną w chwastach, po prostu syf, aż nie chce się wprowadzać tam psa.
17 czerwca odbędzie się sesja Rady Miejskiej, a na niej ważny punkt – debata o stanie Gminy Blachownia za 2025 rok. foto źródło UM w Blachowni. 
Radni, mieszkańcy mogą przyjść na sesję i zadawać pytania włodarzowi gminy, a ten musi odpowiedzieć. Jak sięgam pamięcią (do sesji z czerwca 2025 roku) wtedy Edyta Mandryk nie pozwoliła mi na zadawanie pytań m.in. swojemu szefowi komitetu wyborczego Cezary Osiński „Wspólnie dla Gminy Blachownia”, zasłaniając się brakiem 20 podpisów od mieszkańców. Jakie zatem trzeba spełnić warunki, aby przewodnicząca Rady nie miała możliwości zablokowania zainteresowanego mieszkańca, który chce Cezaremu Osińskiemu zadać, może i nawet niewygodne pytania?
Z ustawy o samorządzie gminnym wynika, że debata nad raportem o stanie gminy obejmuje podsumowanie działalności burmistrza za poprzedni rok, w szczególności realizację polityk, programów, strategii, uchwał rady i budżetu obywatelskiego. Radni zabierają głos bez ograniczeń czasowych, a mieszkańcy mogą zabrać głos po spełnieniu warunków ustawowych. Mieszkaniec, który chce zabrać głos, musi złożyć pisemne zgłoszenie do przewodniczącego rady. Zgłoszenie musi być poparte podpisami mieszkańców. W gminie do 20 tys. mieszkańców wymagane jest co najmniej 20 podpisów. Co zabawne – osoba, która ubiega się o mandat radnego w gminie do 20 tys. osób, wystarczy, że zbierze minimum 25 podpisów poparcia. Zatem, aby zadać pytanie, w tym przypadku burmistrzowi Osińskiemu, musi zebrać 20 podpisów. Pamiętam, że za poprzedniej burmistrz nikt nie wymagał żadnych podpisów. Mieszkańcy przychodzili i zadawali pytania bez żadnych podpisów. Widać wtedy burmistrz Sylwia Szymańska nie bała się pytań od ludzi.
O czym jeszcze informuje ustawa o samorządzie gminnym? Termin zgłoszenia chęci zadania pytań składa się najpóźniej w dniu poprzedzającym dzień sesji, na której ma być przedstawiany raport o stanie gminy. Kolejność wystąpień: mieszkańcy są dopuszczani do głosu według kolejności wpływu zgłoszeń. Standardowo może wystąpić 15 mieszkańców, chyba że rada postanowi zwiększyć tę liczbę.
RAPER W związku z wulgaryzmami na dniach Blachowni ja też chciałbym zarapować dla pana Osińskiego
Miał być koncert, święto miasta, wspólna sprawa,
a wyszła lekcja, jak wygląda kulturalna obława.
Dzieci pod sceną, rodzice z miną jak po karze,
a ze sceny lecą przekleństwa, których nie powtórzę w dobrej wierze.
Publiczna kasa, publiczny plac, publiczny wstyd,
ktoś podpisał umowę, ktoś dziś udaje, że nie słyszy nic.
Nie chodzi o rap, rock, disco czy inne granie,
chodzi o poziom, gdy dzieci stoją pod sceną w tłumie.
Kultura nie kończy się na plakacie i scenie,
bo liczy się treść, nie tylko światła i brzmienie.
Jak zapraszasz ludzi z rodziną na miejskie granie,
to nie rób z rynku miejsca na wulgarne kazanie.
Nie jestem święty, nie żyję pod kloszem,
ale są miejsca i czas, gdzie pewnych rzeczy nie wnoszę.
Dziecko nie musi znać słownika spod bramy,
bo ktoś pomylił koncert rodzinny z klubem dla pijanych.
To nie był występ, to był organizacyjny błąd,
za który dziś powinien ktoś odpowiedzieć wprost.
Nie „było fajnie”, nie „ludzie się bawili”,
bo część rodziców po prostu z dziećmi stamtąd się zwinęli.
Jak urząd robi imprezę, to niech bierze odpowiedzialność,
a nie chowa się za sceną, gdy wychodzi niewygodna prawda.
Bo mieszkańcy płacą, mieszkańcy słuchają,
i mają prawo pytać, kto im taki poziom zafundował.
Można robić mocno, można robić z charakterem,
ale nie trzeba przy dzieciach rzucać każdym przekleństwem jak kamieniem.
Artysta ma wolność, jasne, nikt mu jej nie zabiera,
ale rodzinny festyn to nie piwnica rapera.
Miasto miało się bawić, wyszło niesmacznie,
a tłumaczy się to potem: „przecież było inaczej”.
Nie, było dokładnie tak, jak ludzie słyszeli,
i właśnie dlatego wielu dziś mówi: dość tej ściemy.
A swoją droga sprawa nadaje się do organów ścigania dlaczego ze sceny leciały brzydkie słowa kto na to pozwolił.
A Biedni mieszkańcy Cisia. Po tym jak zostały zatrudnione Wręczyckie specjalistki, ledwie uspokoiła się „Cisianska bestia”- słynny fejkomiotacz ,który swoimi chorymi wpisami zatruł pół województwa Śląskiego, to znów na mieszkańców Cisia napadła kolejna plaga. Tym razem w postaci ” Sekty obiecałkow”. Na ile burmistrzowi i jego pomocnikowi radnemu, jest łatwo obiecywać i nie wykonać swoich obietnic, to dziwne jest uczestniczenie w tej farsie radnych z Powiatu. Przecież wiadomo że mieszkańcy chcą chodnika, drogi i kanalizacji. To po co robić zebranie? Czy to nie drwiny z ludzi żeby ośmieszyć się w większym gronie?
Załamana To, co wydarzyło się na koncercie w piątek, było absolutnym brakiem szacunku wobec mieszkańców, rodzin i dzieci. Publiczna impreza finansowana z naszych pieniędzy nie powinna zamieniać się w pokaz wulgaryzmów i żenady. Ktoś za to odpowiada i powinien się z tego wytłumaczyć. Jeżeli organizatorzy uważają, że przekleństwa ze sceny przy małych dzieciach to „rozrywka”, to chyba czas poważnie przemyśleć, kto decyduje o programie takich wydarzeń. To nie był koncert dla mieszkańców, tylko kompromitacja za publiczne pieniądze. Oczekuje, że radni zapytają Pana Burmistrza o te wulgaryzmy co miały znaczyć?
LUDŹ Nie każdy koncert musi przypaść wszystkim do gustu, ale każdy występ na publicznej, miejskiej imprezie powinien trzymać podstawowy poziom. Wulgaryzmy przy dzieciach to nie „artystyczna ekspresja”, tylko zwykły brak kultury. Cytuje : Jestem pimpem. Ideologicznie jebi. ku… i pieprzę system. Mam burd.. w studiu i we łbie czyściec….. Jeśli to ma być sposób na promowanie miasta i integrację mieszkańców, to gratuluję pan Osińskiemu, panu Wrońskiemu i pani Kolman — efekt był dokładnie odwrotny. Ludzie przyszli się bawić, a część musiała uciekać z dziećmi, bo ze sceny płynęła fala przekleństw. Wstyd.
(U) Urząd się bawi na kredyt? Czas na referendum? Kiedy zadłużenie gminy rośnie, władza powinna liczyć każdą złotówkę dwa razy. Nie dlatego, że mieszkańcom nie należą się wydarzenia kulturalne, koncerty czy wspólne świętowanie. Należą się. Ale należą się także rozsądek, odpowiedzialność i uczciwa rozmowa o tym, kto za tę zabawę zapłaci. A zapłacą mieszkańcy.
Na koniec 2023 roku zadłużenie Gminy Blachownia wynosiło 18 mln 213 tys. zł. Przez 10 lat burmistrzowania Sylwii Szymańskiej zadłużenie wzrosło o około 3,8 mln zł, przy jednoczesnych ponad 100 milionowych inwestycjach w rozwój gminy. Można się spierać o decyzje, priorytety i tempo zmian, ale trudno udawać, że pieniądze nie szły na konkretne przedsięwzięcia. Tymczasem — jak wynika z analizy finansowej Gminy Blachownia, w części dotyczącej zadłużenia — za obecnego burmistrza Cezarego Osińskiego, za zgodą 11 radnych, zadłużenie na koniec 2025 wzrosło do 26 mln 850 tys. zł. To oznacza wzrost o ponad 8,6 mln zł względem końca 2023 roku. I w takiej sytuacji urząd organizuje trzydniowe Dni Blachowni? Naprawdę? Gdy domowy budżet się nie spina, rozsądna rodzina nie organizuje trzydniowego przyjęcia na kredyt. Najpierw opłaca rachunki, ogranicza wydatki i zastanawia się, co jest konieczne, a co może poczekać. Gmina powinna działać podobnie. Bo gmina to nie prywatny folwark władzy, tylko wspólnota mieszkańców, którzy z własnych podatków utrzymują urząd, inwestycje, wydarzenia i — niestety — także długi. Nie chodzi o to, żeby w Blachowni było smutno. Nie chodzi o to, żeby mieszkańcom odebrać możliwość spotkania, koncertu czy święta miasta. Chodzi o proporcje. Przy rosnącym zadłużeniu wystarczyłby jeden dzień — na naszej scenie, z lokalnymi artystami, z udziałem mieszkańców, dzieci, stowarzyszeń i klubów. Bez finansowego rozmachu, bez udawania, że wszystko jest w najlepszym porządku. Bo nie jest !!!! Jeśli zadłużenie rośnie do 26 mln 850 tys. zł, to władza powinna wysłać jasny sygnał: oszczędzamy tam, gdzie możemy. Pokazujemy mieszkańcom, że zaczynamy od siebie. Rezygnujemy z przepychu. Ograniczamy koszty. Nie bawimy się na kredyt.
Tymczasem mieszkańcy mogą odnieść wrażenie, że urząd funkcjonuje według zasady: dziś scena, muzyka i uśmiechy do zdjęć, a jutro kredyt spłacą inni. Tylko że „inni” to nie abstrakcja. To mieszkańcy Blachowni. To ich podatki. To przyszłe budżety. To inwestycje, które być może trzeba będzie odłożyć. To wydatki, które będą ciążyć na gminie przez kolejne lata. Władza lubi przecinać wstęgi i organizować wydarzenia. Gorzej, gdy trzeba tłumaczyć liczby. A liczby są bezlitosne. Zadłużenie nie znika po ostatnim koncercie. Nie kończy się wraz z ostatnim akordem. Nie rozchodzi się razem z publicznością do domów. Ono zostaje — w budżecie, w dokumentach, w kolejnych ratach i odsetkach. Dlatego pytanie jest proste: czy przy tak rosnącym zadłużeniu naprawdę stać nas było na trzydniowe Dni Blachowni? Moim zdaniem — nie.
Stać nas było na jeden rozsądny dzień. Taki, który łączy mieszkańców, ale nie udaje, że gmina ma worek pieniędzy bez dna. Taki, który pokazuje szacunek do wspólnoty i do publicznych finansów. Taki, po którym nikt nie musiałby pytać, czy urząd przypadkiem nie bawi się za pożyczone pieniądze. Jeżeli obecna władza nie potrafi powstrzymać lawinowego wzrostu zadłużenia, a jednocześnie pozwala sobie na kosztowne wydarzenia i decyzje budzące poważne wątpliwości, mieszkańcy mają prawo powiedzieć: dość. Mają prawo domagać się pełnych wyjaśnień. Mają prawo pytać radnych, dlaczego zgodzili się na taki kierunek. I mają prawo rozważyć organizację referendum w sprawie odwołania burmistrza.
Mieszkańcy widzą rosnące zadłużenie, brak realnych oszczędności i decyzje, które mogą świadczyć o niegospodarności, decyzja o referendum staje się nie tylko uzasadniona, ale wręcz konieczna. Bo gmina nie jest własnością burmistrza ani grupy radnych. Gmina jest własnością mieszkańców. Świętować można mądrze! Na kredyt — NIE WYPADA
Kelly Familia Komisja do spraw alkoholowych była jednym z organizatorów tej imprezy? To dla tego O.S.T.R krzyczał ze sceny „alkoholicy w lewo, a ćpuny w prawo i kto głośniej krzyknie!”. Być może Urząd chciał wszystkich przeliczyć? Brawo! Sprytnie pomyślane!
Seniorka Chciałaby zapytać Pana Burmistrza dlaczego pan zezwolił, aby na święcie naszej gminy ze sceny wypowiadano wulgarne słowa. Ile zapłacił pan za przekleństwa?
Mietek z OS Wierzę, że Pan Burmistrz transparentnie pokaże mieszkańcom pełne koszty trzydniowych Dni Blachowni. Być może okaże się, że jako podatników nic nas to nie kosztowało. Być może wszystkie sceny, koncerty, ochrona, nagłośnienie, oświetlenie, promocja, zabezpieczenie medyczne, sprzątanie i cała obsługa wydarzenia zostały sfinansowane z innych źródeł niż budżet gminy. Dlatego mieszkańcy powinni poznać pełne zestawienie kosztów: faktury, umowy, wykonawców, źródła finansowania i rozliczenie całego wydarzenia. Transparentność nie powinna być problemem, jeśli wszystko zostało zorganizowane rozsądnie i gospodarnie. Czekamy więc na konkrety. Bo jeśli Dni Blachowni rzeczywiście nic nie kosztowały podatników — wszyscy chętnie to zobaczymy, a jeśli kosztowały to chcemy wiedzieć ile?
@interia.pl Ciekawe, czy jest jeszcze taki przypadek na świecie że ktoś pomógł wygrać wybory a teraz doi władzę bez końca już wciągu dwóch lat? komunikacja doi, alkoholówka-doi, chłop z Cisia-doi, a teraz jeszcze jakaś fabryka się przyplątała. Wystarczy już naszą Blachownie doić, ta krowa już padła!
foto źródło UM w Blachowni
Kilka dni temu od jednego z mieszkańców otrzymałem ciekawy list. Zapewne to ciekawa lektura dla burmistrza Osińskiego, który w tym temacie powinien być najlepiej zorientowany. Lektura jest ciekawa także dla radnych.
Czyżby nasz włodarz miał jakieś tajemnice? Jak zawsze mówiący na okrągło i z dużym przekonaniem o słuszności wypowiadanych tez, gdy tylko pada pytanie kto promuje medialnie gminę, za ile i co się dzieje w salkach na OSIR-e nagle milknie, zasłania się bliżej nieokreślonymi przepisami, a raczej zwyczajnie nie chce o tym rozmawiać. Jakie za tą zasłoną milczenia skrywane są tajemnice? Wzbudziło to moją ciekawość i w oparciu o ogólnodostępne informacje oraz jawne bazy danych dokonałem następującego odkrycia.
Promocją gminy zajmuje się firma z Jaworzna o nazwie Fabryka Mediów P. T. Chyba pisał Pan kiedyś o tym. Pamiętam, że naszej władzy trudno było przyznać się do tej współpracy. Właścicielem jest osoba P. T. Prowadzi on jednoosobową działalność gospodarczą. O dziwo osoba P. T. nie wiadomo czy tego samego co przy Fabryce Mediów ma bezpośrednie, wieloletnie i ścisłe powiązanie z P.G. Z Cisia oraz środowiskiem tenisa stołowego. Czy to zbieżność personalna?
Nie jest to relacja wyłącznie domniemana czy oparta na domysłach – obaj panowie znają się i współpracują od niemal dwudziestu lat. Ich wspólna historia bezpośrednio dowodzi, że środowisko PR-owo-medialne obsługujące Miasto i Gminę Blachownia oraz środowisko sportowe organizujące turnieje tenisa stołowego przenikają się w sposób absolutny.
A teraz druga rzecz, a mianowicie obiekty OSiR w Blachowni oraz dwie inne lokalizacje w Nieradzie i Częstochowie. Czyż nie tam organizowane są masowe, komercyjne cykle turniejów tenisa stołowego pod nazwą TT Elite Series? Turnieje te(w systemie międzynarodowym oznaczone wprost jako „morning/night tourmament Blachownia/Nierada”) są organizowane i rejestrowane wyłącznie w celu generowania transmisji wideo na żywo(live strem) oraz danych statystycznych dla zagranicznych i krajowych licencjonowanych firm bukmacherskich (m.in. Fortuna, Superbet). Teraz jest już jasnym dlaczego okna na salce w OSiR-e są zafoliowane. Wychodzi na to, że w OSiR-e masowo produkuje się mecze tenisa stołowego na potrzeby globalnego rynku zakładów bukmacherskich live. Kto i ile na tym zarabia? Bo gmina chyba tylko 2 tys. zł. miesięcznie co wydaje się rażąco niską ceną przy tego typu działalności.
Jak się okazuje podmiotem koordynującym i rekrutującym zawodników na tym terenie jest spółka PGMobile reprezentowana przez P.G. Czyżby to ta spółka wynajmowała pomieszczenia w OSiR-e, Nieradzie i Częstochowie? Zresztą bez względu na to jaki i przez kogo byłaby reprezentowany taki podmiot rodzą się zasadnicze pytania :
1. Czy nie zachodzi konieczność ustalenia, czy publiczna infrastruktura nie jest wynajmowana po rażąco zaniżonych, nierynkowych stawkach, co stanowiłoby działanie na szkodę interesu publicznego w celu przysporzenia korzyści majątkowej prywatnemu przedsiębiorcy?
2. Co stoi za przychylnością władz samorządowych(w tym wydawanie zgód na specyficzne adaptowanie hali, np. całkowite wyklejenie okien folią aluminiową w celach transmisyjnych), jak to się ma z przepisami p.poż i co na to Państwowa Inspekcja Pracy, przecież tam są ludzie i to w pracy.
3. Czy nie ma konfliktu interesów i ryzyka match-fixingu przecież koordynator regionalny i menedżer tych rozgrywek, będący jednocześnie właścicielem lokalnych domen, występuje w tych turniejach jako aktywny zawodnik, którego pojedynki są przedmiotem zakładów na żywo.
Można tak pytać dalej i dalej, ale czy tych właściwych pytań nie powinny zadać właściwe instytucje np. KAS, CBA, RIO, PIP, Straż Pożarna, Policja, Prokuratura i inne. Państwo Radni czytający Pana Kułakowskiego czas zacząć pytać o co w tej i nie tylko sprawie chodzi.
Właściciel tego bloga nie zawsze zgadza się z opiniami autorów komentarzy.
Mam nadzieję, że uda mi się państwa mile zaskoczyć” Cezary Osiński maj 2024 rok.
Może na początek małe przypomnienie z kampanii wyborczej – KWW Cezary Osiński „Wspólnie dla Gminy Blachownia”. 




Deklaracje składał nie tylko Cezary Osiński.
A teraz zagadka kogo po wygranych wyborach Cezary Osiński powołał na swojego pełnomocnika ds. Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Narkomanii? Renatę Kolman, oczywiście to był zupełny przypadek.
A teraz najciekawsze. Po 2 miesiąca oczekiwania (a zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej powinno to być w ciągu 14 dni) Urząd Miejski w Blachowni w końcu ujawnił wysokość diety pełnomocnika burmistrza Cezarego Osińskiego ds. Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Narkomanii. Według pisma z UM Renata Kolman od 20 stycznia do końca grudnia 2025 roku zarobiła 14.803 zł 28 gr. brutto. Miesięcznie było to 1.300 zł brutto. Od stycznia 2026 roku dieta pełnomocniczki nagle podskoczyła do kwoty 2.400 zł brutto. Zatem dieta wzrosła o blisko 85 proc. Zastanawiam się czym się różniła praca pełnomocnika w 2025 i 2026 roku? Czy państwa pensje, emerytury w tym roku też tak wzrosły?
foto źródło KWW Cezary Osiński „Wspólnie dla Gminy Blachownia”.