Burmistrz Cezary Osiński przedstawił mieszkańcom – raport o stanie gminy Blachownia za rok 2025. Jak zapewnia dokument jest nie tylko sprawozdaniem faktów i wydarzeń z minionych dwunastu miesięcy, ale w wielu elementach również możliwością rzetelnej analizy i podsumowań pierwszych dwóch lat pełnienia zaszczytnej funkcji Burmistrza Blachowni.
Przeczytałem nagłówek raportu i trudno się nie oprzeć wrażeniu, że raport jest niczym obietnice wyborcze Cezarego Osińskiego. Ogólniki i nic konkretnego.
-przywrócenie stabilności finansów publicznych
-wyznaczanie (w konsultacjach z mieszkańcami) jasno określonych i zgodnych z obowiązującym prawem – strategicznych kierunków zrównoważonego rozwoju naszego samorządu
-zagwarantowanie skutecznej realizacji wielu wyczekiwanych przez mieszkańców inwestycji.
Komentarz
Po lekturze raportu o stanie Gminy Blachownia za 2025 rok mam poczucie, że mieszkańcom pokazuje się głównie ładną opowieść o sukcesie. Dużo mówi się o inwestycjach, rozwoju, stabilności i dobrej pracy urzędu. Ale za tymi słowami brakuje odpowiedzi na kilka bardzo ważnych pytań.
W raporcie czytam, że w 2025 roku zrealizowano 42 zadania inwestycyjne za ponad 29 milionów złotych. To duża kwota. Tylko trzeba jasno powiedzieć: że one wszystkie nie zaczęły się w 2025 roku. To były zadania przygotowane w poprzedniej kadencji , rozpoczęte, wcześniej zaplanowane w poprzedniej kadencji i finansowo zabezpieczone.
Nie da się dużych, że z dnia na dzień nie da stworzyć nowej inwestycji. Zanim powstanie kanalizacja, żłobek, skatepark, muszla koncertowa czy wodny plac zabaw, trzeba przygotować dokumentację, zdobyć pozwolenia, uzyskać dofinansowanie, przeprowadzić procedury i zabezpieczyć środki. To są lata pracy…..
Dlatego panie burmistrzu nie można dziś wmawiać mieszkańcom, że wszystko, co zakończono w 2025 roku, to zasługa obecnej władzy. Przyzwoitość wymaga powiedzenia, które inwestycje były przygotowane wcześniej, a które rozpoczęto od początku w tej kadencji.
Mieszkańcy zasługują na prawdę, a nie na przypisywanie sobie cudzej pracy. Najbardziej jednak niepokoi mnie sprawa zadłużenia. Na koniec 2023 roku zadłużenie w gminie wyniosło – 18 mln 213 tys. zł. Obecnie w części analiza finansowa Gminy Blachownia pod nagłówkiem „zadłużenie” na koniec 2025 roku – 26.850.000 zł. To bardzo dużo, tym bardziej, że większość inwestycji było finansowanych z dotacji czyli z Polskiego Ładu lub ze środków unijnych.
Zatem mamy dużą wyrwę w budżecie. Dlatego trzeba zadać proste pytanie: skoro na wiele inwestycji były wysokie dofinansowania, to na co dokładnie wzrosło zadłużenie? Nie wystarczy napisać, że dług jest „bezpieczny”. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, ile pożyczono, kiedy pożyczono, na co pożyczono oraz ile będzie kosztowała spłata tego długu w kolejnych latach. To są publiczne pieniądze i publiczna odpowiedzialność. Nie można chwalić się nadwyżką budżetową, a jednocześnie nie tłumaczyć jasno, dlaczego dług gminy rośnie. To trzeba mieszkańcom wyjaśnić prosto, konkretnie.
Drugą bardzo poważną sprawą jest demografia. Raport pokazuje, że Blachownia traci mieszkańców. W 2020 roku gmina miała 12.575 osób, a w 2025 roku już tylko 11 822. To oznacza, że ubyły 753 osoby. W samym 2025 roku urodziło się tylko 53 dzieci, a zmarło 159 mieszkańców. To są dane, które powinny zapalić czerwoną lampkę !!! Panie burmistrzu na litość Boską – nie można mówić o rozwoju, jeśli gmina się wyludnia. Prawdziwy rozwój to nie nowe obiekty i ładne zdjęcia. Prawdziwy rozwój to ludzie, którzy chcą tu mieszkać, pracować, zakładać rodziny i wiązać swoją przyszłość z Blachownią. I właśnie tutaj trzeba przypomnieć jedną z największych niewykorzystanych szans naszej gminy: budowę bloków czynszowych. To był realny pomysł. Potrzebny pomysł. I, co bardzo ważne, pomysł, który miał finansowanie. Gdyby odpowiedzialnie do niego podejść, dziś Blachownia mogłaby mieć nowe mieszkania dla młodych rodzin, osób pracujących, seniorów i tych mieszkańców, którzy chcą zostać w gminie, ale nie stać ich na zakup mieszkania na rynku komercyjnym. Mieszkania są podstawą. Bez lokali młodzi ludzie wyjeżdżają. Bez młodych ludzi nie ma dzieci. Bez dzieci zamykają się klasy, słabnie lokalna gospodarka i gmina traci przyszłość. Budowa bloków czynszowych była konkretną odpowiedzią na problem demograficzny. Mogła zatrzymać mieszkańców i przyciągnąć nowych. Mogła zwiększyć wpływy do budżetu i dać impuls do rozwoju lokalnych usług. A dziś nie mamy ani bloków czynszowych, ani żadnego programu mieszkaniowego w zamian. Za to przed wyborami były protesty, że żadne bloki za ośrodkiem zdrowia. Pamięta pan?
Trzeba zapytać: dlaczego nie wykorzystano tej szansy? I co obecna władza proponuje zamiast tego? Bo skatepark, park wodny czy muszla koncertowa są dodatkiem do życia. Mieszkanie jest podstawą życia. Jeśli gmina nie daje ludziom warunków do zamieszkania, to trudno mówić o polityce rozwoju. Kolejna sprawa to koszty urzędu. Raport podaje, że w Urzędzie Miejskim pracowało 56 osób, w tym 46 na stanowiskach urzędniczych. Podaje się też liczbę spraw, pism, przesyłek i szkoleń. Ale nadal brakuje jasnej informacji, ile naprawdę nas kosztuje funkcjonowanie urzędu. Czy ktoś to chce ukryć Mieszkańcy powinni wiedzieć, ile wydano na wynagrodzenia, obsługę prawną, promocję, korespondencję, szkolenia, systemy informatyczne i bieżące utrzymanie administracji. To nie są prywatne pieniądze urzędu. To pieniądze ludzi.
Jeżeli raport ma pokazywać stan gminy, to powinien pokazywać także koszt działania władzy i administracji. Prosto, przejrzyście i bez ukrywania danych w ogólnych opisach.
Bardzo niepokojące są również sygnały dotyczące dostępu do informacji publicznej. Samorząd nie jest prywatną własnością burmistrza. Urząd ma obowiązek odpowiadać na pisma, pytania i wnioski mieszkańców. Dostęp do informacji publicznej nie jest dobrą wolą władzy. To prawo obywatela.
Jeżeli mieszkańcy, radni albo byli samorządowcy składają pisma i wnioski, to odpowiedzią nie może być milczenie, zwłoka albo lekceważenie. Władza, która działa uczciwie i przejrzyście, nie powinna bać się pytań. Trzeba więc zapytać wprost: czego boi się Cezary Osiński, skoro urząd nie odpowiada jasno i terminowo na pisma oraz wnioski?
Jeżeli wszystko jest w porządku, to nie powinno być problemu z pokazaniem dokumentów, kosztów, umów, informacji o zadłużeniu, wydatkach, inwestycjach czy decyzjach. Jawność jest podstawą zaufania. Tam, gdzie nie ma odpowiedzi, tam rodzą się podejrzenia. Nie można jednocześnie mówić o dialogu z mieszkańcami i nie odpowiadać na ich pytania. Dialog to nie tylko posty w internecie, zdjęcia z inwestycji i pochwalne komunikaty. Dialog to także odpowiedzi na trudne pytania. Zwłaszcza na te niewygodne.
Dziś mieszkańcy Blachowni mają prawo zapytać:
-Które inwestycje były naprawdę przygotowane przez obecną władzę, a które są kontynuacją poprzedniej kadencji?
-Na co dokładnie wzrosło zadłużenie gminy?
-Ile będzie kosztować utrzymanie nowych obiektów?
-Dlaczego nie wykorzystano szansy na budowę bloków czynszowych?
-Co władze proponują w zamian, żeby zatrzymać mieszkańców?
-Ile naprawdę kosztuje urząd?
-Dlaczego urząd nie odpowiada rzetelnie i terminowo na pisma oraz wnioski?
To nie są pytania polityczne. To jest troska mieszkańców o swoją gminę. To są ich pieniądze i ich przyszłość. Nie twierdzę, że w Blachowni nie dzieje się nic dobrego. Dokończono ważne inwestycje – kanalizacja, żłobek, infrastruktura sportowa czy przestrzenie rekreacyjne. Rozwija się kultura. Ale nie wolno budować propagandy sukcesu na przemilczeniach. Rozwój gminy to nie tylko przecinanie wstęg. To odpowiedzialność za finanse, mieszkania, mieszkańców, jawność działania urzędu i przyszłość kolejnych pokoleń.
Oczekiwałem rzetelnego rozliczenia raportu za 2025 rok, pokazania, które inwestycje były przygotowane wcześniej. Oczekiwałem wyjaśnienia, na co wzrosło zadłużenie. Oczekiwałem informacji, dlaczego zrezygnowano z bloków czynszowych. Oczekiwałem pokazania kosztów urzędu. I oczekuję, że władza zacznie traktować ludzi poważnie. Bo gmina to mieszkańcy, a mieszkańcy chcą znać prawdę.
foto źródło UM w Blachowni