Oj nie mają nasi strażacy szczęścia do obecnych władz gminy.
Wraz z odejściem burmistrz Szymańskiej skoczyły się dla nich dobre czasy.
Teraz o nowym wozie nasi strażacy mogą tylko pomarzyć. -Na nic gmina nie ma pieniędzy. Prosimy o dofinansowanie to jesteśmy odprawiani z kwitkiem. Nie ma z czego się cieszyć – usłyszałem od jednego z druhów.
Według nieoficjalnych informacji w ostatnim czasie jakby coś się ruszyło. Nasi strażacy mieli napisać wniosek o dofinansowanie (na ponad 330 tys. zł) na nowy sprzęt ratowniczy. Pismo trafiło do Urzędu Miejskiego w Blachowni. Tam się okazało, że nasz urząd ma za dużo pracy, a za mało urzędników, dlatego o napisanie odpowiedniego wniosku zwrócono się do firmy zewnętrznej. Przed oddaniem dokumentu do gminy ów firma miała poprosić strażaka o naniesienie poprawek. I tak też się stało. Potem kompletny wniosek trafił do Urzędu w Blachowni, a ten przesłał go do odpowiedniej instytucji. Wniosek otrzymał pozytywną ocenę i do jednostek OSP w Blachowni trafi na zakup sprzętu za 388 tys. zł z dofinansowaniem. Teraz nasz urząd miejski chwali się na cztery strony świata jak sprawnie pomógł naszym strażakom. -Prawda jest taka, że 95 proc. roboty wykonał kto inny… nie nasz urząd – mówi strażak.
Na szczęście jest jeden radny – Radosław Michalik (to ten od taksówki sąsiedzkiej), który myśli o strażakach i chce im pomóc. Na ostatniej sesji poinformował, że ludzie, którzy codziennie wyjeżdżają do ognia, wypadków drogowych, zbierają kaucjonowane butelki plastikowe i jeśli zbiorą milion butelek to uciułają pieniądze na nowy wóz. -Zatem jeśli ktoś będzie miał życzenie przekazać butelki to może przywieźć je do mnie do domu, (nie spożytkuję ich na pomnik harcerzy), a przekaże strażakom. Mam nadzieję, że Blachownia dołoży swoją cegiełkę. Może nasi strażacy się przyłączą do akcji – zakończył optymistycznie wypowiedź radny Michalik. Warto dodać, że zbiórka butelek odbywa się na rzecz strażaków, ale z Cykarzewa Północnego – jak mówił na sesji sam radny.

