TO NIE PSZOK

Czy to prawda, że planowana jest nowa lokalizacja pszoka w Blachowni?
Na rogu Wczasowej i Sienkiewicza stoi już kontener na odpady!!
Dzięki Panie Burmistrzu, że mieszkańcy osiedla nie będą musieli ganiać na stary pszok, tylko pozbędą się klamotów w drodze nad zalew. No mistrzostwo świata – takie pytanie i tezę stawia jeden z mieszkańców tzw. działek.

Uspokajam. To tymczasowy kontener na śmieci na Dni Blachowni. A PSZOK będzie rozbudowywany przy ul. Starowiejskiej. ZMK na ten cel stara się o środki zewnętrzne.

OGRANICZENIA HAŁASU CZYLI JAK BURMISTRZ 😉 WĘGIEL PRZYWIÓZŁ

Urząd Miejski w Blachowni na fb informuje -po wielu rozmowach i konsekwentnych, wspólnych działaniach burmistrza Cezarego Osińskiego oraz zastępcy Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad Piotra Kurkowskiego, udało się znaleźć finansowanie dla długo wyczekiwanej inwestycji związanej z ograniczeniem hałasu przy autostradzie A1. GDDKiA ogłosiła, że na odcinku między węzłami Rząsawa і Blachownia powstaną dodatkowe zabezpieczenia przeciwhałasowe, które poprawią komfort życia mieszkańców terenów przyległych do autostrady.

Komentarz

Pamiętam gdy kilka miesięcy po odbiorze obwodnicy pod m.in. Blachownią w sierpniu 2020 roku mieszkańcy Wyrazowa, a także Wierzchowiska w Mykanowie skarżyli się na hałas pojazdów z A1. Pisała o tym Gazeta Wyborcza. Pozwolę sobie też przypisać zasługę i napisze, że opisywałem wtedy skargi niezadowolonych mieszkańców Wyrazową. I już wtedy po badaniu poziomu hałasu mówiło się, że będą musiały tam stanąć dodatkowe ekrany dźwiękochłonne. Całe więc te działania burmistrza Osińskiego przypominają mi dowcip jak to woźnica podjeżdża pod posesję i krzyczy na całe gardło „węgiel przywiozłem, węgiel” Koń się odwraca i mówi – tyś przywiózł.

foto źródło GW 

ALTANA Z POMPĄ CZYLI OTWARCIE WIĘKSZE NIŻ SAMA PERGOLA

Komentarz. Ta inwestycja przejdzie do historii Blachowni. Tym bardziej, że od dwóch lat w naszej gminie nie oddano żadnego zadania. Chodzi o nową altanę, oddaną z pompą,  dla mieszkańców DPS. Czerwoną szarfę przecinali od lewej: Marcin Huras, dyr. DPS, Gwidon Jelonek, członek Zarządu Powiatu Częstochowskiego i Karol Ostalski, sekretarz Powiatu Częstochowskiego.Okazji do przecięcia wstęgi nie przepuścili też nasi samorządowcy, bo nie wiadomo kiedy znowu nadarzy się okazja oddać jakąś inwestycję, bo basenu czy liceum jakoś nie widać. Zatem za nożyce chwycili też Dariusz Wojciechowski, wiceburmistrz Blachowni i Piotr Włoczek wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Blachowni.Nowa, piękna, drewniana pergola to zasługa wicedyrektor DPS Anety Wilk, która zgłosiła to zadanie do Budżetu Obywatelskiego w Blachowni. I wygrała.Kulminacyjny moment nastąpił podczas przecięcia wstęgi. Ktoś z mieszkańców cicho zapytał skąd oni wzięli tyle nożyczek. Potem były przemówienia, poświęcenie, a po części oficjalnej rozpoczęło się zwiedzanie obiektu. Uczestnicy mogli podziwiać solidną konstrukcję, która w letnie dni, nie tylko da schronienie przed upałami, ale będzie miejscem integracji. Nie ma co ukrywać od dwóch lat czegoś takiego Blachownia nie widziała. Altana jest i to na miarę otwarcia. I na zakończenie dobra informacja. Jako że zadanie to było wykonane z Blachowniańskiego Budżetu Obywatelskiego dostęp do pergoli mają wszyscy mieszkańcy naszej Gminy. A moją uwagę przyciągnęła nie tylko duża altana, ale dobrze wykonane zdjęcia podczas uroczystości. 

foto źródło https://czestochowa.powiat.pl/

CO LUDZIE ✍️ CO LUDZIE 🗣️

Barysta Kto uważa że obecna władza nie ma czym się pochwalić, to ten jest w błędzie. Po dwóch latach zajęcia najważniejszych krzeseł nasi top-urzędnicy mogą wydać instrukcje jak skutecznie pobudzić miejscowych do hejtowania. Do pomocy posłużą klony z Ci… „króla por…”, i sprawa załatwiona, „hulaj dusza” i „piekła nie ma!”. I tak do następnego razu. Dla ciekawostki wczoraj był hejt o 180 tyś. zwrotu, a dzisiaj już 166 tyś, widocznie klony popuściły w majtki.

Jarek Słabosz Panie Kułakowski powiem Panu że mnie te zielone dywany kojarzą się z kapustą i nie tylko

Emeryt ekonomista z kartą seniora Co za bzdury pisze Burmstrz na oficjalnej stronie UM. Brak konkretów, a informacje z kategorii strzał w kolano bo nawet jeśli to prawda to kalkulator prawdę Wam powiem otóz:

1. Pisze w ostatnich latach więc przyjmuje 4 lata i tak:
180 000 : 4 lata = 45 000 rocznie
2. 45 000 : 12 miesięcy = 3750 zł miesięcznie brak wpłaty za podatki.
3. Zatrudnił UM urzędników do ściągalności podatków czyli przyjmuje że co najmniej dwóch, czyli 5000 brutto × 2 = 10 000 miesięcznie
4. Czyli 10 000 kosztów – 3750 ew. Ściągniętych podatków tj. 6250 zł UM ponosi stratę
6. 6250 × 12= 75000 rocznie UM dokłada do wspaniałej akcji
7. Statystyka 4 lat = 300 000 zł strat tzn. Wynagrodzenie dla swoich.
8. Kompletne bzdury są odpowiedzią na Merytoryczny wpis p. Szymańskiej.
Czarek daj se spokój – nie obronisz się

Mieszkaniec drugiego sortu  Po dwóch latach tej kadencji coraz wyraźniej widać, że problem Blachowni nie dotyczy już tylko tempa inwestycji, ale również sposobu zarządzania środkami publicznymi.
Najbardziej jaskrawym przykładem jest sprawa III etapu kanalizacji w Cisiu.
Przypomnijmy fakty:
-wniosek został złożony,
-środki zostały przyznane,
-inwestycja mogła być zrealizowana.
Ostatecznie jednak gmina wycofała się z jej realizacji, ponieważ najprawdopodobniej nie zabezpieczono wkładu własnego.
To już samo w sobie jest sytuacją trudną do zaakceptowania.
Ale pojawia się kolejny, jeszcze poważniejszy wątek.
Rada gminy poparła wniosek burmistrza o zaciągnięcie kredytu, którego uzasadnieniem najprawdopodobniej była właśnie realizacja tej inwestycji.
Dziś wiemy, że:
– inwestycja nie została zrealizowana,
– środki z kredytu zostały przeznaczone na inne cele.
To rodzi fundamentalne pytania:
1. Dlaczego mieszkańcom i radnym przedstawiono kredyt w oparciu o konkretną inwestycję, która ostatecznie nie powstała?
2. Czy decyzje finansowe były podejmowane w oparciu o rzetelne i aktualne założenia?
3. Czy rada gminy dysponowała pełną informacją przy podejmowaniu decyzji?
Nie formułuję tu oskarżeń. Ale stawiam pytania, na które mieszkańcy mają prawo poznać odpowiedź.
Bo to nie jest już tylko kwestia tego, czy gmina rozwija się szybciej czy wolniej. To jest kwestia zaufania do tego, w jaki sposób zarządzane są publiczne pieniądze i kto nimi zarządza bo zdaje się, że nie jest to osoba naszego burmistrza.
Za czyjąś pewnie podpowiedzią burmistrz rozbudował aparat urzędniczy do granic wytrzymałości. Tam gdzie już brakło miejsca na etaty dołożono umów cywilno prawnych. W każdym referacie jest ich chyba kilka. Rosnące wydatki bieżące tylko patrzeć jak rozwalą budżet. Inne samorządy pędzą do przodu. Planują, przygotowują, zabezpieczają wkład własny a Nasza skromna Blachownia cały czas rozmawia, konsultuje i przygotowuje wciąż nie przygotowane. Uciekły dwa lata obecnej kadencji. Rok 2026 ze smutkiem trzeba uznać za stracony w oparciu o to co mamy zaplanowane w budżecie i WPF. Jeżeli w 2027 roku nie zobaczymy w budżecie nowych projektów, nie zabezpieczymy wkładu własnego, nie podpiszemy umów to w 2029 roku panie burmistrzu nie będziemy mieli o czym dyskutować. Ktoś kto zmieni pana na stanowisku będzie miał trudne lata przed sobą. Najboleśniej jednak odczują to mieszkańcy bo rolowanie długu gminy wcale go nie zmniejsza a wręcz przeciwnie, a my wszyscy jako beneficjenci będziemy musieli za to zapłacić.

Heniek  Radny teoretycznie ma reprezentować mieszkańców, kontrolować władzę i walczyć o lokalne sprawy. W blachowni teraz wygląda to tak, jakby głównym zadaniem radnych było siedzieć na sesji, słuchać, co już ustalono gdzie indziej, i w odpowiednim momencie podnieść rękę. Mandat jest. Dieta jest. Zdjęcia czasem są . Sesje? To teatr – nie debata. Dyskusja? Często żadna bo decyzje dawno podjęte. Blachownia nie potrzebuje radnych od grzecznego przytakiwania. Potrzebuje takich, którzy mają kręgosłup, ale o czym tu mowa jeden córkę wcisnął do urzędu , drugi każe ponad prawem załatwiać akt urodzenia, trzeci nawet nie drgnął jak przepadały pieniądze na kanalizację itd żadnej inicjatywy , czy choć jeden projekt uchwały Ci radni złożyli. Hmmmm jaki burmistrz taka rada?

Wspólnie dla Gminy Szanowny Panie Marku! To bardzo trudne wydać taką opinię. Nie można tak postawić pytania w sytuacji, kiedy wszyscy wiemy, że mamy do czynienia z radą większościową, która przyjęła rolę statysty tzn. głosuje zgodnie „z linią partii” a w dalszej części sesji po prostu milczy. Taka jest przynajmniej moja opinia po obejrzeniu kilku transmisji. Drugą część rady nazwijmy ją opozycyjną trudno opiniować tylko i wyłącznie w oparciu o kryterium „skuteczności dla mieszkańców”. Tych kryteriów jest znacznie więcej np, – aktywność w radzie – inicjatywa uchwałodawcza – funkcja kontrolna (najważniejsze kryterium) – niezależność i sposób głosowania -kontakt z mieszkańcami Sformułował Pan pytanie z zakresu ” Co myślę a nie na ile oceniam” Tutaj potrzebna jest ocena oparta na konkretnych mierzalnych działaniach, a nie na sympatii, plakatach czy aktywności w mediach społecznościowych. Radny nie tylko reprezentuje mieszkańców ale w głównej mierze decyduje o tym co ma zrobić burmistrz a przede wszystkim ma wszelkie uprawnienia aby kontrolować jego działania. Szanowna Rado to wy decydujecie i kontrolujecie, burmistrz tylko realizuje to co postanowicie. Trudno to powiedzieć ale po pierwszych dwóch lat działalności naszej rady chyba nie będzie można zaliczyć do udanych.

Jacek Zaraz, a skąd pomysł, że z Blachowni do Częstochowy trzeba płacić 5,80? I proszę zauważyć Gmina płaci i ludzie płacą. MPK zarabia dobrze sprytnie to obmyśleli .

Gość  Panie Marku! Wszyscy ludzie z natury są ciekawscy, Interesuje ich to co wzbudza sensację lub daje pole do manipulacji. Obserwuje i piszę na tym blogu od jakiegoś czasu tylko dlatego, że reprezentuje Pan rzetelne rzemiosło. Nigdy nie interesowała mnie polityka samorządowa, byłem mieszczuchem pogrążonym we własnych sprawach i prawdę powiedziawszy oprócz wyborów do parlamentu lub prezydenckich nic mnie nie interesowało a z całą pewnością nie samorząd. Po tych paru latach kiedy zamieszkałem w Blachowni okazało się, że sprawy samorządu jak najbardziej mnie interesują. Gdy patrzyłem na to znęcanie się nad Panią Burmistrz przez pana G… , którego nie znałem ani o nim nie słyszałem, a który według doniesień był handlarzem domen p…. bardzo mnie dotknęło. Człowiek ten z całą pewnością lub poprzez własne doświadczenie lub praktykę nabytą podczas specjalistycznych kursów wie jak kierować uczuciami i nastrojami lokalnej społeczności. Zarejestrował we właściwym czasie wszystkie dostępne domeny, które mogą kojarzyć się z lokalnymi samorządami np. Blachownia, Konopiska, Starcza, Wręczyca Wielka i inne. To oczywiście nic złego, jest przedsiębiorczy, rozwojowy, działa, wszystko jest ok. Każda władza szuka przymierza z tym co ma największą tubę, a ten człowiek wiedział co robi. Okazuje się, że po paru latach swojej działalności boi sie go połowa powiatu.

Seniorita Ktoś chyba naprawdę nie pomyślał. W budynku publicznym, z którego korzystają mieszkańcy, seniorzy i osoby z niepełnosprawnościami, schody przykryto czymś, co wygląda jak sztuczna trawa. To mają być bezpieczne schody? Serio? Na schodach powinno być widać krawędzie stopni. Powierzchnia nie powinna się ślizgać, odklejać ani marszczyć. To powinno być trwałe i bezpieczne, a nie wyglądać jak szybka prowizorka.
Najgorsze jest to, że z tych schodów mogą korzystać osoby starsze, osoby słabowidzące albo mające problem z poruszaniem się. Dla nich taki „pomysł” może skończyć się tragicznie. Tu chodzi o podstawowe bezpieczeństwo. Kto zdecydował, że to dobre rozwiązanie?
Czy są jakieś dokumenty, które potwierdzają, że to jest bezpieczne?
Bo na razie wygląda to tak, jakby problemu nie naprawiono, tylko przykryto go zieloną wykładziną.

GUTEK Może inni radni coś zrobili ale mój na pewno nie nawet jego profil na Fb umarł. Ja z rodziną na niego już nie zagłosuje. Ps. Dzięki pieniądzom za sesje zmienił sobie auto . To jest jego osiągnięcie w okręgu wyborczym.

Z Biegańskiego Panie Marku! To bardzo trudne wydać taką opinię. Nie można tak postawić pytania w sytuacji, kiedy wszyscy wiemy, że mamy do czynienia z radą większościową, która przyjęła rolę statysty tzn. głosuje zgodnie „z linią partii” a w dalszej części sesji po prostu milczy. Taka jest przynajmniej moja opinia po obejrzeniu kilku transmisji. Drugą część rady nazwijmy ją opozycyjną trudno opiniować tylko i wyłącznie w oparciu o kryterium „skuteczności dla mieszkańców”. Tych kryteriów jest znacznie więcej np, – aktywność w radzie – inicjatywa uchwałodawcza – funkcja kontrolna (najważniejsze kryterium) – niezależność i sposób głosowania -kontakt z mieszkańcami Sformułował Pan pytanie z zakresu ” Co myślę a nie na ile oceniam” Tutaj potrzebna jest ocena oparta na konkretnych mierzalnych działaniach, a nie na sympatii, plakatach czy aktywności w mediach społecznościowych. Radny nie tylko reprezentuje mieszkańców ale w głównej mierze decyduje o tym co ma zrobić burmistrz a przede wszystkim ma wszelkie uprawnienia aby kontrolować jego działania. Szanowna Rado to wy decydujecie i kontrolujecie, burmistrz tylko realizuje to co postanowicie. Trudno to powiedzieć ale pierwszych dwóch lat działalności naszej rady chyba nie będzie można zaliczyć do udanych.

Wieloryb Nie dajcie się zwieść tabelkom i „przejrzystym” budżetom na papierze. Prawdziwy budżet to sprawna kanalizacja, drogi i szacunek do pracownika. Jeśli dzisiaj nie zaczniemy rozliczać radnych z ich (bez)czynności, jutro obudzimy się w gminie, która jest tylko wydmuszką.
Radni, macie narzędzia – Komisję Rewizyjną, interpelacje, prawo do kontroli. Odważcie się ich użyć, zanim jedynym, co zostanie w urzędzie, będą najtańsze spinacze i najdroższe ryczałty dla „swoich”. Czas na odwagę! Inaczej za kilka lat nikt z Was nie będzie mógł spojrzeć wyborcom w twarz
Aaaaa Pod rządami nowej skarbniczki ruszyła bezlitosna kadrowa gilotyna. Bilans porażający: w ciągu obecnej kadencji z pracy odeszło lub zostało zwolnionych już siedmiu wieloletnich pracowników. Ludzi związanych z naszą gminą od pokoleń zastępują tzw. „spadochroniarze” z urzędu we Wręczycy Wielkiej.  Warto przyjrzeć się mechanizmom, jakie ta grupa przeniosła do nas z Wręczycy. To właśnie tam tworzyły identyczną „atmosferę” dopóki tamtejsza wójtowa nie zdołała rozbić tego układu. Teraz „model” zarządzania rozlał się w Blachowni. Te więzi między „spadochroniarzami” sprawiają, że czują się oni „bardzo dobrze”. Kolejna „specjalistka” – bliska znajoma pani skarbnik – już stoi u drzwi urzędu. Znając tę grupę, ściągnięcie na kluczowe stanowisko swojego „wychowanka” to tylko kwestia czasu. Niech moje słowa nie będą prorocze, ale jeśli tak się stanie to będziemy mieli w urzędzie dwóch Osińskich i ostateczny koniec samorządności. W urzędzie naprawdę jest tragiczna atmosfera. Mieszkańcy alarmują, że w budynku światło pali się w soboty i późne popołudnie. Nie sposób przy tym nie zauważyć samochodów na blachach SKL, które regularnie okupują parking urzędu po godzinach pracy. Czy to nagła pracowitość? Jeśli jedna z z pań posiada własne klucze do urzędu i przebywa w nim o dowolnej porze to jest to skandal, to rażące złamanie zasad RODO i bezpieczeństwa danych mieszkańców!
W tym układzie moim zdaniem Sekretarz Gminy pełni jedynie rolę „zagłuszacza”. Jego udział w komisji antymobbingowej to chyba żart
A szczytem bezczelności są „wielkie sukcesy” oszczędnościowe skarbniczki: w urzędzie tnie się koszty tam, gdzie boli najbardziej – na podstawowych artykułach biurowych. 
Sosna Nie dajcie się zwieść tabelkom i „przejrzystym” budżetom na papierze. Prawdziwy budżet to sprawna kanalizacja, drogi i szacunek do pracownika. Jeśli dzisiaj nie zaczniemy rozliczać radnych z ich (bez)czynności, jutro obudzimy się w gminie, która jest tylko wydmuszką.
Radni, macie narzędzia – Komisję Rewizyjną, interpelacje, prawo do kontroli. Odważcie się ich użyć, zanim jedynym, co zostanie w urzędzie, będą najtańsze spinacze i najdroższe ryczałty dla „swoich”. Czas na odwagę! Inaczej za kilka lat nikt z Was nie będzie mógł spojrzeć wyborcom w twarz.

Pasażerka Sprzedaż biletów przez jednego z pracowników gminy to fantastyczna inicjatywa. Proszę nie rzucać w przestrzeń takich pomysłów bo jak „ktoś” to przeczyta to gotów złożyć taki wniosek i nie dość, że zatrudnią kolejną osobę z Wręczycy to wnioskodawca otrzyma nagrodę, dodatek i premię specjalną. Wiecie ile będzie nas to kosztowało???

MŁODY PAN Z OSIELDA LEŚNEGO To już jest chyba parodia samorządu . Dostał gość gotowy projekt, pieniądze , nawet wykonawcę i nie był w stanie dopilnować żeby roboty zrobiono dobrze, zgodnie z przepisami i sztuką budowlaną . Panie Osiński samorząd to nie skład węgla, tu oprócz łopatą trzeba jeszcze głową pracować , przewidywać pewne sytuacje, planować i PILNOWAĆ , oczywiście sam Pan może się znać tylko na węglu , to nie dyskwalifikuje pana jako włodarza , ale MUSI pan zatrudniać rzetelnych urzędników, którzy wykonają za Pana pracę. I tu już jest wyłącznie Pana odpowiedzialność, bo to pan zatrudnia / zwalnia , tworzy klimat do pracy , bądź do ucieczki z urzędu. Jako włodarz musi Pan posiadać umiejętności zarządcze , jeśli ich brak, a ewidentnie brak proszę z honorem się do tego przyznać i zrezygnować z tej funkcji zanim całkiem zrujnuje pan tą gminę , ośmieszy do reszty i doprowadzi do zarządu komisarycznego. Albo pan odejdzie albo robimy referendum nie ma co czekać aż to wszystko zgaśnie.

Właściciel tego bloga nie zawsze zgadza się z opiniami autorów komentarzy.

BURMISTRZ UJAWNIA, A JAKA JEST PRAWDA?

Sylwia Szymańska odpowiada.

Czy w tym celu zakupiono nowy, kosztowny program informatyczny, który ma ułatwić pracę nowo zatrudnionym pracownikom z Wręczycy? Jaki był jego koszt, z jakich środków został sfinansowany i czy wcześniej urząd nie dysponował narzędziami do prawidłowego naliczania podatków?
Drugie pytanie: czy odzyskane środki z tytułu zaległych podatków mają realnie zasilić budżet gminy i zadania dla mieszkańców, czy w praktyce zostaną przeznaczone na pokrycie kosztów nowych etatów, wysokich wynagrodzeń i dodatków dla nowo zatrudnionych osób?
Uważam, że sprawa wymaga rzetelnego i spokojnego wyjaśnienia. Należy podkreślić, że środki z programu „Posiłek w szkole i w domu” były przeznaczane na pomoc mieszkańcom – osobom i rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej. Nie chodziło o prywatną korzyść, lecz o wsparcie osób potrzebujących.
Decyzja wojewody dotyczy sposobu kwalifikowania i rozliczania części wydatków w ramach programu. Jest to więc sprawa administracyjna i rozliczeniowa, a nie sprawa polegająca na tym, że środki zostały „zabrane” lub wykorzystane prywatnie. 
Pomoc była udzielana mieszkańcom, a jej celem było zabezpieczenie podstawowych potrzeb osób znajdujących się w trudnej sytuacji.
W takich programach kluczowe znaczenie ma interpretacja przepisów, kryteriów dochodowych, zasad finansowania oraz kwalifikowalności konkretnych form pomocy. Dlatego każda zakwestionowana pozycja powinna zostać teraz indywidualnie przeanalizowana – z uwzględnieniem decyzji administracyjnych, dokumentów MOPS, sytuacji rodzin, źródeł finansowania oraz rzeczywistego celu, na jaki środki zostały wydatkowane.
Gmina ma prawo do złożenia odwołania i przedstawienia własnych argumentów oraz dokumentów. W mojej ocenie najważniejsze jest rzetelne  zweryfikowanie wydanych przez kierownika MOPS decyzji, sprawdzenie wyliczeń i ustalenie, czy wszystkie zakwestionowane kwoty rzeczywiście powinny podlegać zwrotowi.
Trzeba też jasno powiedzieć: program był realizowany w celu niesienia pomocy mieszkańcom. Jeżeli doszło do różnicy w interpretacji przepisów lub sposobu rozliczenia środków, powinno to zostać wyjaśnione w trybie administracyjnym. 
Nie można przedstawiać tej sprawy tak, jakby środki zostały sprzeniewierzone czy wykorzystane dla prywatnego interesu, z dostępnych informacji wynika, że trafiały one na faktyczną pomoc społeczną.
Warto również zaznaczyć, że realizacja tego typu programów odbywa się w określonych procedurach administracyjnych. 
Nad prawidłowością stosowanych rozwiązań i zgodnością działań z przepisami czuwa obsługa prawna, w tym radca prawny MOPS i gminy, a program pozostawał również w obszarze nadzoru właściwych służb wojewody. Tym bardziej sprawa wymaga spokojnej analizy dokumentów, a nie pochopnego formułowania zarzutów. 
Najważniejsze jest dziś dobro mieszkańców, ochrona interesu gminy i rzetelne wyjaśnienie sprawy na podstawie dokumentów. To jest rola obecnych władz. Jawność dokumentów publicznych jest ważna i potrzebna. Jednak równie ważna jest odpowiedzialność w ich komentowaniu. Dokument administracyjny nie powinien być wykorzystywany jako narzędzie do formułowania politycznych ocen i przypisywania winy przed pełnym wyjaśnieniem sprawy. Szkoda, że obecny burmistrz tak chętnie odwołuje się do zasady jawności przy publikowaniu dokumentów dotyczących poprzednich władz, a jednocześnie nie wykazuje takiej samej otwartości w zakresie innych dokumentów objętych informacją publiczną.
Niepokojąca jest  sytuacja, w której jawność stosuje się głównie wtedy, gdy służy ona bieżącej narracji politycznej. Mieszkańcy mają prawo do pełnej informacji – także w sprawach dotyczących obecnych władz, bieżących decyzji, umów i wydatków. Jawność nie powinna być narzędziem walki politycznej. Powinna być standardem obowiązującym wszystkich.

NA STRONIE UM BLACHOWNI MOŻNA WYCZYTAĆ, ŻE W ŁOJKACH POWSTANIE ORLIK

Na stronie Urzędu Miejskiego Blachowni same dobre wieści. Można wyczytać m.in. wspaniałą informację, że w Łojkach będzie Orlik. Nasza Gmina uzyskała już dofinansowanie i rusza inwestycja.  Wiadomości te potwierdziła nawet lokalna stacja Radio Jura. Zatem można wierzyć jest potwierdzenie.

Komentarz

Gwoli ścisłości warto dodać, że ta wiadomość została podana 17 października 2024 roku i co cieszy, że nadal widnieje na stronie naszego Urzędu. Zatem mieszkańcy Łojek cały czas mogą mieć nadzieję.

NIE TYLKO RADNY ZROBIONY W JAJECZKO?

Niedawno jeden z radnych przyznał, że został zrobiony w jajeczko. Teraz podobnie czują się potencjalni najemcy, którzy po północnej stronie zalewu w Blachowni planowali rozłożyć swoje lokale gastronomiczne. Buńczuczne ogłoszenie, które pojawiło się na stronie Urzędu Miejskiego w Blachowni, zachęcało podmioty zewnętrzne do lokalizowania swoich punktów gastronomicznych, zapewniając im dostęp do wody i energii elektrycznej. Jak się dowiaduję, oczywiście nieoficjalnie, potencjalni właściciele lokali gastronomicznych, którzy chcą podpisać umowę na uruchomienie punktów gastronomicznych, podłączenie wody i energii muszą realizować we własnym zakresie, a całym tym przedsięwzięciem będzie zawiadywał OSiR. Rozumiem, że jak coś nie wyjdzie będzie można zgonić na prezesa ośrodka.

ZOSTAŃ🧑‍🚒STRAŻAKIEM

Dzień Otwarty w OSP Blachownia zapowiada się pełen atrakcji i strażackiej pasji. 🧯Będą pokazy, ćwiczenia i edukacja czyli strażacka integracja. 🚒 Będzie też można na własne oczy i to z bliska zobaczyć bardzo długie węże, smoka ssącego i sprzęt ratowniczy. 🔥 To będzie spotkanie z bohaterami codzienności zatem obecność obowiązkowa. 

 

PLAC ZABAW ODEBRANY Z USTERKAMI

Mieszkańcy naszej gminy i turyści, którzy tak „licznie” przybywają autobusami MPK do Blachowni, pytają – dlaczego plac zabaw, zbudowany za ciężkie pieniądze w centrum miasta, może być tylko częściowo użytkowany przez dzieci? Otóż problem jest złożony.

Gmina w grudniu 2025 roku odebrała plac zabaw, który był dofinansowany z polskiego ładu, po czym szybciutko go zamknęła ze względu na to, że planowano go przekazać ZMK. „Komunalka” przejęła klucze i… wtedy się okazało, że urządzenia na placu mają usterki. A UM już odebrał inwestycję.

Jak dowiaduję się nieoficjalnie huśtawka miała być niewyregulowana, nie były zabezpieczone niektóre śruby i co najgorsze wieża jest lekko odchylona od pionu. A tzw. ślizg też jest lekko odchylony od osi i jest niewyregulowany.

Tam też występuje nierówność co może doprowadzić do uszkodzeń ciała dziecka. W takim przypadku ZMK absolutnie nie wyraziło zgody na otwarcie urządzeń. Zostały zdjęte linki od wieży.
A co ciekawe p
lac z urządzeniami zabawowymi (inwestycja poprzedniej burmistrz) tak się podobała w ciepłe dni, że mimo zamknięcia furtki dzieci i tak bawiły się na placu. Bowiem rodzice przenosili swojego pociechy przez ogrodzenie. Gorzej było z dziadkami, którzy nie mieli sił przenieść wnucząt nad ogrodzeniem stąd były płacze i spazmy maluszków.

Podobno w najbliższym czasie firma, która postawiła plac zabaw, po kłótni ugięła się pod żądaniami ZMK i zdecydowała się usunąć wszelkie usterki.

KŁOPOTY Z BILETAMI MPK

Nie wiesz jak zapłacić blikiem czy kartą, a chciałbyś dostać się autobusem MPK do Częstochowy – lepiej nie wsiadaj bo w niektórych pojazdach nie kupisz biletów. Może lepiej zadzwoń po taksówkę sąsiedzką do jednego z radnych, ale też nie ma pewności.

-Krew mnie zalała. Chciałam dzisiaj kupić bilet u kierowcy MPK i dostać się do Częstochowy, ale okazało się,  że kierowca nie sprzeda mi biletu i musiałam wysiąść. W następnym autobusie powtórka. Na szczęście nade mną ulitowała się sąsiadka i kartą zapłaciła za przejazd, a ja jej dałam odliczone pieniądze – mówi mieszkanka Blachowni. 

Co mówi regulamin MPK? -Aby kupić bilet u kierowcy muszą być spełnione dwa warunki. Należy mieć przygotowaną gotówkę, by kierowca nie musiał wydawać reszty i co ważne nie może być więcej niż 7 monet – powiedział mi kierownik referatu inwestycyjnego i zamówień publicznych UM w Blachowni.

-To prawda, że tam gdzie w autobusie są automaty na kartę czy płacenie blikiem kierowca nie sprzeda biletu – usłyszałem w MPK.

Współczuję osobom, które nie potrafią realizować zakupów drogą elektroniczną, i rzecz jasna nie muszą. Dla mnie jest to jakieś wykluczenie społeczne ze względu na umiejętność posługiwania się elektroniką. A może Gminna Rada Seniorów pomogłaby seniorom w Blachowni, organizując szkolenie gdzie ludzie mogliby się nauczyć płacić kartą, blikiem, albo jak kupić bilet. Może Rada Seniorów wystarałaby się, aby gdzieś w Blachowni powstał taki punkt sprzedaży biletów. 

-Mało tego gdy byłam w Częstochowie w punkcie z napisem bilety MPK pani nie miała biletów do Blachowni po 5.80. Usłyszałam, że mają tylko po 5 zł. zł. Tak się zastanawiam, skoro pan burmistrz Osiński za sprowadził MPK do Blachowni, zatrudnił tyle ludzi z Wręczycy, to może choć jedna osoba z urzędu mogłaby się zająć sprzedażą biletów – dodaje mieszkanka.

 

SYLWIA SZYMAŃSKA O 2 LATACH RZĄDÓW CEZAREGO OSIŃSKIEGO

Dwa lata temu, przekazując stery Blachowni Panu Osińskiemu życzyłam wszystkiego, co najlepsze dla rozwoju naszej gminy. Deklarowałam swoje wsparcie merytoryczne, doświadczenie i gotowość do współpracy, bo dobro mieszkańców zawsze powinno stać ponad podziałami. Dziś bardzo dziękuję za dokończenie rozpoczętych w VIII kadencji inwestycji: żłobka, infrastruktury sportowej, mini parku wodnego, kanalizacji, centrum kulturalnego ze sceną oraz izbą pamięci… To ważne przedsięwzięcia, które rozpoczęliśmy z Radnymi i urzędnikami, by służyły naszej społeczności. Jednocześnie z wielkim żalem i niepokojem patrzę na utracone szanse w pozyskiwaniu funduszy unijnych, zmiany kadrowe w urzędzie, brak jawności działań, nadmierne zadłużanie gminy, likwidację Dziennego Domu Pomocy, brak polityki mieszkaniowej oraz wstrzymanie budowy kanalizacji na Cisiu — inwestycji przygotowanej, oczekiwanej i potrzebnej mieszkańcom.

Szanowni Państwo!

Nie piszę tego z satysfakcją, ale ze smutkiem, jako osoba, dla której Blachownia zawsze była i pozostanie ważna jak gospodarowane są publiczne pieniądze.

Wciąż wierzę, że Blachownia może być gminą przejrzystą i prorozwojową, dobrą do życia, ciekawą dla inwestorów i atrakcyjną turystycznie. Musimy jednak zmienić kierunek.

ZIELONE SCHODY DO CAO PODBIJAJĄ SIEĆ

Kto by pomyślał, że kilka zielonych stopni tak „rozsławi” naszą Gminę. Cannes mają czerwony dywan, bo lubią błyszczeć jak gwiazdy Hollywood, a Blachownia… no cóż ma zielone schody, które raczej z ekologią nie wiele mają wspólnego. Podobno nawet grawitacja z nimi nie chce współpracować. Można powiedzieć, że w Canes wchodzisz jak celebryta, a w Blachowni schodzisz jak kaskader. Pytanie czy teraz te schody spełniają  normy bezpieczeństwa.

Fb czerwony od nowej inwestycji Urzędu, a gazeta www.wpowiecie.pl także pisze o „wiosennej” odmianie Blachowni.

Schody w Blachowni na miarę możliwości. Gres zniknął, wykładzina przykryła problem

Monika Wójcik

W Blachowni najwyraźniej odkryto nową szkołę samorządowego remontu. Jeśli czegoś nie da się naprawić, można to przykryć. Dosłownie. Jak poinformował nas czytelnik, w Centrum Aktywności Obywatelskiej przy ulicy Sienkiewicza zamiast przeprowadzić porządną naprawę schodów, usunięto gres i zastąpiono go wykładziną.

Trudno o bardziej symboliczny obraz sytuacji. Obiekt, który z nazwy ma służyć aktywności obywatelskiej, sam zdaje się potrzebować aktywnej interwencji. Schody, czyli jeden z najbardziej podstawowych elementów budynku użyteczności publicznej, nie doczekały się rozwiązania, które można byłoby nazwać remontem z prawdziwego zdarzenia. Zamiast tego pojawiło się rozwiązanie zastępcze, doraźne i wizualnie mówiące więcej niż niejeden urzędowy komunikat.

(…) 

Blachownia ma więc kolejny drobny, ale bardzo wymowny obrazek samorządowej codzienności. Niby nic wielkiego, tylko schody. Niby nie inwestycja za miliony, tylko bieżąca naprawa. A jednak właśnie takie sprawy najlepiej pokazują, jak działa lokalna władza, gdy nie ma kamer, przecinania wstęg i okazji do pamiątkowych zdjęć.

Cały tekst na https://wpowiecie.pl/schody-w-blachowni-na-miare-mozliwosci-gres-zniknal-wykladzina-przykryla-problem/