Zalew w Blachowni to jedno z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych miejsc w naszej gminie. Dla mieszkańców od pokoleń był przestrzenią wypoczynku, spacerów i letniej rekreacji. Jednocześnie jest to obiekt o znacznie szerszym znaczeniu niż tylko turystyczne czy krajobrazowe. Jezioro Blachownia to bowiem nie zwykłe jezioro, lecz sztuczny zbiornik retencyjny, którego podstawową funkcją jest gromadzenie i absorpcja wody. To właśnie ta rola była i nadal pozostaje nadrzędna.
Historia zbiornika sięga lat 40. XIX wieku. Powstał na terenach bagiennych doliny rzeki Stradomki jako element zaplecza przemysłowego rozwijającej się wówczas Blachowni. Spiętrzona woda miała zasilać urządzenia pobliskiego zakładu hutniczego. Z czasem, wraz ze zmianami technologicznymi, znaczenie przemysłowe zbiornika malało, a sam zalew zaczął pełnić funkcję rekreacyjną. W drugiej połowie XX wieku, szczególnie w latach 60. i 70., był jednym z najbardziej znanych miejsc wypoczynku w okolicach Częstochowy. Przez lata przyciągał mieszkańców, turystów, wędkarzy i osoby szukające letniego odpoczynku nad wodą.
Z biegiem czasu zbiornik coraz bardziej ulegał zamuleniu. Na dnie przez dziesięciolecia odkładały się osady denne, pogarszając stan akwenu i ograniczając jego funkcjonowanie. Coraz bardziej widoczne stawało się też zużycie infrastruktury wokół zalewu. Właśnie dlatego rozpoczęliśmy realizację projektu „Rekultywacja śródmiejskiego zbiornika Blachownia wraz z zagospodarowaniem otoczenia”, jednej z największych inwestycji w historii gminy.
Na to zadanie gmina Blachownia otrzymała ponad 12 mln zł dofinansowania, przy całkowitej wartości projektu wynoszącej 14 mln zł. Środki pochodziły z działania 2.5 – Oś priorytetowa II Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014–2020. Było to ogromne wsparcie, dzięki któremu możliwe stało się przeprowadzenie inwestycji na tak dużą skalę. Trzeba podkreślić bardzo wyraźnie: bez skutecznego pozyskania funduszy zewnętrznych wykonanie tak kosztownego przedsięwzięcia byłoby dla gminy niemożliwe.
Najważniejszym elementem projektu było odmulenie zbiornika, czyli usunięcie zalegających na dnie osadów dennych. Zakładano hydrodynamiczne usunięcie osadu o uwodnieniu sięgającym około 90 procent. Prace były prowadzono przy użyciu specjalistycznego sprzętu, tzw. refulera, czyli pogłębiarki ssącej. Urządzenie to zasysało osady denne wraz z wodami nadosadowymi, a następnie wydobyty materiał był wstępnie odwadniany. W dalszym etapie osad był odwadniany w geotubach do uzyskania zawartości suchej masy a następnie zutylizowany zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Wokół tej inwestycji od początku pojawiały się emocje. Część opinii publicznej próbowała podpuszczać mieszkańców, sugerując, że zbiornik nie został oczyszczony, że pieniądze zostały zmarnowane, a cała inwestycja nie przyniosła oczekiwanych efektów. Takie oceny są oparte na uproszczeniach, pomijają rzeczywiste założenia projektu i nie uwzględniają ograniczeń, w jakich inwestycja musiała być realizowana. Właściwą realizację projektu potwierdziły liczne kontrole, zarówno z ministerstwa, jak i Regionalnej Izby Obrachunkowej.
Trzeba jasno powiedzieć, że pozyskane dofinansowanie nie umożliwiało spuszczenia wody ze zbiornika. Nie można było przeprowadzić prac w taki sposób, jak wyobrażali to sobie niektórzy komentujący, czyli przez całkowite osuszenie akwenu i „wybranie wszystkiego do zera”. Projekt musiał być realizowany zgodnie z dokumentacją, warunkami programu oraz wymogami ochrony środowiska. Nadrzędną zasadą było zachowanie ekosystemu zbiornika i jego otoczenia. Oznaczało to konieczność prowadzenia prac tak, by nie doprowadzić do zniszczenia przyrody i nie zaburzyć naturalnych procesów zachodzących na tym terenie.
To bardzo ważne również w kontekście często powtarzanych zarzutów dotyczących wyglądu otoczenia zalewu. Ścieżki wokół zbiornika nie mogły zostać wykonane jako szerokie, całkowicie wybetonowane trakty, ponieważ teren ten nie miał zostać zamieniony w zabetonowaną przestrzeń miejską. Rekultywacja i zagospodarowanie otoczenia musiały uwzględniać naturalny charakter miejsca, jego walory krajobrazowe i przyrodnicze oraz funkcję retencyjną samego zbiornika.
Należy mocno podkreślić, że zalew w Blachowni jest przede wszystkim zbiornikiem retencyjnym, a więc jego zadaniem jest zatrzymywanie i gromadzenie wody. To właśnie z tej funkcji wynikają istotne ograniczenia techniczne i projektowe. Zbiornik nie mógł zostać dowolnie pogłębiony, ponieważ naruszałoby to jego parametry, przeznaczenie i warunki, w jakich inwestycja była realizowana. Rekultywacja nie polegała na przebudowie zbiornika od podstaw ani na jego radykalnym przekształceniu, lecz na oczyszczeniu go w granicach dopuszczonych przez projekt i przepisy.
Warto też zaznaczyć, że wykonawca nie miał obowiązku wywożenia osadu na bieżąco. Mógł tego dokonać na końcu robót, co również stało się źródłem pytań i spekulacji wśród mieszkańców. Jednak i ten element wynikał z przyjętej technologii oraz harmonogramu prac, a nie z jakichkolwiek zaniedbań.
Projekt nie ograniczał się wyłącznie do samego odmulenia. Równolegle wykonano szeroki zakres prac związanych z zagospodarowaniem terenu wokół zalewu. W ramach inwestycji przeprowadzono modernizację układu nawierzchni parkingu przy ul. Wczasowej, budowę ścieżki pieszo-rowerowej dookoła zbiornika, budowę mostków i wieży widokowej, a także montaż elementów małej architektury, takich jak ławki, kosze i lampy solarne. Powstały dysze wodne – fontanny wraz z przyłączem elektrycznym, pomosty stałe i pływające, a także odnowiono kąpielisko, plażę i stanicę wodną przenosząc ją na północną stronę zalewu.
Dzięki temu zalew w Blachowni odzyskał nie tylko lepszy stan techniczny, ale również nową jakość jako przestrzeń publiczna. Dziś można obejść zbiornik ścieżką spacerowo-rowerową, korzystać z pomostów, plaży i wieży widokowej. Teren został uporządkowany, oświetlony i przygotowany do dalszego rozwoju funkcji turystycznych. Powstała infrastruktura daje również możliwość uruchomienia zaplecza gastronomicznego i obsługi ruchu turystycznego, w tym pola kamperowego.
Trzeba jednak pamiętać, że sens tej inwestycji nie polegał na stworzeniu „nowego jeziora” ani widowiskowej, betonowej przebudowy. Celem było przywrócenie zbiornikowi właściwego funkcjonowania, poprawa jego stanu, uporządkowanie otoczenia i zachowanie jego naturalnego charakteru. Była to rekultywacja prowadzona w granicach określonych przez prawo, projekt i wymogi środowiskowe.
Dlatego oceniając tę inwestycję, warto oddzielić fakty od politycznych emocji i uproszczonych komentarzy. Można dyskutować o szczegółach, można zadawać pytania o sposób informowania mieszkańców, ale nie można pomijać tego, że gmina skutecznie sięgnęła po bardzo duże dofinansowanie i zrealizowała zadanie, na które Blachownia czekała od lat. Co równie ważne, inwestycję przeprowadzono w taki sposób, by nie zniszczyć ekosystemu, nie zaburzyć funkcji retencyjnej zbiornika i nie naruszyć ograniczeń wynikających z programu oraz dokumentacji.
Zalew w Blachowni od XIX wieku był ważną częścią historii miejscowości. Najpierw służył przemysłowi, później rekreacji, a dziś nadal pełni istotną rolę w lokalnym krajobrazie i gospodarce wodnej. Rekultywacja pozwoliła mu odzyskać znaczenie i przywróciła temu miejscu należną rangę. To nie była inwestycja idealna w oczach wszystkich, ale była inwestycją potrzebną, odpowiedzialną i opartą na realnych możliwościach. I właśnie z tej perspektywy należy ją oceniać.
Dlaczego dziś o tym wspominam? Bo wciąż zatrzymują mnie Państwo na ulicy i pytają o sens tej inwestycji. To pokazuje, że mimo upływu czasu nadal pokutuje krzywdzące przekonanie, jakoby ten projekt był niepotrzebny, źle zrealizowany, albo że zmarnowano publiczne pieniądze. A przecież prawda jest zupełnie inna.
Przypominam o tym dziś dlatego, że mieszkańcom raz jeszcze należy się rzetelna ocena faktów, a nie opinie budowane na emocjach czy półprawdach. Ta inwestycja miała głęboki sens – środowiskowy, społeczny i rozwojowy. Bez tego projektu Blachownia nie odzyskałaby swojego blasku. Nie odzyskałaby miejsca, które dziś znów służy mieszkańcom, przyciąga odwiedzających i jest powodem do dumy.
To dzięki tej inwestycji udało się przywrócić do życia przestrzeń, która od lat była jednym z najważniejszych symboli naszego miasta. Dlatego warto mówić o niej uczciwie i odpowiedzialnie – nie po to, by kogokolwiek przekonywać na siłę, ale po to, by przypomnieć, że były decyzje trudne, odważne i potrzebne. A rekultywacja zalewu w Blachowni była właśnie jedną z takich decyzji.
Na zakończenie pragnę z całego serca podziękować radnym VII i VIII kadencji za wsparcie, wiarę i konsekwentne podążanie we wspólnie obranym kierunku. Ta inwestycja nie była dziełem jednej osoby. Była efektem współpracy, odpowiedzialności i przekonania, że warto podejmować ambitne wyzwania dla dobra naszej gminy. Zrobiliśmy to nie dla siebie, ale dla mieszkańców — i właśnie dlatego dziś możemy powiedzieć z dumą, że było warto.
Jako burmistrz miałam zaszczyt i odpowiedzialność prowadzić ten ważny dla Blachowni proces, ale od początku wiedziałam, że sukces tak dużego przedsięwzięcia jest możliwy tylko wtedy, gdy za projektem stoją ludzie gotowi działać wspólnie, odważnie i z myślą o przyszłości. Dlatego chcę mocno podkreślić znaczenie radnych, urzędników oraz wszystkich osób aktywnie zaangażowanych w przygotowanie i realizację tego zadania. To dzięki ich pracy, determinacji, zaangażowaniu i wierze w sens tej inwestycji udało się doprowadzić do końca projekt, który na trwałe zmienił oblicze Blachowni. Jesteśmy z tego dumni. Bo wspólnie zrobiliśmy coś ważnego — coś, co służy całej wspólnocie i co pozostanie świadectwem tego, że samorząd może działać skutecznie, odpowiedzialnie i z wizją.