SPRAWA MA SZEROKI ZAKRES – URZĄD MIESZKAŃCE KAŻE CZEKAĆ 2 MIESIĄCE

Na początku małe przypomnienie co przed wyborami wypisywał Cezary Osiński.

A teraz praktyka. Jednak z mieszkanek pyta urząd…

 

 

Mieszkanka kończy list prośbą o udostępnienie informacji bez zbędnej zwłoki, nie później niż w terminie 14 dni od otrzymania niniejszego wniosku, zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

A co odpowiada burmistrz Osiński, który przed wyborami tak bardzo podkreślał jak ważna jest dla niego komunikacja z mieszkańcami?

Komentarz

Dla mnie przesuwanie terminu odpowiedzi do 2 miesięcy to kpina z mieszkanki, która pyta o sprawy publiczne, o pieniądze podatników, o osoby pełniące funkcje związane z wydawaniem środków publicznych. Dlaczego Cezary Osiński na odpowiedź każe czekać aż 2 miesiące? To się w głowie nie mieści. Jeśli burmistrz nie pamięta jaką wyznaczył dietę pełnomocnikowi GKRPA  (osobie, która go wsparła w wyborach samorządowych) oraz członkom GKRPA to wystarczy, na tym samym piętrze, przejść do referatu finansów i zapytać skarbnika czy główną księgową – jakie kwoty każdego miesiąca przelewają z tego tytułu.  Zachodzi pytanie czy tak ma wyglądać przejrzystość w naszym urzędzie? A swoją drogą dlaczego na bip UM ujawnione są diety członków GKRPA, a przewodniczącej już nie? Czyżby to była jakaś tajemnica?

CO LUDZIE ✍️ CO LUDZIE 🗣️

RaF Śmiech mnie ogarnia gdy urząd informuje mieszkańców że finanse gminy są poprawne (…)  co dla niektórych i wysokie dodatki do wynagrodzenia. Komunikat w gazetce celowo wprowadza mieszkańców w błąd. Piszą, że jest pozytywna opinia RIO, która potwierdza „stabilność finansową gminy”, to jest jedynie ocena formalna projektu budżetu, WPF i możliwości sfinansowania deficytu i była ona wydana w grudniu! Teraz w MARCU taki komunikat brzmi jak manipulacja i wygląda na przygotowanie opinii publicznej pod kolejne zadłużenie i KREDYT. Jest dobrze, możemy brać kredyt ! Czy oni nas mieszkańców mają za idiotów??? Szykuje się podwyżka za śmieci, nie ma pieniędzy na inwestycje , będzie kolejny KREDYT. Brawo PANIE OSIŃSKI

Stara Maga Chciałabym pochwalić Pana Radnego Michalika za uruchomienie taksówki dla seniora. Brawo  choć jeden Pan radny dotrzymuje obietnicy będziemy korzystali. Czy ktoś zna nr na tą taksówkę?

Sławek Gmina po tak długim okresie przygotowywania przetargu wymyśliła, że będzie wymagała ambitnego recyklingu i przerzucała ryzyko na wykonawcę. Firmy oceniając ryzyko i to, że warunki są nie do spełnienia odwołały się do KIO → efekt: brak nowego przetargu, przeciągnięcie procedury i droższy system tymczasowy bo aktualnie firma RECO odbiera śmieci w oparciu o aneks a nie umowę. Pytanie brzmi czy stawka w aneksie została podniesiona czy jest na poprzednim poziomie. Rygorystyczne warunki w przetargach na odbiór i zagospodarowanie odpadów rzadko są „przypadkowe”. Mogą kryć się pod nimi różne cele i strategie, zarówno oficjalne, jak i mniej oczywiste. Te z trudem, a może nie, wymyślone warunki chronią gminę i środowisko, ale jednocześnie: – Gmina przedłuża starą umowę (aneks) → tryb tymczasowy – Wyższe koszty dla gminy i mieszkańców – Ryzyko dalszych odwołan lub zmian – Gmina zachowuje kontrolę nad wykonawcą – Zabezpieczenie dla urzędu: trudne warunki „uzasadniają” późniejsze przesunięcia czy zmiany umowy w oczach kontrolujących np. RIO, Rada Gminy. Co miał na myśli autor gminnego przetargu i jakie cele mu przyświecają trudno powiedzieć ale zakładam, że realny wzrost opłat za wywóz śmieci wzroście do 45 zł za osobę. Przebieg całej procedury wyłonienia nowego wykonawcy jest super uzasadnieniem do tego aby podnieść rękę radnego za podwyżką dotychczasowych stawek.

A…. w cisiu nie chcemy tego pana co obiecywał kanalizację bo jak wiadomo jej nie będzie więc radnego też już nie powinno być  

Meloman Może się przyda na uzasadnienie do referendum , bo to jest dość poważny zarzut. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja kadrowa w Urzędzie Miejskim w Blachowni. Z urzędu odchodzą osoby posiadające wiedzę, doświadczenie i przygotowanie merytoryczne, a więc pracownicy stanowiący podstawę sprawnego funkcjonowania administracji samorządowej. Czy odejścia te są jako efekt niewłaściwego stylu zarządzania oraz pogarszającej się atmosfery pracy? Jednocześnie pojawiają się liczne głosy krytyczne dotyczące zatrudniania w ich miejsce osób spoza gminy, w tym związanych z Wręczycą, co wywołuje społeczne poczucie, że o polityce kadrowej nie decydują względy merytoryczne. Tego rodzaju działania podważają zaufanie do bezstronności i przejrzystości urzędu, osłabiają jego skuteczność oraz godzą w interes mieszkańców Blachowni, którzy mają prawo oczekiwać profesjonalnej i stabilnej administracji działającej przede wszystkim na rzecz lokalnej wspólnoty.

Jaro Dak Miasto ma tyle milionów długu, a Dni Blachowni wypasione jak nigdy. Tyle, że program imprezy jest nabity do przesady, a z tym wiąże się jedno – to przykład na kompletny brak hamulców w wydawaniu publicznych pieniędzy

Żeglarz z Blachy Teraz zapewne zacznie się polityczny teatrzyk: pożyczka, uspokajające komunikaty, przerzucanie winy na wszystko i wszystkich. Na koniec zaś padnie dobrze znane hasło: trzeba podnieść opłaty za śmieci, bo przecież wszystko drożeje, otóż NIE – Blachownia tonie w śmieciach, a władza tonie w wymówkach….kiedy trzeba utrzymać rozrastający się urząd, pieniądze jakoś się znajdują, a jak trzeba skutecznie dopiąć podstawowe zadania gminy — nagle okazuje się, że w kasie pusto. Niech Osiński podda się do dymisji , jak nie umie zarządzać gminą, tylko podnosi podatki , opłatę śmieciową, a inwestycji zero. W innych gminach np w Mykanowie opłaty za śmieci spadły o 7 zł, więc niech nawet nie myślą na Sienkiewicza 22, że nam podniosą , nie ma takiej opcji ! Kiedy to REFERENDUM

Żabka 🇺🇸 wybrali Trampa, 🇷🇺 Putina,   🇵🇱 Nawrockiego a Blachownia Osińskiego. Nic więcej nie dodam

UM rina Blachownia ul. Częstochowska 19 śląskie MIEJSKI DOM KULTURY 25% zniżki kultura i sztuka tel.34 327 03 35 www.mdkblachownia.pl —-Blachownia ul. Piastów śląskie G…. 10% zniżki sklepy,  Blachownia ul. Henryka Sienkiewicza śląskie B/ M 50% zniżki w godz. 12:00-14:00 od wtorku do piątku happy hours dla seniora.  Restauracje i kawiarnie. Tak wygląda lista instytucji i firm, które na dzień 03.04.2026 przystąpiły do karty seniora z terenu gminy Blachowni

Danka od Bocianka Źle się dzieje w naszej gminie a zwłaszcza w komunalce jeden z pracowników (…) PSZOK była oficjalna skarga na niego do burmistrza ale nie dotarła do niego a teraz mam wrażenie, że sprawa zamiatana jest pod dywan. Są ustalane wspólne wersje a  monitoring wszystko widział to wszystko idzie w złą stronę może zainteresuje pana ten temat. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w pisaniu.

rodzic Pamiętam jak jeden pan z orlika krytykował Szymańską, że co to jest za burmistrz daje małą dotację , brakuje pieniędzy na skarpety, że trzeba od rodziców brać składki.   

seniorita Czy Gminna Rada Seniorów to Uniwersytet Czwartego Wieku?
Gdzie ich można znaleźć? Gdzie jest informacja o działaniu Gminnej Rady Seniorów w Blachowni. 

Wiecha Panie Marku ! Radny teoretycznie ma reprezentować mieszkańców, kontrolować władzę i walczyć o lokalne sprawy. W Blachowni teraz wygląda to tak, jakby głównym zadaniem radnych było siedzieć na sesji, słuchać, co już ustalono gdzie indziej, i w odpowiednim momencie podnieść rękę. Mandat jest. Dieta jest. Zdjęcia czasem są . Sesje? To teatr – nie debata.
Dyskusja? Często żadna. Decyzje? dawno podjęte. Blachownia nie potrzebuje radnych od grzecznego przytakiwania. Potrzebuje takich, którzy mają kręgosłup, ale o czym tu mowa jeden córkę wcisnął do urzędu , drugi każe ponad prawem załatwiać akt urodzenia, trzeci nawet nie drgnął jak przepadały pieniądze na kanalizację,  żadnej inicjatywy , czy choć jeden projekt uchwały Ci radni złożyli? 

Właściciel tego bloga nie zawsze zgadza się z opiniami autorów komentarzy.

SYLWIA SZYMAŃSKA W SPRAWIE ZBIORNIKA WODNEGO

Zalew w Blachowni to jedno z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych miejsc w naszej gminie. Dla mieszkańców od pokoleń był przestrzenią wypoczynku, spacerów i letniej rekreacji. Jednocześnie jest to obiekt o znacznie szerszym znaczeniu niż tylko turystyczne czy krajobrazowe. Jezioro Blachownia to bowiem nie zwykłe jezioro, lecz sztuczny zbiornik retencyjny, którego podstawową funkcją jest gromadzenie i absorpcja wody. To właśnie ta rola była i nadal pozostaje nadrzędna.

Historia zbiornika sięga lat 40. XIX wieku. Powstał na terenach bagiennych doliny rzeki Stradomki jako element zaplecza przemysłowego rozwijającej się wówczas Blachowni. Spiętrzona woda miała zasilać urządzenia pobliskiego zakładu hutniczego. Z czasem, wraz ze zmianami technologicznymi, znaczenie przemysłowe zbiornika malało, a sam zalew zaczął pełnić funkcję rekreacyjną. W drugiej połowie XX wieku, szczególnie w latach 60. i 70., był jednym z najbardziej znanych miejsc wypoczynku w okolicach Częstochowy. Przez lata przyciągał mieszkańców, turystów, wędkarzy i osoby szukające letniego odpoczynku nad wodą.

Z biegiem czasu zbiornik coraz bardziej ulegał zamuleniu. Na dnie przez dziesięciolecia odkładały się osady denne, pogarszając stan akwenu i ograniczając jego funkcjonowanie. Coraz bardziej widoczne stawało się też zużycie infrastruktury wokół zalewu. Właśnie dlatego rozpoczęliśmy realizację projektu „Rekultywacja śródmiejskiego zbiornika Blachownia wraz z zagospodarowaniem otoczenia”, jednej z największych inwestycji w historii gminy.

Na to zadanie gmina Blachownia otrzymała ponad 12 mln zł dofinansowania, przy całkowitej wartości projektu wynoszącej 14 mln zł. Środki pochodziły z działania 2.5 – Oś priorytetowa II Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014–2020. Było to ogromne wsparcie, dzięki któremu możliwe stało się przeprowadzenie inwestycji na tak dużą skalę. Trzeba podkreślić bardzo wyraźnie: bez skutecznego pozyskania funduszy zewnętrznych wykonanie tak kosztownego przedsięwzięcia byłoby dla gminy niemożliwe.

Najważniejszym elementem projektu było odmulenie zbiornika, czyli usunięcie zalegających na dnie osadów dennych. Zakładano hydrodynamiczne usunięcie osadu o uwodnieniu sięgającym około 90 procent. Prace były prowadzono przy użyciu specjalistycznego sprzętu, tzw. refulera, czyli pogłębiarki ssącej. Urządzenie to zasysało osady denne wraz z wodami nadosadowymi, a następnie wydobyty materiał był wstępnie odwadniany. W dalszym etapie osad był odwadniany w geotubach do uzyskania zawartości suchej masy a następnie zutylizowany zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Wokół tej inwestycji od początku pojawiały się emocje. Część opinii publicznej próbowała podpuszczać mieszkańców, sugerując, że zbiornik nie został oczyszczony, że pieniądze zostały zmarnowane, a cała inwestycja nie przyniosła oczekiwanych efektów. Takie oceny są oparte na uproszczeniach, pomijają rzeczywiste założenia projektu i nie uwzględniają ograniczeń, w jakich inwestycja musiała być realizowana. Właściwą realizację projektu potwierdziły liczne kontrole, zarówno z ministerstwa, jak i Regionalnej Izby Obrachunkowej.

Trzeba jasno powiedzieć, że pozyskane dofinansowanie nie umożliwiało spuszczenia wody ze zbiornika. Nie można było przeprowadzić prac w taki sposób, jak wyobrażali to sobie niektórzy komentujący, czyli przez całkowite osuszenie akwenu i „wybranie wszystkiego do zera”. Projekt musiał być realizowany zgodnie z dokumentacją, warunkami programu oraz wymogami ochrony środowiska. Nadrzędną zasadą było zachowanie ekosystemu zbiornika i jego otoczenia. Oznaczało to konieczność prowadzenia prac tak, by nie doprowadzić do zniszczenia przyrody i nie zaburzyć naturalnych procesów zachodzących na tym terenie.

To bardzo ważne również w kontekście często powtarzanych zarzutów dotyczących wyglądu otoczenia zalewu. Ścieżki wokół zbiornika nie mogły zostać wykonane jako szerokie, całkowicie wybetonowane trakty, ponieważ teren ten nie miał zostać zamieniony w zabetonowaną przestrzeń miejską. Rekultywacja i zagospodarowanie otoczenia musiały uwzględniać naturalny charakter miejsca, jego walory krajobrazowe i przyrodnicze oraz funkcję retencyjną samego zbiornika.

Należy mocno podkreślić, że zalew w Blachowni jest przede wszystkim zbiornikiem retencyjnym, a więc jego zadaniem jest zatrzymywanie i gromadzenie wody. To właśnie z tej funkcji wynikają istotne ograniczenia techniczne i projektowe. Zbiornik nie mógł zostać dowolnie pogłębiony, ponieważ naruszałoby to jego parametry, przeznaczenie i warunki, w jakich inwestycja była realizowana. Rekultywacja nie polegała na przebudowie zbiornika od podstaw ani na jego radykalnym przekształceniu, lecz na oczyszczeniu go w granicach dopuszczonych przez projekt i przepisy.

Warto też zaznaczyć, że wykonawca nie miał obowiązku wywożenia osadu na bieżąco. Mógł tego dokonać na końcu robót, co również stało się źródłem pytań i spekulacji wśród mieszkańców. Jednak i ten element wynikał z przyjętej technologii oraz harmonogramu prac, a nie z jakichkolwiek zaniedbań.

Projekt nie ograniczał się wyłącznie do samego odmulenia. Równolegle wykonano szeroki zakres prac związanych z zagospodarowaniem terenu wokół zalewu. W ramach inwestycji przeprowadzono modernizację układu nawierzchni parkingu przy ul. Wczasowej, budowę ścieżki pieszo-rowerowej dookoła zbiornika, budowę mostków i wieży widokowej, a także montaż elementów małej architektury, takich jak ławki, kosze i lampy solarne. Powstały dysze wodne – fontanny wraz z przyłączem elektrycznym, pomosty stałe i pływające, a także odnowiono kąpielisko, plażę i stanicę wodną przenosząc ją na północną stronę zalewu.

Dzięki temu zalew w Blachowni odzyskał nie tylko lepszy stan techniczny, ale również nową jakość jako przestrzeń publiczna. Dziś można obejść zbiornik ścieżką spacerowo-rowerową, korzystać z pomostów, plaży i wieży widokowej. Teren został uporządkowany, oświetlony i przygotowany do dalszego rozwoju funkcji turystycznych. Powstała infrastruktura daje również możliwość uruchomienia zaplecza gastronomicznego i obsługi ruchu turystycznego, w tym pola kamperowego.

Trzeba jednak pamiętać, że sens tej inwestycji nie polegał na stworzeniu „nowego jeziora” ani widowiskowej, betonowej przebudowy. Celem było przywrócenie zbiornikowi właściwego funkcjonowania, poprawa jego stanu, uporządkowanie otoczenia i zachowanie jego naturalnego charakteru. Była to rekultywacja prowadzona w granicach określonych przez prawo, projekt i wymogi środowiskowe.

Dlatego oceniając tę inwestycję, warto oddzielić fakty od politycznych emocji i uproszczonych komentarzy. Można dyskutować o szczegółach, można zadawać pytania o sposób informowania mieszkańców, ale nie można pomijać tego, że gmina skutecznie sięgnęła po bardzo duże dofinansowanie i zrealizowała zadanie, na które Blachownia czekała od lat. Co równie ważne, inwestycję przeprowadzono w taki sposób, by nie zniszczyć ekosystemu, nie zaburzyć funkcji retencyjnej zbiornika i nie naruszyć ograniczeń wynikających z programu oraz dokumentacji.

Zalew w Blachowni od XIX wieku był ważną częścią historii miejscowości. Najpierw służył przemysłowi, później rekreacji, a dziś nadal pełni istotną rolę w lokalnym krajobrazie i gospodarce wodnej. Rekultywacja pozwoliła mu odzyskać znaczenie i przywróciła temu miejscu należną rangę. To nie była inwestycja idealna w oczach wszystkich, ale była inwestycją potrzebną, odpowiedzialną i opartą na realnych możliwościach. I właśnie z tej perspektywy należy ją oceniać.

Dlaczego dziś o tym wspominam? Bo wciąż zatrzymują mnie Państwo na ulicy i pytają o sens tej inwestycji. To pokazuje, że mimo upływu czasu nadal pokutuje krzywdzące przekonanie, jakoby ten projekt był niepotrzebny, źle zrealizowany, albo że zmarnowano publiczne pieniądze. A przecież prawda jest zupełnie inna.

Przypominam o tym dziś dlatego, że mieszkańcom raz jeszcze należy się rzetelna ocena faktów, a nie opinie budowane na emocjach czy półprawdach. Ta inwestycja miała głęboki sens – środowiskowy, społeczny i rozwojowy. Bez tego projektu Blachownia nie odzyskałaby swojego blasku. Nie odzyskałaby miejsca, które dziś znów służy mieszkańcom, przyciąga odwiedzających i jest powodem do dumy.

To dzięki tej inwestycji udało się przywrócić do życia przestrzeń, która od lat była jednym z najważniejszych symboli naszego miasta. Dlatego warto mówić o niej uczciwie i odpowiedzialnie – nie po to, by kogokolwiek przekonywać na siłę, ale po to, by przypomnieć, że były decyzje trudne, odważne i potrzebne. A rekultywacja zalewu w Blachowni była właśnie jedną z takich decyzji.

Na zakończenie pragnę z całego serca podziękować radnym VII i VIII kadencji za wsparcie, wiarę i konsekwentne podążanie we wspólnie obranym kierunku. Ta inwestycja nie była dziełem jednej osoby. Była efektem współpracy, odpowiedzialności i przekonania, że warto podejmować ambitne wyzwania dla dobra naszej gminy. Zrobiliśmy to nie dla siebie, ale dla mieszkańców — i właśnie dlatego dziś możemy powiedzieć z dumą, że było warto.

Jako burmistrz miałam zaszczyt i odpowiedzialność prowadzić ten ważny dla Blachowni proces, ale od początku wiedziałam, że sukces tak dużego przedsięwzięcia jest możliwy tylko wtedy, gdy za projektem stoją ludzie gotowi działać wspólnie, odważnie i z myślą o przyszłości. Dlatego chcę mocno podkreślić znaczenie radnych, urzędników oraz wszystkich osób aktywnie zaangażowanych w przygotowanie i realizację tego zadania. To dzięki ich pracy, determinacji, zaangażowaniu i wierze w sens tej inwestycji udało się doprowadzić do końca projekt, który na trwałe zmienił oblicze Blachowni. Jesteśmy z tego dumni. Bo wspólnie zrobiliśmy coś ważnego — coś, co służy całej wspólnocie i co pozostanie świadectwem tego, że samorząd może działać skutecznie, odpowiedzialnie i z wizją.

CO LUDZIE ✍️ CO LUDZIE 🗣️

Marian Pogoń ma bardzo słaby zarząd i nie (…) dofinansowanie. Przykre jest że Blachownia upada.

Seniorka Panie Marku, proszę zainteresować się sytuacją w nowym domu seniora w CAO. Seniorzy nie chcą uczestniczyć w tym chaosie i są coraz bardziej rozczarowani panującymi tam warunkami. Osoby zatrudnione przez gminę sprawiają wrażenie zagubionych – chodzą po kątach, nie mają jasno określonych obowiązków, siedzą w kuchni i jedzą własne kanapki. To wygląda źle i budzi duży niepokój. Otrzymaliśmy ofertę obiadów, ale trudno uznać ją za poważną: do wyboru jest marna zupa z „(…..)” albo nieco lepsza opcja, za którą trzeba dodatkowo płacić. Poza tym właściwie nic tam nie ma. Gimnastyka odbywa się na siłę, na podłodze, w warunkach, które po Prażynce są po prostu nie do przyjęcia. Czujemy się jakbyśmy z Pewexu wpadli do GS-u.  Wstyd, rozczarowanie i czarna rozpacz – tak dziś odbierają to seniorzy. Wmawia się nam, że są to warunki przejściowe, ale chyba nikt już w to nie wierzy. Prosimy o pilną reakcję i konkretne działania. Gdzie jest Rada Seniorów , gdzie są Radni , czy ktoś może przyjść i zobaczyć jakie mamy warunki i jaka jest atmosfera? Dlaczego zostało zepsute to, co do tej pory wspaniale działało? Jesteśmy zrozpaczeni.

POGOŃCZYK Coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że sprawa Pogoni Blachownia to nie jest już tylko efekt chaosu, zaniedbań i złych decyzji. To zaczyna wyglądać jak polityczna albo personalna egzekucja klubu, który przez lata był ważną częścią lokalnego sportu. Bo mówimy nie o przypadkowym stowarzyszeniu bez znaczenia, ale o klubie z tradycją, z historią, z ludźmi, którzy przez lata go tworzyli. Co więcej, Pogoń była miejscem szczególnym także dlatego, że nie pobierała opłat od dzieci, dając możliwość trenowania także tym, których rodziców po prostu nie było stać na kolejne składki, czesne i „dobrowolne” dopłaty. I zdaje się, że ten klub dziś zostaje bez wsparcia.

Ronson Sprawa powinna być oddana do sądu pracy za mobbing w pracy a reszta skierowana do odpowiednich służb. Do sadu warto podać nazwisko przełożonego który nie właściwie się zachowuje. Pracownicy muszą zrobić to sami bo za nich nikt tego nie zrobi

Właściciel tego bloga nie zawsze zgadza się z opiniami autorów komentarzy.

DWA LATA RZĄDZENIA CO SIĘ ZMIENIŁO

Dwa dni temu zachęcałem państwa, aby podzielili się dobrymi informacjami na temat co radni zrobili dla mieszkańców w swoich okręgach wyborczych. Dwa dni i zostałem zasypany spostrzeżeniami 

-Panie Kułakowski niech pan nie ośmiesza radnych przecież pan wie, że oni nic nie zrobili.  

-Idę na ryby bo biorą 

-Czas leci jak szalony — dwa lata po wyborach, a w Blachowni cisza. TYlko nasz Ave Cezar nie bardzo wie jak dotrzymać obietnic wyborczych. Żal mi Blachowni. Ale widocznie ludzie chcieli zmian „na lepsze”

-Mieszkańcy czekają, burmistrz medytuje, a inwestycje chyba przeszły na tryb samolotowy.

-Po dwóch latach tej kadencji coraz wyraźniej widać, że problem Blachowni nie dotyczy już tylko tempa inwestycji, ale również sposobu zarządzania środkami publicznymi. Najbardziej jaskrawym przykładem jest sprawa III etapu kanalizacji w Cisiu.

-Radni, jak radni, ale najboleśniej odczujemy rolowanie długu gminy. Osiński z radnymi wcale go nie zmniejszają, a wręcz przeciwnie, a my wszyscy jako podatnicy będziemy musieli za to zapłacić.

-Chciałbym zaprzeczyć jakoby radni nic nie robili. Jedna radna uzbroiła sobie działkę, innego radnego rodzina pracuje w urzędzie, inny skutecznie powstrzymał budowę orlika na Łojkach, jeszcze inny wychwalając piękno ziem południowego śląska załatwił naklejki ptaków na wiatach przystankowych, inny radny kupił nowe pantofle i zamienił białe skarpety na czarne, kolejny radny czasami „jedzie” po swoich, ale kto wie może ta taksówka sąsiedzka zostanie w końcu uruchomiona.  Burmistrz no cóż, zamienił buty ortopedyczne na zwykłe. O reszcie i przewodniczącej, która podobno zna się na samorządzie, nawet nie ma co mówić.

Może inni radni coś zrobili ale mój napewno nie nawet jego profil na Fb umarł. Ja z rodziną na niego już nie zagłosuje. Ps. Dzięki pieniądzom za sesje zmienił sobie auto . To jest jego osiągnięcie w okręgu wyborczym.

 

Oczywiście nie zawsze zgadzam się z opiniami autorów komentarzy.

CO RADNI ZROBILI DLA GMINY BLACHOWNIA – PYTAMY MIESZKAŃCÓW

6 maja miną 2 lata od wyboru nowego burmistrza i 15 radnych Blachowni. Co nasi rajcowie szczególnego zrobili w swoich okręgach wyborczych dla Mieszkańców przez 24 miesiące? Czym mogą się pochwalić? Oczywiście mógłbym to pytanie zadać bezpośrednio zainteresowanym, ale wiem, że jak burmistrz Osiński nie odpowiedzą na to pytanie więc szkoda czasu. Bo z mojej wiedzy wynika, iż nie mają się czym poszczycić.  No chyba, że czegoś nie wiem albo nie zauważyłem to przepraszam. Dlatego zwracam się do najbardziej zainteresowanej strony czyli samych Mieszkańców naszej gminy, aby to oni pochwalili swoich radnych. Co radni przez dwa lata zrobili dla ludzi. Oczywiście nikt ich nie może rozliczyć bowiem mieli oni cichy zakaz składania deklaracji przedwyborczych. Żadnych obietnic. Wystarczy przeczytać ulotki burmistrza Cezarego Osińskiego co w nich obiecywał ludziom, a co wyszło. Zatem czekam na głosy od Mieszkańców, szczególnie z pochwałami pod adresem radnych, którzy z niemal na każdej sesji z uwielbieniem chwalą działania burmistrza i skarbnika gminy. Niechże teraz obfity „deszcz” splendoru, uznania, glorii i chwały spadnie na radnych.  

foto źródło Zbigniew Karoński / fb blachownia.pl

ZA BURMISTRZA OSIŃSKIEGO POWSTAŁA PIERWSZA DROGOWA INWESTYCJA

W Blachowni pojawiła się nowa drogowa inwestycja. Jedna z bocznych dróg ul. Młyńskiej doczekała się nakładki asfaltowej. Choć inwestycja powstała w okresie urzędującego burmistrza Cezarego Osińskiego, to włodarz nadal nie ma się czym chwalić. Bowiem nakładkę asfaltową zafundowali sobie sami mieszkańcy przyległych posesji. To oni zorganizowali się, zebrali środki, w sumie 60 tys. zł, i doprowadzili do realizacji przedsięwzięcia. Dla lokalnej społeczności to dowód, że wspólne działania potrafią przynieść realne efekty, nawet tam, gdzie formalne procedury i samorządowe inwestycje nie nadążały za potrzebami. Nowa, prywatna droga stała się symbolem oddolnej inicjatywy i pokazuje, jak silna potrafi być społeczność, gdy łączy ją wspólny cel.

POGOŃ BEZ DOFINANSOWANIA

Miał być wielki sport i wielkie pieniądze. Zamiast tego jest propaganda i mydlenie ludziom oczu. Przedstawia się półprawdę jako wielki sukces, chociaż liczby pokazują coś zupełnie innego. Część klubów dostaje mniej niż wcześniej, a Pogoń nie dostała nic. Trudno mówić o sukcesie tam, gdzie są cięcia, nierówne traktowanie i próba przykrycia problemu ładnymi hasłami. A takie przed wyborami składane były obietnice.W tym roku mówi się o 330.000 zł na sport! Rekord! UKS Orlik ma dostać 142.000 zł, UKS Gimnazjum 120.000 zł, a MKS Dwójka 48.000 zł. Problem w tym, że mieszkańcom pokazuje się tylko to, co dobrze wygląda. Nie mówi się już jasno, że w 2024 roku część klubów realnie dostawała więcej. I tutaj kończy się propaganda, a zaczyna matematyka.W 2024 roku UKS Orlik otrzymał 164.870 zł. Teraz ma dostać 142 tys. zł.  MKS Dwójka wcześniej miała 72.257,50 zł. Teraz ma dostać 48.000 zł.  Tylko UKS Gimnazjum zyskuje, bo jego wsparcie rośnie z 94.766, 50 zł do 120.000 zł. (Przedstawiciel klubu – tak dla precyzji, w ciągu 2 lat jako jedynemu klubowi zabrano nam z dotacji 11.500 zł. Żaden inny klub nie stracił. A ten naddatek to dopłata do hali. W kwocie dotacji wróciliśmy prawie do poziomu sprzed 2 lat).

A Pogoń? Klub w 2024 roku dostał 74.499 zł. Teraz… zero. Nie wiadomo czy ktoś z klubu w ogóle złożył wniosek o dofinansowanie. Podobno prezes Pogoni ma się spotykać czwartek czy w piątek z burmistrzem Osińskim.

PRZEBUDOWA DK-46 Z POCZTOWĄ. A CO Z DWORCOWĄ?

Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem DK-46 z ul. Pocztową w Blachowni. W Katowicach w obecności władz: wojewódzkich, powiatu częstochowskiego, gminy Blachownia (Cezary Osiński), PKP, GDDKiA i wykonawcy robót DROG-BUD, podpisano umowę na realizację przebudowy, która nie tylko znacząco podniesie bezpieczeństwo przejazdu, ale też poprawi komfort podróżowania – czytamy na stronie Urzędu Miejskiego w Blachowni.

GDDKiA informuje – przebudujemy pasy włączeń i wyłączeń na DK46, a także 90 m chodnika przy pasie ruchu w kierunku Częstochowy. Skrzyżowanie z ul. Pocztową wyposażymy w sygnalizację świetlną oraz w wyspy kanalizujące ruch. Istniejące rogatki przejazdu kolejowego przeniesiemy w lokalizację niekolidującą z rozwiązaniami drogowymi, a dodatkowo zintegrujemy zapory kolejowe z sygnalizacją świetlną. Przebudujemy również dwie latarnie na przejeździe kolejowym, istniejące wygrodzenia przejazdu i urządzenia sterowania ruchem kolejowym, które także zsynchronizujemy z działaniem nowej sygnalizacji świetlnej. Ponadto dla poprawy obsługi komunikacyjnej mieszkańców wybudujemy zatokę autobusową przy DK46 w kierunku Częstochowy. Kompleksowo zmodernizujemy również odwodnienie drogi na odcinku 300 m. Zlikwidujemy kolizje z infrastrukturą techniczną niezwiązaną z drogą. Cały proces robót budowlanych zakończony zostanie wykonaniem elementów stałej organizacji ruchu – oznakowania poziomego i pionowego. Inwestycję za 3.531.326 zł wykona częstochowska firma DROG-BUD. Termin wykonania pół roku.

Warto przypomnieć, że gdy kilka lat temu powstawała dokumentacja projektowa budowy autostrady wraz z węzłem w Wyrazowie, wtedy mówiło się też o przebudowie skrzyżowania w Ostrowach. Jednak zadanie to, ze względu na brak finansów, wypadło z planu inwestycyjnego Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Teraz znalazły się środki. I bardzo dobrze bo skrzyżowanie to do bezpiecznych nie należy.

Jak informuje mnie jeden z radnych paradoksem staje się fakt, że Gmina Blachownia na to zadanie czyli na przebudowę skrzyżowania drogi krajowej 46 z ul. powiatową Pocztową daje 100.000 zł, a zapomina o potrzebach np. pobliskiej gminnej drogi Dworcowej, nie wypominając inne drogi gminne.

foto 1 źródło www.blachownia.pl

KONCERT PAMIĘCI ALICJI GOŁASZEWSKIEJ

12 kwietnia w kaplicy św. Józefa na „Halach” odbędzie się koncert upamiętniający Alicję Gołaszewską, kompozytorkę, dyrygentkę i wieloletnią organistkę jasnogórską. Twórczynię wielu pieśni religijnych, autorkę m.in. pieśni „Czarna Madonna” czy „Matko Tyś Naród Polski”. Koncert odbędzie się tuż po Mszy św., która rozpocznie się o godz. 11. Usłyszymy najpiękniejsze kompozycje Pani Alicji. Celem koncertu organizowanego przez Duszpasterstwo „Hale” jest m.in. zbiórka funduszy na tablicę upamiętniającą kompozytorkę.

CO LUDZIE ✍️ CO LUDZIE 🗣️

Barman  Czy ta kolejna pożyczka, to ta słynna bomba-souvenir od Czarka? Jeżeliby Pan redaktor napisał, że bombą jest to, że burmistrz samodzielnie potrafił znaleźć środki na inwestycje, to byłoby prawdziwe „wow!”. A tak to jest normalka. Przyszła wiosna, trzeba coś w Blachowni zrobić, a pieniędzy nie ma, no bo skąd, wszystko poszło na SKL i … . Dobrze, że jeszcze na drogach piach po zimie leży i dziur nie widać. Branie kredytów to dla obecnej władzy niczym hobby, czym więcej biorą tym jeszcze więcej się chcę. No wiadomo, że trzeba robić to regularnie, bo stabilność to źródło sukcesu. A z sukcesami ostatnio to słabiutko u obecnej władzy, aż dziw bierze skąd takie peany pochwalne pod adresem burmistrza od radnych Piotra i Marka? Tylko „Dom seniora” zdążył zamknąć w tym roku i na razie kolejnej demolki nie widać.

Przedsiębiorca Chciałbym podzielić się myślami i obserwacją, pewnym podsumowaniem działań naszych władz samorządowych po prawie dwóch latach ich pracy. Na plus: decyzja obiady w szkole gotujemy sami, przeniesienie lodowiska o 30 metrów na parking, zmiana Dyrektora MDK, aczkolwiek chłop się stara jak może, to cała filozofia działania MDK w tym miejscu, za tak duże dofinansowanie i na takim poziomie proponowanych usług to żenada, czyli brak pomysłu na kulturę totalnie. Gdybym miał milion trzysta tysięcy i brał od dzieci za prawie wszystkie usługi związane z kulturą opłaty też bym zorganizował wiele imprez.  MPK do Częstochowy nie wypowiadam się bo jeżdżę samochodem,  śniadania dla przedsiębiorców ok. ponoć jajka były dobrze ugotowane na twardo i świeże. Siedzę, myślę i myślę i nic więcej nie przychodzi mi do głowy, jeśli o czymś zapomniałem to przepraszam. Na minus: brak budowy zapowiadanego basenu, osir zamknięty dla mieszkańców, a dla swojego propagandzisty z Cisia owszem – otwarty. Jestem ciekawy czy był przetarg na wynajem czy dla swojego nie trzeba było robić przetargu i czy tam ktoś zarabia na mieniu gminy? Kolejny minus seniorzy porzuceni, nawet Rada Seniorów niczym Piłat umyła ręce od tematu. Wszędzie brud, kredyty zaciągnięte, przerost zatrudnienia w UM, brak inwestycji, brak pozyskiwania pieniędzy z zewnątrz, współpraca ze stowarzyszeniami żadna. Strażacy traktowani jak zło konieczne, kluby sportowe bez należnego wsparcia poza Włókniarzem z Częstochowy i Orlikiem czyżby w Orliku grał jakiś cenny zawodnik? Gdzie zapowiedziane spotkania z mieszkańcami i dialog? Drogi – dziury miał być monitoring miasta, ławki i zieleń, ścieżki jak za komuny zarośnięte, miało być kino, kultura i zajęcia dla matek z dziećmi, a tu żłobka nie mogą otworzyć Służba zdrowia wiadomo bez konkurencji, acha i jeszcze liceum czekamy na otwarcie średniej szkoły w Blachowni. Panie burmistrzu obiecał Pan. A Radni żenada cieszą się bo za dwa lata działania kilka dziur załatanych, kilka krzewów wsadowych i nowe garnitury, szok, szok, prostactwo i mściwość, bo jak można nazwać brak zdjęcia byłej burmistrz w galerii zdjęć wszystkich burmistrzów, to jest chore. Ale wiemy jaka swatka za tym stoi. NA TEJ ZAJADŁOŚCI I BRAKU ROZSĄDKU SZACUNKU DLA INNYCH tracą mieszkańcy, którzy chyba nie mają wyjścia i coś szykują  Pozdrawiam Mieszkaniec Blachowni przedsiębiorca.

U(xxx) Po tym jak z urzędu odeszła większość ludzi z własnym zdaniem, rodzi się nowy problem „etniczny”. Zaczynają się bowiem tarcia między pracownikami z Blachowni i z terenów ościennych. Sytuacja jest napięta, są krzyki, łzy, wyzwiska, a burmistrz oraz jego (….) zastępca nie bardzo wiedzą jak uspokoić sytuację. No cóż, najwyraźniej zaczyna się gotować już we własnym sosie towarzystwo, a przypominam, że spektakularna bomba sukcesu powinna niebawem objawić się mieszkańcom. Może być to jeden z ostatnich przyczynków do referendum.

Anna Czy Miejski Dom Kultury w Blachowni to Agencja Impresaryjna. MDK w Blachowni kosztuje podatników-mieszkańców Blachowni ponad 1 milion złotych rocznie i co nam daje w zamian. Płatne zajęcia? Wzorem Agencji Impresaryjnej zaprasza się mieszkańców niemalże co tydzień na koncerty (dobierany repertuar to kwestia gusty) za który mieszkańcy muszą płacić i to słono. Pomysł Dyrektorowi może wydawać się dobry, ale niestety mieszkańcy olewają takie zaproszenia. Może trzeba częściej zapraszać z tych poczty. Czy tak ma wyglądać praca MDK? Gdzie są propozycje występów swoich podopiecznych, gdzie są przeglądy, konkursy, wystawy prac, pokaz dziecięcych umiejętności nabytych, prowadzonych przez zatrudnianych tam etatowych instruktorów? 100 000 złotych miesięcznie „przepala” MDK co mamy w ofercie płatne lekcję i płatną naukę wszystkiego co jest proponowane. To jakiś żart, a zaproszenia na koncerty są płatne. Połamane krzesełka i warunki jak za Gierka, a uśmiechy widać tylko na twarzach dobrze zarabiającego personelu MDK. A miało być tak pięknie…

R Gmina po tak długim okresie przygotowywania przetargu wymyśliła, że będzie wymagała ambitnego recyklingu i przerzucała ryzyko na wykonawcę. Firmy oceniając ryzyko i to, że warunki są nie do spełnienia odwołały się do KIO → efekt: brak nowego przetargu, przeciągnięcie procedury i droższy system tymczasowy bo aktualnie firma RECO odbiera śmieci w oparciu o aneks a nie umowę. Pytanie brzmi czy stawka w aneksie została podniesiona czy jest na poprzednim poziomie.
Rygorystyczne warunki w przetargach na odbiór i zagospodarowanie odpadów rzadko są „przypadkowe”. Mogą kryć się pod nimi różne cele i strategie, zarówno oficjalne, jak i mniej oczywiste.
Te z trudem, a może nie, wymyślone warunki chronią gminę i środowisko, ale jednocześnie:
– Gmina przedłuża starą umowę (aneks) → tryb tymczasowy
– Wyższe koszty dla gminy i mieszkańców
– Ryzyko dalszych odwołań lub zmian
– Gmina zachowuje kontrolę nad wykonawcą
– Zabezpieczenie dla urzędu: trudne warunki „uzasadniają” późniejsze przesunięcia czy zmiany umowy w oczach kontrolujących np. RIO, Rada Gminy. Co miał na myśli autor gminnego przetargu i jakie cele mu przyświecają trudno powiedzieć ale zakładam, że realny wzrost opłat za wywóz śmieci wzroście do 45 zł za osobę. Przebieg całej procedury wyłonienia nowego wykonawcy jest super uzasadnieniem do tego aby podnieść rękę radnego za podwyżką dotychczasowych stawek.

Dodam, że nie zamieściłem kilkunastu komentarzy ze względu na obraźliwą treść pod adresem włodarzy gminy i niektórych radnych. 

Właściciel tego bloga nie zawsze zgadza się z opiniami autorów komentarzy.

KARTA NIE ZASTĄPI DOMU SENIORA – FELIETON

Blachowniańska Karta Seniora – sukces na zdjęciach, niekoniecznie w życiu!  Ogłoszono wielki sukces: seniorzy w naszej gminie mają kartę. Problem w tym, że z Ogólnopolskiej Karty Seniora mogli korzystać już wcześniej, więc trudno mówić o jakimkolwiek przełomie. Nowością jest raczej oprawa, pompa i próba pokazania, że „coś się dzieje”.  Nie trudno oprzeć się wrażeniu, że w obecnej chwili obecnym władzom, na czele z burmistrzem Cezarym Osińskim, trudno pochwalić się czymś naprawdę ważnym, jak choćby skutecznymi działaniami wokół Dziennego Domu Seniora.Prawda jest prosta: sama karta nie daje nic. Żeby działała, do programu muszą przystąpić przedsiębiorcy, sklepy i usługodawcy, którzy faktycznie zaoferują seniorom zniżki. Bez tego karta jest tylko ładnym plastikiem do pokazania na konferencji. A dlaczego firmy mają dołączać? Bo w zamian dostaną promocję. Czyli nie mamy tu żadnego cudu samorządowej troski, tylko układ – przedsiębiorca daje rabat, a organizator promocję. Nie oszukujmy się więc – to nie jest żadna wielka polityka senioralna, tylko dobrze opakowana akcja promocyjna. Karta nie zastąpi domu seniora, opieki, zajęć, rehabilitacji ani codziennego wsparcia. Jeśli za wielkim ogłoszeniem nie pójdzie szerokie włączenie lokalnych przedsiębiorców, konkretne zniżki i prawdziwe działania dla wcześniej urodzonych mieszkańców, to znowu pozostanie tylko obietnica, a może nawet czymś gorszym: próbą sprzedania seniorom reklamy – jako polityki społecznej.  Uroczysta inauguracja – czego dokładnie? Karta, która działa tylko wtedy, gdy przedsiębiorca da zniżkę, a w zamian dostanie promocję?
Warto zapytać, ile gmina za to płaci, skoro zwykła karta kosztuje 35 zł rocznie.
No cóż karta nie zastąpi domu seniora, ale do propagandowego sukcesu nadaje się znakomicie. „Za darmo” w wykonaniu samorządu zwykle oznacza tylko tyle, że rachunek został przerzucony na podatników.

foto źródło UM  blachownia.pl

CZY URZĄD MIEJSKI NIE CHCIAŁ, ABY PSONI ZAJMOWAŁO SIĘ SENIORAMI Z BLACHOWNI?

Polskie Stowarzyszenie na rzecz osób z niepełnosprawnością intelektualna na terenie gminy Blachownia od 5 lat prowadził projekt gdzie 29 seniorów miało opiekę. Czy dobre życie skończyło się dla tych seniorów czy trzeba było zakończyć dzieło za którym stała także burmistrz Sylwia Szymańska?Beata Mstowska przewodnicząca PSONI mówiła w TV Orion – przez 5 lat prowadziliśmy w Blachowni projekty gdzie 29 seniorów od godziny 7 do 15 korzystało z Domu Dziennego Seniora. Mieli oni codziennie rehabilitację, posiłek,  przeróżne zajęcia , wyjścia, wycieczki. Mieli do dyspozycji kilka sal, mogli sobie odpoczywać. To wszystko było dzięki współpracy z poprzednią burmistrz panią Sylwią Szymańską. 31 marca to się skończyło. O tym, że w marcu 2026 roku kończy się projekt monitorowałam obecnego burmistrza jeszcze we wrześniu i w październiku zeszłego roku. Mówiłam wtedy, że jeżeli Gmina dołoży 8 tys. zł miesięcznie to my jako Stowarzyszenie jesteśmy w stanie utrzymać DDS, do momentu gdy ukaże się następny projekt, żebyśmy mogli dalej ciągnąć to zadanie. Niestety ze strony gminy nie było odzewu. Pisałam do burmistrza – nie dostawałam odpowiedzi. W marcu w końcu doszło do spotkania, ale skończyło się na tym, że panie które pracowały w PSONI przeszły pod strukturę MOPS-u w Blachowni. Najgorsze jest to, że mówimy o seniorach, którzy dzisiaj wiedzą, że lepiej już nie będzie. Nie rozumiem posunięcia władz gminy Blachownia. Proponowaliśmy 8 tys. zł miesięcznie za dalsze prowadzenie Domu, a koszty przecięcia dwóch pań (etatów) to dla Gminy wydatek ponad 11 tys. zł. brutto. W tym seniorzy nie mają posiłku, a to będzie generować dodatkowe koszty. Nie będą mieć dodatkowego terapeutę. U nas mieli kilka sal gdzie mogli odpocząć.  1 kwietnia odbyło się spotkanie z seniorami gdzie im w nowym budynku zaproponowali co? Może będą mieć lepiej – wtrącam. Powiem z całą świadomością, że lepiej już nie będą mieć. Nie rozumiem polityki obecnych władz gminy. Nie rozumiem wpisu na stronie UM Blachowni.

Na podstawie wywiadu w TV ORION

Komentarz 

Rzeczywiście trudno mi w tym przypadku zrozumieć politykę senioralną władz naszej gminy. Najpierw szumnie Blachownia powołała do życia Radę Seniorów, która potem nawet nie chciała się zająć problemem Dziennego Domu Seniora. Mimo że przewodnicząca PSONI Beata Mstowska zabiegała o spotkania z władzami Blachowni, nie było odzewu. Potem usłyszała, że najlepiej jakby jej pracownicy przeszli do Urzędu Miejskiego. I udało się. Opiekunki PSONI dały się „przek… onać. Władze Gminy proponowały odkupienie od PSONI sprzętu jakim dysponowało w Blachowni. Dzisiaj Gmina woli płacić więcej za mniejszy standard. A może w tej „opiece” nad seniorem chodziło o to, aby zniszczyć to co stworzyła m.in. poprzednia burmistrz? Obawiam się, że blisko 30. osobowa grupa seniorów powoli, powoli się rozsypie bo to już nie będzie ten standard jaki oferowało PSONI.