Panie Marku pozwoliłem dodać od mieszkańców Blachowni wierszyk pt. „Oda do Czarusia”
Stoi żłobek, lśni jak złoto, Czarek patrzy z wielką ochotą.
W spadku dostał go od pani, Więc się teraz w klockach rani.
Wchodzi nocą, cicho, skrycie, Tam dopiero ma swe życie!
Sam na koniu się pobuja, Wielką frajdę ma z „matula”.
Mówi: „Po co tu dzieciaczki? Pogniotą mi tu przecież kaczki!
Zepsują lale, rozsypią klocki, Będę miał przez nich koszmarne nocki!”
Więc burmistrz klucze trzyma w kieszeni, I barwy twarzy co chwilę zmieni.
Oficjalnie: „trwają analizy”, A w kuluarach – lęk przed kryzysem.
Boi się podjąć krok ostateczny, Bo stan zamknięty jest… taki bezpieczny!
Dzieci pod płotem, w oknach ich nosy, A w środku Czarek – układa stosy.
Buduje wieże, bawi się w chowanego, Nie wpuści tu nigdy nikogo innego!
Bo żłobek – choć nie on go wybudował, Dla siebie samego wyeksploatował.
Pozdrawiam

