👤 Chciałam się podzielić moimi spostrzeżeniami po blisko dwóch latach rządów nowego Burmistrza pana Osińskiego. Niestety wraz z odejściem pani Szymańskiej skończył się rozwój Blachowni. Trzeba to powiedzieć wprost: najlepsze lata mamy za sobą. Niestety mieszkańcy wybrali ograniczanie, a nie rozwój gminy.
Widać to na co dzień: nie ma nowych inwestycji, są tylko te, które zaczęto wcześniej i teraz się je kończy. Nie ma nowych pieniędzy z zewnątrz, a za to rośnie zadłużenie. Do tego dochodzą wyższe podatki i opłaty, wolniejszy rozwój oświaty oraz mniejsze wsparcie dla klubów sportowych i organizacji społecznych.
Są też inne problemy. Komunikacja się pogorszyła – transport mimo że podwójny to jest słabszy, dojazdy trudniejsze. Brakuje mieszkań i planu mieszkaniowego, więc młodzi nie widzą tu przyszłości, wyjeżdżają, a gmina się starzeje i traci pieniądze. Widać też brak tempa i konsekwencji: dużo zapowiedzi, mało konkretów i efektów.
Coraz gorzej wygląda rozmowa z mieszkańcami i organizacjami. Problemy w usługach publicznych często są zamiatane pod dywan: spada jakość, brakuje ludzi do pracy, sprzętu i dobrej oferty.
Do tego zamyka się lub wygasza ważne inicjatywy. Mówi się o końcu takich rzeczy jak dom seniora i dom samopomocy. A OSiR został zamknięty – a było to było miejsce ważne dla sportu, rodzin, dzieci i młodzieży. Takie decyzje nie wzmacniają gminy, tylko ją osłabiają.
I jeszcze jedno: z transparentnością jest źle. O informacje publiczne coraz trudniej, a współpraca kuleje. Zamiast jasnych odpowiedzi są wymijające tłumaczenia i przeciąganie spraw. W urzędzie też jest zły klimat – zamiast wspólnej pracy widać zniechęcanie ludzi i wypychanie ich z pracy. Tak się gminy nie rozwija.
Na koniec: gmina jest słabiej promowana jako miejsce do życia i inwestowania, a za to częściej widać promocję burmistrza. Więcej wizerunku, mniej działań, które ściągają inwestorów i zatrzymują mieszkańców.
Jeśli mieszkańcy nie zmienią podejścia i pani Szymańska nie wróci, ten trend się nie odwróci. Wiedza, doświadczenie i troska o gminę są dziś potrzebne bardziej niż kiedykolwiek – i im szybciej, tym lepiej.

