JAKI KOŃ JEST KAŻDY WIDZI – BEZ ŁBA

Koń stracił głowę. Taka wieść obiegła nie tylko Urząd Miejski w Blachowni. Oczywiście nie przez rządy nowego burmistrza, a ktoś ją po prostu odkręcił od korpusu i wyniósł z CAO. Trochę to brzmi jak fragment scenariusza z filmu Martina Scorsesego „Ojciec Chrzestny”.

Urząd Miejski w Blachowni ma nie lada zagadkę. Z Centrum Aktywności Obywatelskiej zniknął łeb koński z drewna, który należał do ułanów. Rekwizyt z drzewa szykowali na wystawę historyczną. Rynsztunek był jednym z kluczowych elementów ekspozycji poświęconej tradycjom kawaleryjskim i stanowił replikę konia wykonaną z niezwykłą dbałością o szczegóły.
Właściciele drewnianej głowy zgłosili sprawę do urzędu. Zabezpieczono ślady, przesłuchano świadków i… nic. Chyba nawet porucznicy Colombo i Borewicz byliby bezsilni bowiem, w tym czasie gdy mogło dojść do kradzieży przedmiotu, kamery monitoringu akurat nie działały. Podobno miały przerwę techniczną. Od razu pojawiło się kilka hipotez. Może to żart? Co poniektórzy sugerują, że zniknięcie głowy może mieć drugie dno.
Kradzież na pewno nie była ułańską fantazją, a była to sprawka jakiegoś nieodpowiedzialnego miłośnika historii!  Może ktoś chciał mieć kawałek ułańskiej chwały w salonie nad swoim łóżkiem? Co by nie snuć domysłów – ktoś odkręcił głowę od korpusu i…  jak kamień w wodę. Pozostał jedynie niesmak i… tułów bez łba. A może ktoś w gminie nie ma głowy i postanowił wszystkich zaskoczyć?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.