FELIETON CZYLI NOWA „KADROWA” NICZYM „MATKA KRÓLOWA”

W ostatnich tygodniach atmosfera w naszym magistracie jakby gęstnieje z dnia na dzień. Powodów może być kilka. Ten ostatni to – pojawienie się nowej praktyki, którą wdraża niejaka „Matka KRólowa”. Chodzi, o nazywaną przez urzędników, nową „KadRową”, kobietę z misją. Ma burmistrzowi pomóc zrobić porządki i pozbyć się tych, którzy nie trzymają standardów, uchylając się od współpracy z nową władzą? Jej potężną bronią jest czas, cierpliwość i zielone światełko na czołówce podarowane osobiście przez burmistrza. Nikt nie ma odwagi jej się sprzeciwić, bo wiadomo, stoi za nią Nr 1.

Pracownicy urzędu na sam widok „KadRowej” drżą niczym osiki. Korytarze pustoszeją, a ludzie chowają się  za doniczkami i pod biurkami. Ale na nic ta zabawa w chowanego,  „KRólowa” niczym inspektor Clouseau z „Różowej Pantery” bez lupy, ale w okularach, dojrzy każdego. Jej uwadze nic nie ujdzie. Na korytarzach jedynie daje się słychać ciche pojękiwania – śpiewania Nad wszystkim czuwa gospodarz domu, nie da on krzywdy zrobić nikomu, zawsze pomoże, o każdej porze, o mój Boże”. I właśnie o mój Boże mówią pracownicy, nie kryjąc zdziwienia – od kiedy to „KadRowa – KRólowa” ma kompetencje kierownicze wobec personelu urzędu? Urzędnicy, ci najwier… przepraszam najwredniejsi rozważają anonimowe zgłoszenie sprawy do Państwowej Inspekcji Pracy. Można zapytać inaczej – czy burmistrz Osiński przekroczył swoje kompetencje wpuszczając do urzędu „Matkę KRólową z zupełnie innego ula?

PS. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest zupełnie przypadkowe.

źródło foto – dzięki uprzejmości jednego z urzędników.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.