Blachowniańska Karta Seniora – sukces na zdjęciach, niekoniecznie w życiu! Ogłoszono wielki sukces: seniorzy w naszej gminie mają kartę. Problem w tym, że z Ogólnopolskiej Karty Seniora mogli korzystać już wcześniej, więc trudno mówić o jakimkolwiek przełomie. Nowością jest raczej oprawa, pompa i próba pokazania, że „coś się dzieje”. Nie trudno oprzeć się wrażeniu, że w obecnej chwili obecnym władzom, na czele z burmistrzem Cezarym Osińskim, trudno pochwalić się czymś naprawdę ważnym, jak choćby skutecznymi działaniami wokół Dziennego Domu Seniora.
Prawda jest prosta: sama karta nie daje nic. Żeby działała, do programu muszą przystąpić przedsiębiorcy, sklepy i usługodawcy, którzy faktycznie zaoferują seniorom zniżki. Bez tego karta jest tylko ładnym plastikiem do pokazania na konferencji. A dlaczego firmy mają dołączać? Bo w zamian dostaną promocję. Czyli nie mamy tu żadnego cudu samorządowej troski, tylko układ – przedsiębiorca daje rabat, a organizator promocję. Nie oszukujmy się więc – to nie jest żadna wielka polityka senioralna, tylko dobrze opakowana akcja promocyjna. Karta nie zastąpi domu seniora, opieki, zajęć, rehabilitacji ani codziennego wsparcia. Jeśli za wielkim ogłoszeniem nie pójdzie szerokie włączenie lokalnych przedsiębiorców, konkretne zniżki i prawdziwe działania dla wcześniej urodzonych mieszkańców, to znowu pozostanie tylko obietnica, a może nawet czymś gorszym: próbą sprzedania seniorom reklamy – jako polityki społecznej.
Uroczysta inauguracja – czego dokładnie? Karta, która działa tylko wtedy, gdy przedsiębiorca da zniżkę, a w zamian dostanie promocję?
Warto zapytać, ile gmina za to płaci, skoro zwykła karta kosztuje 35 zł rocznie. No cóż karta nie zastąpi domu seniora, ale do propagandowego sukcesu nadaje się znakomicie. „Za darmo” w wykonaniu samorządu zwykle oznacza tylko tyle, że rachunek został przerzucony na podatników.
foto źródło UM blachownia.pl

