JAK URZĄD MIEJSKI ODPOWIADA CZYLI HISTORIA JEDNEJ KORESPONDENCJI

Najpierw skarga, potem korespondencja czyli nowe „standardy obsługi” w UM Blachownia. Jak wygląda informacja publiczna w praktyce.

Mieszkaniec składa wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Urząd Miejski na odpowiedź ma 14 dni. Mija miesiąc. Cisza. Po miesiącu mieszkaniec składa skargę do sądu na bezczynność urzędu. I co się dzieje? Dzień po złożeniu skargi przychodzi pismo z urzędu: „Tak, odpowiedź będzie… ale proszę poczekać jeszcze kolejny miesiąc”.

A teraz hit. Pismo o odroczeniu ma datę 9 lutego, ale Urząd potrzebuje, aż dwóch tygodni, żeby je faktycznie wysłać. A potem przesyła kolejne pismo, które wprost potwierdza własne niedbalstwo: dokument był podpisany 9 lutego, „nadany do wysyłki” 10 lutego, a wysłany dopiero 26 lutego czyli wtedy, gdy mieszkaniec już skargę złożył. 

Wychodzi na to, żeby dostać odpowiedź, trzeba iść do sądu, a żeby urząd wysłał pismo „w terminie”, potrzebuje od podpisania dodatkowych dwóch tygodni. Chyba nawet gołąb pocztowy zrobiłby to szybciej. Standard iście europejski. I niestety zapewniam takich sytuacji w UM Blachownia jest więcej.
Komentarz
Sam czułem się zbywany przez Urząd. A to burmistrz informował mnie, że wniosek jest niekompletny, a to skarga jest bezzasadna, a to informacja jest publiczna przetworzona, a to nie wykazałem wyższej konieczności, że ta informacja powinna ujrzeć świat. Jestem ciekawy gdyby Urząd Miejski rozdawał mieszkania czy kazałby zainteresowanym pisać w podaniu, że „mieszkanie zainteresowanemu jest bardzo potrzebne”. Podobno Urząd odpowiada na każde zapytanie, ale trzeba mieć skończone 80 lat i zgodę obydwojga rodziców.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.