
8 stycznia ogłosiłem konkurs o „malinowe usta w Blachowni”. W pierwszej odsłonie rywalizowały dwa stwierdzenia:
„Nie jestem zupą pomidorową, żeby mnie każdy lubił” -Sylwia Sękiewicz, główna księgowa UM oraz „nie wiemy jeszcze ile będzie kosztować nowa komunikacja. Może tyle samo co teraz, a może będzie taniej” -Cezary Osiński, burmistrz w Blachowni.
W głosowaniu wzięło udział 391 osób. Nie wiem czy głosy oddawali urzędnicy, ale zdecydowanie wygrała „zupa pomidorowa”. Nagrodę gadżet z herbem Blachowni za udział w głosowaniu otrzymała już p. #An Gat@.
Słuchając naszych gminnych urzędników czy samorządowców można być spokojnym o tego typu plebiscyty. Nie brakuje malinowoustnych np.
„Mam nadzieję, że uda mi się państwa mile zaskoczyć” – Cezary Osiński maj 2024 rok.
„Jeśli chodzi o samorząd wydaje mi się, że znam się dobrze. Byłam dwie kadencje radną, byłam też przewodniczącą Rady” – Edyta Mandryk maj 2024 rok.
„To co, może dzieci z Ostrów będziemy wozić taksówkami” – radny Jacek Rogut styczeń 2026 rok.
Komentarz
Zatem Szanowni Państwo urzędnicy z burmistrzem Cezarym Osińskim na czele, państwo radni z przewodniczącą Rady Edytą Mandryk – nie krępujcie się. Niech wasz język giętki mówi wszystko, co pomyśli głowa. Mówcie śmiało, mówcie dużo, bo nic tak nie rozgrzewa atmosfery jak moment, w którym wszyscy zastanawiają się… co autor miał na myśli.

