Zdeterminowani mieszkańcy Malic i Konradowa pojawili się w środę na sesji Rady Miasta, aby w wolnych wnioskach zadać burmistrzowi kilka ważnych dla nich pytań – dotyczących komunikacji — a właściwie wykluczenia komunikacyjnego, które w ich ocenie pogłębiły ostatnie decyzje władz na czele z Cezarym Osińskim.
Mieszkanka Konradowa pytała, dlaczego na rozkładzie jazdy busa jadącego z Łojek do Blachowni widnieje zapis: „z pominięciem Konradowa”. Czy oznacza to, że sołectwo Konradów zostało wyłączone z trasy? Jeśli tak, to na jakiej podstawie i dlaczego mieszkańcy, chcąc dojechać do Blachowni, najpierw muszą dojechać pod Dospelu, a dopiero przy powrocie busa są dowożeni do Blachowni? Jak ujęła to jedna z osób: to nie jest dramat – to jest katastrofa.
Na wniosek mieszkańców głos zabrała również była burmistrz Sylwia Szymańska. Odniosła się do wypowiedzi burmistrza Osińskiego, które jej zdaniem mijały się z prawdą w kwestii wyboru rozwiązania komunikacyjnego. Wskazała, że -nie ma przepisu, który narzucałby wybór między MPK, a tzw. komunikacją jurajską – powiatową, więc twierdzenie o „przymusie wyboru” jest, w jej ocenie, nieprawdziwe. Nie jest prawdą, że wybór komunikacji powiatowej zamykał drogę do kontynuacji przewozów linią 22 do Łojek jak dotychczas, po zapoznaniu się z ofertą komunikacji jurajskiej uważa ją za korzystne rozwiązanie dla mieszkańców: transport miałby się odbywać „po śladzie” dawnego PKS — bezpośrednio do Częstochowy , bez przesiadek — a cena proponowana przez powiat byłaby ponad dwukrotnie niższa.
W związku z tym padło kluczowe pytanie: co zmusiło burmistrza Osińskiego do wyboru rozwiązania znacznie droższego i — zdaniem mieszkańców – wyraźnie gorszego? I czy oferta powiatu była przedstawiona radnym?
Niestety, na zadane pytania nie padła odpowiedź. Szymańska próbowała przekazać pytania na piśmie, jednak nie zostało ono przyjęte, co mam nadzieję, że zostało przynajmniej odnotowane w protokole.
Na sali było dużo emocji, żalu, pretensji i bezsilności, ale trudno się temu dziwić. Mieszkańcy wielu miejscowości zostali pozbawieni realnej możliwości dojazdu do pracy, szkoły, ośrodka zdrowia czy kościoła. Szukają pomocy, jednak, jak mówią, odbijają się od drzwi burmistrza, a przedstawiane wyjaśnienia są dla nich nielogiczne. Bo jak wytłumaczyć sytuację, w której bus opłacany przez gminę, jadący od Łojek do Dospelu, nie zatrzymuje się na przystanku przy kościele ani przy ośrodku zdrowia. Staje dopiero przy Dospelu . Albo to, że bus stoi 40 minut przy cmentarzu na Błaszczykach, a mieszkańcy Malic muszą odcinek od cmentarza do domu pokonać pieszo poboczem ruchliwej, nieoświetlonej drogi wojewódzkiej prowadzącej przez las?
Piękne plakaty i zapowiedzi z kampanii nie rozwiązują codziennych problemów. Mieszkańcy pytają wprost: po co była ta zmiana, skoro jest gorzej i dużo drożej? Pytają też, kiedy konkretnie burmistrz przedstawi korektę rozkładów, która przywróci mieszkańcom możliwość dojazdu do pracy, szkoły i ośrodka zdrowia oraz od kiedy te zmiany realnie zaczną obowiązywać?
foto źródło fb UM w Blachowni i fb Cezary Osiński

