Chciałbym pogratulować, i to szczerze, odwagi radnemu Sebastianowi Szczepaniakowi, który 14 stycznia złożył interpelację w sprawie nowej komunikacji w naszej gminie, a konkretnie, iż mieszkańcy są niezadowoleni z połączeń w transporcie publicznym.

Przypominając sobie, jak za złożenie podobnej interpelacji, także w imieniu mieszkańców, i także w sprawie komunikacji, inny radny Marcin Matuszewski otrzymał na sesji „cięgi” słowne za to, że swoim pismem do burmistrza wywołał burzę i lawinę krytyki pod adresem Urzędu. Aż radny Jacek Rogut nie wytrzymał stwierdzając „to co może dzieci z Ostrów będziemy wozić taksówkami”. Oby teraz podobny los nie spotkał radnego z Trzepizur.
Jak mi mówił niedawno jeden z urzędników z Blachowni – niektórzy radni nie potrafią rozmawiać z władzami naszej gminy.
-Panie Marku podpowiadam – najpierw należy pochwalić burmistrza lub skarbniczkę za cokolwiek np. za miłą atmosferę w urzędzie co przekłada się na efekty pracy, za tanią komunikację czy świetne połączenia. Do tego dobrze byłoby wtrącić ogromne zasługi Cezarego Osińskiego na rzecz pracy i współpracy z Radą, wie pan tak jak lubi prezydent Tramp. Dopiero na końcu nieśmiało, z opuszczonymi oczami, zwrócić jak najdelikatniej uwagę, że może warto poprawić komunikację… między urzędem, a mieszkańcami. Stanowcze stawianie pytań może się skończyć utratą pracy w urzędzie – oczywiście jak nie straszę radnego Szczepaniaka. Niech pan zobaczy ilu urzędników (niewdzięczników) podziękowało burmistrzowi za pracę w urzędzie, ku uciesze mieszkańców z Wręczycy. Ilu urzędników nie wytrzymało na zdrowiu? Ja wiem każdy radny może się bronić słowami „nie jestem zupą pomidorową żeby mnie lubić”, ale wie pan lepiej dmuchać na… burmistrza.

