Szanowni Państwo Radni
Piszę do Was z głębokim poczuciem rozczarowania i rosnącym niepokojem o kierunek, w którym zmierza nasza Gmina. Coraz częściej mam wrażenie, że w kluczowych głosowaniach dominuje nie samodzielna ocena skutków uchwał i troska o mieszkańców, lecz podporządkowanie woli wąskiego grona decyzyjnego. Wiem, że te słowa mogą być odbierane emocjonalnie, ale wynikają z obserwacji i rozmów, które toczą się dzisiaj wśród mieszkańców.
Zaznaczam jasno: nie piszę tego listu z myślą o czyimkolwiek mandacie, ani w ramach osobistych ambicji. I mimo że publicznie pojawiają się wątpliwości dotyczące statusu mandatów dwóch radnych, nie noszę się do tej sprawy, aby ją zbadać. Wygraliście wybory (fakt różnymi metodami) to teraz rządźcie z odpowiedzialnością za gminę, za jej mieszkańców. I to jest dziś najważniejsze.
A niestety ma się wrażenie, że Gmina, która powinna rozwijać się konsekwentnie, krok po kroku – zaczyna stawać się zakładnikiem decyzji, które prowadzą do stagnacji. Od około 1,5 roku obserwujemy, że poza dokańczaniem zadań rozpoczętych przez poprzednią burmistrz, nie pojawiają się, żadne nowe inwestycje. To nie jest opinia „polityczna” – to fakt odczuwalny w codziennym życiu. Na drogach, w chodnikach, w bezpieczeństwie, w infrastrukturze komunalnej. Słyszymy argument o „złej sytuacji finansowej” jako uzasadnienie kolejnych kredytów. Ale jednocześnie widzimy brak planu rozwojowego, brak nowych projektów i brak czytelnego harmonogramu działań. Dług, który nie zostawia po sobie majątku i jakości usług, jest po prostu ciężarem, a nie inwestycją w przyszłość.
W przestrzeni publicznej padają też liczby: że dziś mówimy już o kolejnych kredytach liczonych w milionach, a wielu mieszkańców gubi się w tych kwotach. Warto, aby Rada i Burmistrz przedstawili to jasno: ile dzisiaj wynosi dług, na co konkretnie były zaciągane kredyty i jakie są skutki dla budżetu w kolejnych latach.
Niepokój budzi również to, że z agendy rozwojowej znikają tematy, które były dla mieszkańców ważne i często głośno zapowiadane:
-dalsza budowa kanalizacji w miejscach, gdzie wciąż jej brakuje,
-budownictwo mieszkaniowe,
-obiecywane liceum,
-działania w kierunku budowy basenu – sztandarowej obietnicy wyborczej.
Jeżeli dzisiaj słyszymy w sprawie kanalizacji „nie zaczniemy, bo nie zdążymy w trzy lata”, to jest to logika, która w samorządzie prowadzi donikąd. Największe zadania – kanalizacja, drogi, infrastruktura – z definicji są wieloletnie. One nie powstają „od ręki”. One powstają wtedy, gdy jest plan, etapowanie, dokumentacja i konsekwencja.
Transport publiczny: decyzje bez policzonych kosztów? Wielu mieszkańców cieszy się z zapowiedzi zmian w komunikacji, ja też uważam transport publiczny za ważny. Ale nie rozumiem, jak można zagłosować za budżetem, jeśli jednocześnie pada stwierdzenie, że nie wiadomo jeszcze, ile dokładnie to będzie kosztować transport publiczny. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać od Rady twardych danych: wariantów, kosztów rocznych, źródeł finansowania i wpływu na inne zadania.
I w tym samym czasie mamy symbole, które budzą złość – bo wyglądają jak zastępowanie polityki rozwojowej „igrzyskami” (np. dyskusje o wydatkach typu ozdoby świąteczne za dziesiątki tysięcy złotych). Nie chodzi mi o to, żeby nie było świątecznie. Chodzi o proporcje i priorytety.
Mam wrażenie, że naszym radnym brakuje dzisiaj stanowczej, samodzielnej refleksji nad skutkami podejmowanych uchwał. Radni nie są od „przyklepywania” decyzji władzy wykonawczej. Radni są od:
-kontroli,
-zadawania pytań,
-wymagania wyliczeń,
-bronienia interesu mieszkańców,
-i mówienia „nie”, gdy rozwiązania są krótkowzroczne, kosztowne lub ryzykowne.
Każda złotówka długu, która nie daje realnego rozwoju, to obciążenie dla następnych lat i kolejnych pokoleń. Każdy wzrost stałych kosztów (np. zatrudnienia), którego nie uzasadnia poprawa jakości usług, będzie wracał do budżetu jak bumerang.
Szanowni Państwo proszę o powrót do prawdziwej roli Rady. Miejsca debaty, kontroli i odpowiedzialnych decyzji. Proszę, byście spojrzeli na Gminę oczami mieszkańców: tych, którzy czekają na kanalizację, na bezpieczne chodniki, na oświetlone ulice, na drogi, na realne wsparcie dla OSP, na rozwój, a nie na komunikaty o kolejnych „trudnych zadaniach”, które odkłada się na później.
Podkreślam, że słowa te piszę w trosce o Gminę. Jeśli ktoś z Państwa Radnych poczuje się dotknięty – przepraszam. Ale milczenie w takiej sytuacji byłoby gorsze. Obecnie naprawdę potrzebujemy w Radzie odwagi, niezależności i odpowiedzialności.
Z wyrazami szacunku

