Blachownia – padało wczoraj, pada dzisiaj. Mieszkańcy zastanawiają się czy to już czas, by parasol zamienić na ponton, a kaczki myślą, żeby ustawić się kolejce po płaszcze przeciwdeszczowe. Jeśli ktoś dzisiaj wyjdzie na dwór i nie przemoknie od stóp do głów, tzn., że zapomniał wyjść z domu.
Pada deszcz, z nieba leje jak z cebra, a tu jeszcze fontanna miejska czaruje opady. Widocznie miejski wodotrysk jest trybie imprezowym. Może myśli, że mamy lany poniedziałek, albo może zapatrzył się na urząd miejski i dlatego leje wodę? Plotka głosi, że ktoś z urzędu zapomniał wyłączyć fontannę, bo zajęty był oglądaniem prognozy pogody. Wtajemniczeni mówią, że fontanna płacze za dwoma zwolnionymi pracownikami m.in. za byłą skarbnik gminy.
Faktem jest, że zdrój toczy walkę z deszczem o tytuł najmocniejszego strumienia wody. Zatem Blachownia staje się krainą wodnej obfitości. Jednak kto, by się w urzędzie przejmował. Najważniejsze, że wszystko tryska jak trzeba i to radością!

