Mam nadzieję, że uda mi się Państwa zaskoczyć C. Osiński 6 maja 2024 r.
Czy to pismo z 4 lipca br. częstochowskiego sanepidu do burmistrza Cezarego Osińskiego może być dowodem nieznajomości przepisów, które mogą szkodzić rozwojowi turystycznemu naszej gminy? Wiemy teraz kto tak naprawdę stoi za cudem czyli badaniami wody w zbiorniku w Blachowni.


Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Częstochowie zwrócił się do burmistrza Cezarego Osińskiego z zapytaniem dlaczego nikt z Urzędu Miejskiego nie zlecił badań wody zbiornika wodnego i nie poinformował jakie są tego skutki, że w związku z brakiem badań jakości wody zbiornik wodny w Blachowni kategorycznie nie powinien być wykorzystywany do kąpieli?
A przecież nie tak dawno o Blachowni zaczęło się mówić, że to zielone serce regionu – miasteczko, które dzięki swoim walorom przyrodniczym, lasom, wodzie oraz inwestycjom w rekreację ma realną szansę stać się perłą turystyki weekendowej na Śląsku. Przez lata poprzednie władze gminy, z burmistrz Sylwią Szymańską na czele, pracowały na rzecz odbudowy turystyki w Blachowni, aby na nowo stawała się atrakcją turystyczną w województwie.
I po rewitalizacji zbiornika oraz terenów wokół wody widać było tego efekty. Do naszej gminy przyjeżdżało coraz więcej turystów z Częstochowy, ze Śląska, Kłobucka i okolic. Przybywali tu m.in. dla wypożyczalni kajaków, rowerków wodnych, spacerów wokół jeziora, wydarzeń plenerowych nad wodą, unikalnej zieleni i natury. A dzisiaj serce pęka, ale winnego nie trzeba długo szukać.
Panie burmistrzu dlaczego tak długo zwlekał pan z decyzją zbadania wodny w zbiorniku? Czy nie wiedział pan, że jezioro, wokół którego toczy się życie rekreacyjne gminy, musi posiadać aktualne badania, dopuszczające jego użytkowanie do celów rekreacyjnych? Czy ktoś z urzędu w ogóle śledzi podstawowe wymogi prawa wodnego i sanitarnego? Przecież brak takich działań oznacza zamknięcie wypożyczalni sprzętu wodnego, ograniczenie aktywności nad wodą. Dopiero 22 lipca w środku lata na stronie urzędu pojawiła się informacja o badaniu wody.Przecież jeśli przyjezdni zastaną zamknięte punkty rekreacyjne, bo gmina nie dopilnowała jednego z najbardziej podstawowych obowiązków – zlecenia badań, które otwierają kąpielisko na sezon, to będzie to totalna kompromitacja?
Oczywiście pewnie zaraz pojawi się powtarzana retoryka „nie dało się wcześniej”, „to nie nasza wina”, „wini są poprzednicy”. A co na to firma zewnętrzna, która bierze pieniądze za PR gminy? Panie burmistrzu Blachownia potrzebuje działań, a nie wymówek. Potrzebujemy działań zaplanowanych, a nie z dnia na dzień. Bo w innym przypadku turyści na wypoczynek weekendowy wybiorą inną gminę.

