Zdeterminowani mieszkańcy pojawili się na ostatniej sesji Rady Miasta, aby w wolnych wnioskach zadać burmistrzowi kilka pytań dotyczących komunikacji, a właściwie wykluczenia komunikacyjnego, które w ich ocenie pogłębiły ostatnie decyzje władz.
Mieszkanka Konradowa pytała, dlaczego na rozkładzie jazdy busa jadącego z Łojek do Blachowni widnieje zapis: „z pominięciem Konradowa”. Czy oznacza to, że sołectwo Konradów zostało wyłączone z trasy? Jeśli tak to na jakiej podstawie i dlaczego mieszkańcy, chcąc dojechać do Blachowni, muszą najpierw dojechać pod Dospel, a dopiero przy powrocie busa są dowożeni do Blachowni? Jak ujęła to jedna z osób: to nie jest dramat ani masakra – to jest katastrofa.
Na prośbę mieszkańców głos w tej sprawie zabrała również była burmistrz Sylwia Szymańska. Odniosła się do wypowiedzi burmistrza Osińskiego, które — jej zdaniem – mijały się z prawdą w kwestii wyboru rozwiązania komunikacyjnego. Wskazała, że
-nie ma przepisu, który narzucałby wybór między MPK, a tzw. komunikacją jurajską – powiatową, więc twierdzenie o „przymusie wyboru” jest — w jej ocenie — nieprawdziwe, nie jest prawdą, że wybór komunikacji powiatowej zamykał drogę do kontynuacji przewozów linią 22 do Łojek jak dotychczas, po zapoznaniu się z ofertą komunikacji jurajskiej uważa ją za korzystne rozwiązanie dla mieszkańców: transport miałby się odbywać „po śladzie” dawnego PKS — bezpośrednio do Częstochowy, bez przesiadek, a cena proponowana przez powiat byłaby ponad dwukrotnie niższa.
W związku z tym padło kluczowe pytanie: co zmusiło burmistrza do wyboru rozwiązania znacznie droższego i zdaniem mieszkańców wyraźnie gorszego przewoźnika? I czy oferta powiatu była przedstawiona radnym czy schowaną ją pod stół? Niestety, na zadane pytania nie padła konkretna odpowiedź. Szymańska próbowała przekazać pytania na piśmie, jednak pismo nie zostało przyjęte – co, mam nadzieję, zostało przynajmniej odnotowane w protokole.
Na sali było dużo emocji: żalu, pretensji i bezsilności – ale trudno się temu dziwić. Mieszkańcy z niektórych sołectw zostali pozbawieni realnej możliwości dojazdu do pracy, szkoły, ośrodka zdrowia czy kościoła. Szukają pomocy, jednak – jak mówią – odbijają się od drzwi burmistrza, a przedstawiane wyjaśnienia są dla nich nielogiczne.
Bo jak wytłumaczyć sytuację, w której bus opłacany przez gminę, jadący od Łojek do Dospelu, nie zatrzymuje się na przystanku przy kościele ani przy przychodni, staje dopiero przy Dospelu . Albo to, że bus stoi 40 minut przy cmentarzu na Błaszczykach, a mieszkańcy Malic muszą odcinek od cmentarza do domu pokonać pieszo poboczem ruchliwej, nieoświetlonej drogi wojewódzkiej prowadzącej przez las?
Komentarz Piękne plakaty i zapowiedzi z kampanii nie rozwiązują codziennych problemów mieszkańców. Ludzie pytają wprost: po co była ta zmiana, skoro jest gorzej i dużo drożej? Pytają też, kiedy konkretnie burmistrz przedstawi korektę rozkładów, która przywróci mieszkańcom możliwość dojazdu do pracy, szkoły i ośrodka zdrowia oraz od kiedy te zmiany realnie zaczną obowiązywać? A swoją drogą czy nie warto doprowadzić do spotkania radnych i mieszkańców naszej gminy z przedstawicielami Jurajskiego Związku Powiatowo-Gminnego „Komunikacja Jurajska”, aby ludzie usłyszeli jaka była oferta w kwestii transportu publicznego. Jak to mówił Cezary Osiński -może kosztowałaby tyle samo, a może taniej?

