P. GĄSIORSKI POGNIEWAŁ SIĘ NA REDAKCJĘ WPOWIECIE

Co pisze Gazeta?

Paweł Gąsiorski, podający się za dziennikarza były sołtys wsi Cisie, pogniewał się na redakcję wPowiecie za artykuł sprzed roku. Poszedł do sądu, by przekonać wymiar sprawiedliwości, że nie jest ani blogerem, ani fryzjerem oraz jak twierdzi, że nigdy nie prowadził stron zawierających treści pornograficzne. Fakty, jakie udało nam się ustalić zanim doszło do publikacji artykułu, pokazują jednak co innego.

Gąsiorski po ponad półroczu rozmyślań doszedł do wniosku, iż informacje, jakie pojawiły się w opublikowanym w grudniu ubiegłego roku na łamach portalu i gazety wPowiecie materiale, zniesławiają jego osobę. Złożył w sądzie prywatny akt oskarżenia. Twierdzi, że określanie go mianem blogera jest dla niego obraźliwe. Przekonuje także, iż nigdy nie zajmował się strzyżeniem psów, ani też nie prowadził stron z pornografią.

(…)

Napisaliśmy między innymi o podjętej przez niego próbie przystąpienia do Prawa i Sprawiedliwości oraz o tym, jak podczas ostatnich wyborów samorządowych wspierał kampanię Jerzego Sochy. Byłego wójta Konopisk, który kilka lat wcześniej stracił stanowisko, gdy okazało się, że w czasach PRL-u donosił funkcjonariuszom komunistycznej bezpieki. Wspomnieliśmy także, iż Gąsiorski zawodowo zajmuje się strzyżeniem psów oraz o tym, iż zanim zajął się tematyką samorządową, miał – jak rozpisywały się częstochowskie media – prowadzić strony z pornografią.

Trudno snuć domysły, z jakiego powodu, skoro poczuł się dotknięty opublikowanymi rewelacjami, nie zajął żadnego stanowiska bezpośrednio po publikacji? Nie pokusił się o to, by przysłać sprostowanie, choć prawo prasowe każdemu gwarantuje taką możliwość.

Ostatni sformułowany przez wydawcę lokalnych portali zarzut stanowi swoistą wisienkę na torcie. Paweł Gąsiorski próbuje udowadniać, że w artykule opublikowana została nieprawdziwa informacja, jakoby miał on w przeszłości prowadzić strony z pornografią. Nigdy w żadnym tekście nie pojawiła się taka sugestia, ani nie przesądzaliśmy o tym, że taki proceder faktycznie miał miejsce. Każdorazowo za to, i to kilkukrotnie przed ubiegłorocznym artykułem, w tym temacie powoływaliśmy się na relacje innych częstochowskich mediów.
Szansę na odniesienie się do tej kwestii i ewentualne jej zdementowanie Gąsiorski dostał po raz pierwszy w lipcu 2018 roku. Wtedy to redakcja skierowała do niego drogą mailową osiem pytań. Pytaliśmy w nich między innymi…

Więcej szczegółów na www.wpowiecie.pl